1. Z przyczyn politycznych musimy Cię tutaj poinformować o tym, że portal xp.pl wykorzystuje tzw. cookies, czyli technologię zapamiętywania w Twojej przeglądarce (w celu późniejszego prezentowania naszym serwerom przy okazji pobierania treści) drobnych danych konfiguracyjnych uznanych za potrzebne przez administratorów portalu. Przykładowo, dzięki cookies wiadomo, że nie jesteś zupełnie nowym użytkownikiem, lecz na stronach portalu byłeś/aś już wcześniej, co ma wpływ na zbieranie informacji statystycznych o nowych odbiorcach treści. Podobnie, jeżeli masz konto użytkownika portalu xp.pl, dzięki cookies będziemy pamiętać o tym, że jesteś na nim zalogowany.
  2. Ww. technologia cookies jest stosowana przez portal xp.pl i nie stwarza zagrożenia dla bezpieczeństwa Twojego komputera. Jeśli ją akceptujesz, kliknij przycisk "Akceptuję cookies". Spowoduje to zapisanie w Twojej przeglądarce danych cookies świadczących o tej zgodzie, dzięki czemu niniejsze ostrzeżenie nie będzie już więcej prezentowane. Jeśli nie zgadzasz się na stosowanie cookies, zmień konfigurację swej przeglądarki internetowej.
  3. WAŻNE  Rozważ ponadto zarejestrowanie konta na portalu xp.pl. Nasz portal ma potężnych wrogów: kryminalna "grupa watykańska" lub, jak kto woli, grupa skarbowa obejmuje naszym zdaniem swym zasięgiem nie tylko wszystko, co państwowe, w tym np. rejestr domen .pl czy sądy, z których mogą płynąć rozliczne zagrożenia, ale także mnóstwo prywatnych przedsiębiorstw czy nawet prawie wszystkie prywatne przedsiębiorstwa: w tym także zapewne operatorów telekomunikacyjnych(!) oraz firmy z literami XP w nazwie, a nawet odpowiednie sądy polubowne stworzone dla oficjalnego i szybkiego "rozstrzygania" tego typu sporów o domeny. Wszystko jest pod kontrolą jednej władzy, zaś partie dodatkowo wprowadzają jeszcze coraz to nowe podstawy ustawowe do cenzurowania Internetu, do ukrywania treści, które w nim są, przed Polakami – więc bez kontaktu z administracją portalu xp.pl poprzez inny kanał, np. pocztę e-mail, pewnego dnia możesz stracić do niego dostęp! Dlatego zarejestruj się i na zawsze zabezpiecz się w ten sposób przed takim niebezpieczeństwem.
    Nie dopuśćmy, by w naszym kraju funkcjonował polityczny system zamknięty, nie poddany demokratycznej kontroli.Akceptuję cookies
    Rejestrując się zapewnisz sobie też ładną krótką nazwę użytkownika, z której w przyszłości będziesz dumny/a i która będzie poświadczać, że byłeś/aś z nami od początku.
E-MAILIRCTARGSTARTOWA
WIADOMOŚCIPOLSKAŚWIATKOMENTARZETECHNOLOGIA I NAUKAGOSPODARKAKULTURA

Trwa walka o koniec straszenia przez prokuraturę nielegalnym aktem oskarżenia

4 sie 2020 00:07

Piotr Niżyński (znany jako prezes xp.pl, autor bloga oraz główna ofiara "podsłuchu telewizji") gnębiony jest przez instytucje ochrony prawnej nie tylko w dziedzinie prawa cywilnego. Od ponad 2 lat trwa też batalia o niewysuwanie przeciwko niemu formalnie wybrakowanych i niedopuszczalnych zarzutów. Na razie jest przegrana, a prokuratura obstaje przy błędzie prawnym.

Zdjęcie 1 z 20 – Niepodpisany egzemplarz aktu oskarżenia na odwrocie okładki tomu akt

Zgodnie z wiedzą dostępną w podręcznikach, konieczne elementy opisu faktycznego czynu, który można przypisać w postępowaniu karnym, wymienia art. 332 §1 k.p.k. Wg tego przepisu akt oskarżenia musi zawierać "dokładny opis czynu ze wskazaniem [...] sposobu [...] jego popełnienia" (pkt 2), zaś orzecznictwo Sądu Najwyższego uznaje pominięcie sprecyzowania tego elementu (tj. sposobu, w jaki konkretny zabroniony czyn został popełniony – co wymaga pewnego wglądu oskarżyciela w całą sytuację) za niedopuszczalne (patrz powyżej w przeglądarce zdjęć obraz nr 20, pod nagłówkiem "Uzasadnienie prawne"). Dotyczy to zarówno aktów oskarżenia, jak i samych tylko postanowień o przedstawieniu zarzutów (są to postanowienia wydawane w toku dochodzenia lub śledztwa, gdy na podstawie dowodów uzasadnione jest podejrzenie nie tylko co do tego, że przestępstwo miało miejsce, ale też co do tego, kto je popełnił – osoba ta wówczas zyskuje status podejrzanego, oznaczający m. in. możliwość bezkarnego kłamania, gdyż dowód z wyjaśnień podejrzanego nie jest zeznaniem; wyjątkiem w dziedzinie swobody mówienia jest tu jedynie zakaz fałszywego oskarżania, zakaz ukrywania dowodów niewinności co do współoskarżonych, a także zakaz zawiadamiania o nieistniejącym przestępstwie). Postanowienie o przedstawieniu zarzutów (nieraz wydawane w ogóle na samym początku dochodzenia czy też śledztwa, gdy jeszcze daleko do oskarżenia przed sądem) nie ma prawa stosować gorszych standardów precyzji opisu czynu niż te, które obowiązują w aktach oskarżenia – postanowienie Sądu Najwyższego z 4.1.2011 r. o sygnaturze III KK 184/10:

"Trzeba przypomnieć, że m.in. art. 313 § 2 i 413 § 2 pkt 1 k.p.k. formułują wymaganie »dokładnego określenia czynu« zarzucanego i przypisanego, a zatem zrównują standardy jakości opisu czynu zawartego w wyroku i przedstawionego na etapie postępowania przygotowawczego, w tym w akcie oskarżenia."

(tak samo w: wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach o sygn. II AKa 313/14). Również i w orzeczeniach Sądu Najwyższego o sygnaturach III KK 158/13 i wcześniej II KK 228/10 stwierdza się, że konieczne jest "zharmonizowanie" opisu czynu w postanowieniu o przedstawieniu zarzutów i w akcie oskarżenia, z czego można wnioskować (pod wpływem art. 2 k.p.k., kierując się ogólnym celowościowym ukierunkowaniem postępowania karnego) o potrzebie kierowania się w nich obu jednolitymi wytycznymi zawartymi w art. 332 §1 k.p.k. Stwierdza to w każdym razie explicite Sąd Najwyższy w powyższym cytacie, zaś najstarsze idące w tym kierunku tezy teoretyków pochodzą już z czasopisma Palestra z 1963 r. (tamże: "instytucja ta [postanowienia o przedst. zarzutów (stosowanego zawczasu względem podejrzanego) – przyp. red.] [...] ma chronić obywateli przed zbyt pochopnym pociągnięciem do odpowiedzialności sądowej"; jak wiadomo, w praktyce wiąże się z tym też m. in. zagwarantowane ustawowo prawo wglądu do akt służące podejrzanemu od czasu przedstawienia zarzutów).

Opis czynu – każdy taki opis stosowany czy to w fazie "policyjnej", czy to w fazie sądowej – musi zatem zawierać zarówno (1) konkretne dane odpowiadające znamionom (cechom przestępstwa) znanym z paragrafu ustawy karnej, czyli np. musi specyfikować, przy zarzucie uszkodzenia mienia, o jakie "mienie" chodzi, zaś w przypadku zabójstwa ("Kto zabija człowieka"): kto jakoby został zamordowany (i analogicznie: w przypadku przestępstwa oszustwa konieczne jest odniesienie się do jego ustawowej definicji, wspominającej "doprowadzenie innej osoby, w celu uzyskania dla siebie korzyści majątkowej, do niekorzystnego rozporządzenia mieniem własnym lub cudzym", w ramach czego oczywiście oskarżyciel wskazuje, o którą osobę chodzi, jaką korzyść majątkową, czy o mienie własne osoby oszukiwanej, czy o mienie cudze itd.), jak też (2) musi zawierać dodatkowe elementy narzucone przez art. 332 §1 k.p.k., w tym właśnie "sposób" popełnienia czynu tak zdefiniowanego, jak w paragrafie karnym, czyli jakieś dodatkowe informacje o tym, jak został wykonany. "Sposób popełnienia" (czy też "popełniania", co nie ma tu różnicy) oczywiście jasny jest wtedy, gdy czyn jest przedstawiony nie tylko jako pewien ostateczny stan rzeczy, skutek, lecz gdy – przeciwnie – dzięki opisowi można sobie wyobrazić jego przebieg. A zatem precyzując sposób popełnienia przestępstwa trzeba wyjść poza to, co zawarte w samych tylko znamionach danego typu przestępstwa i wyartykułować jakieś dodatkowe informacje "wizualizujące" ten przebieg, np. informujące o użyciu jakiegoś narzędzia przez sprawcę w ramach konkretnej pojedynczej czynności albo, przeciwnie, o działaniu własnoręcznym czy, na przykład, o skierowaniu jedynie do kogoś innego słownego polecenia. W ten to sposób prawo stoi na straży tego, by nie kierowano przeciwko obywatelom zarzutów o przestępstwa (czyli najczęściej czyny umyślnie), gdy nie zostało nawet dokładnie ustalone, co konkretnie się działo, co wykonywano, jakim to sposobem nastał konkretny skutek, z którego ktoś jest niezadowolony.

Państwo w roli oprawcy. Pokrzywdzony: Piotr Niżyński

Tymczasem w 2018 r. prokuratura skierowała do sądu (po uprzednim wydaniu w 2014 r. analogicznie sformułowanego postanowienia o przedstawieniu zarzutów) wybrakowany, pomijający sprecyzowanie sposobu popełnienia czynu akt oskarżenia, który powyżej można oglądać w przeglądarce zdjęć na pierwszej pozycji (zatwierdził go prokurator-żołnierz w stopniu majora o premierowskich inicjałach MM, co widać na skanie 1 w piątej linijce tekstów nagłówkowych w lewym górnym rogu, jako że ślad po tych personaliach osoby prowadzącej od lat występuje typowo na końcu sygnatury sprawy w prokuraturze) – zresztą na podstawie materiału dowodowego sprowadzającego się do obciążania problemem Niżyńskiego na zasadzie słowo-przeciwko-słowu (przy czym słowo-zeznanie obciążające Niżyńskiego, które sprowokowało wniesienie aktu oskarżenia, było jedynie dowodem z pogłoski, czyli tzw. dowodem ze świadka ex auditu, który to dowód prokuratura – łamiąc tzw. zasadę bezpośredniości, bardzo ważną w postępowaniach karnych i nie pozostawioną dowolności prokuratora czy sędziego co do jej uznawania lub nie – przyjęła bez przesłuchania owego pierwotnego rzekomego świadka, a nawet bez zidentyfikowania go; łamanie zasady bezpośredniości, niechlujne podejście do sprawy dowodzenia winy i stosowanie w tej dziedzinie bardzo kiepskich standardów i nikłych tylko gwarancji procesowych jest jednym z typowych zjawisk mogących charakteryzować procesy polityczne). Oprócz zeznania stwierdzającego pogłoskę (o rzekomym odgrażaniu się Niżyńskiego, że zniszczy czyjś dom) – obciążającą zresztą Niżyńskiego jedynie poszlakowo, nie wyjaśnioną co do swej genezy (np. skąd sąsiad wiedział, że jego rozmówca to Niżyński i, zarazem, najemca odpowiedniego domu) oraz mało wiarygodną z uwagi na to, że jeśli by pogłoska była prawdziwa, to jej autor (rzekomy dobroczyńca właściciela, który mu to powtórzył) byłby w istocie przestępcą wskutek niewniesienia już zawczasu zawiadomienia (zawiadamianie o zagrożeniu dla mienia w wielkich rozmiarach jest wymagane Kodeksem karnym: art. 240 §1 k.k. w zw. z art. 163 §1 pkt 3 k.k.), a nadto, co już bardzo daje do myślenia, zawczasu późniejszy świadek ws. tej pogłoski (czyli właściciel domu, w którym miało dojść do zniszczeń z winy Niżyńskiego) składał sprzeczne z nią zeznanie – w materiale dowodowym nie ma nic więcej. Pada wprawdzie jeszcze teza żony właściciela, że Niżyński tłumaczył zniszczenia "istniejącymi w domu podsłuchami" (teza to wg Niżyńskiego fałszywa, na co złożył do akt protokół zawiadomienia Policji o przestępstwie fałszywego zeznania), ale nic z niej jasnego nie wynika i nie została nijak rozwinięta, a tylko zapisana na marginesie w ostatnich resztkach miejsca protokołu zeznania, toteż trudno brać to za podstawę jakichkolwiek ustaleń. Nota bene ww. żona właściciela następnie zmarła, zapewne pod wpływem starań "mafii telewizyjnej" oraz w warunkach medycznych, toteż nadal sprawa ta ogranicza się do sytuacji "wersja jednego człowieka z jednej strony, wersja drugiego człowieka z drugiej strony". Co znamienne, w dniu sporządzenia przez Policję aktu oskarżenia, który żołnierz MM z prokuratury zaraz też zaakceptował, zmarł na osiedlu Niżyńskiego (zmarł w szpitalu, do którego zapewne trafił z powodu "nagłej zapaści zdrowotnej" pod wpływem widocznie przekazu podprogowego) człowiek o identycznych inicjałach MM, zresztą zgodnie ze sporo wcześniejszym planem (a mianowicie w swoistym nawiązaniu do wypowiedzi Niżyńskiego o osobie o takim samym nazwisku sprzed równo 1 roku i 1 miesiąca), jak można przeczytać w doniesieniu do prokuratury opublikowanym na forum bloga Niżyńskiego w specjalnym wątku na temat zbrodni osiedlowych (obficie uzupełnianym, zanim temat ten w całości przejął serwis wiadomości.xp.pl). Oznacza to, że datę aktu oskarżenia uzgodniono z tym samym antyludzkim ośrodkiem, który zajmuje się też zbrodniami na tle podsłuchowym i inwigilowaniem Niżyńskiego.

Jest to przykład sprawy, która nigdy nie trafiłaby do sądu (a zamiast tego zostałaby po prostu umorzona), gdyby respektowano przepisy narzucające odpowiednio wysokie rygory dla zarzutów w postępowaniu karnym; albo, inaczej mówiąc, gdyby respektowane było zacytowane na górze niniejszego artykułu orzecznictwo Sądu Najwyższego. (Nota bene najnowsze pismo Niżyńskiego do prokuratury, to, które w przeglądarce skanów na górze niniejszego artykułu ma nr 15, wyjaśnia na s. 1-2, dlaczego istnieje obowiązek kierowania się przez sądy orzecznictwem Sądu Najwyższego. Jest to narzucone konstytucyjnie i, jak łatwo sprawdzić, naczelne organy sądownictwa stosują taką wykładnię prawa, która ten obowiązek uznaje.) Można tu dodać, że policjant prowadzący omawianą tu sprawę kryminalną przeciwko Niżyńskiemu, o nazwisku kojarzącym się ze smaganiem kogoś, został najwyraźniej dobrany z uwagi na kryterium trafnie kojarzącego się nazwiska, co jest typową metodą doboru człowieka do złej sprawy w "grupie watykańskiej" (patrz niepełna lista takich przypadków wytropionych przez Niżyńskiego publikowana w ramach jego bloga pod adresem www.bandycituska.com/ponazwisku.html).

Charakterystyczne jest, że zaprezentowany wyżej akt oskarżenia i zarzut – kompletnie nielegalny od strony formalnej i nadający się do natychmiastowego zwrotu, skoro by tylko trafił do sądu – przechodził kolejno aprobowany przez 4 różne organy: Policję, prokuraturę, prezesa sądu (ten aż zażyczył sobie specjalnego ultraszybkiego trybu, "bez żadnego gadania na rozprawach", po prostu w drodze oceny nadesłanych dokumentów przez sędziego na posiedzeniu niejawnym) oraz przez sędziego, który wydał wyrok nakazowy skazujący Niżyńskiego (który to wyrok następnie został z mocy prawa zlikwidowany, tj. utracił moc wobec wniesienia przez Niżyńskiego sprzeciwu przeciwko takiemu wyrokowi) dn. 9.02.2018 r., czyli w ściśle dobranej, jak pokazuje to artykuł "Sprawa Jolanty Brzeskiej dowodem na »ustawienie« kasacji ws. Niżyńskiego" (patrz 4-ty akapit pod nagłówkiem "Kolejne wskazówki na to, że sprawę kasacji Niżyńskiego w Sądzie Najwyższym ustawiono już sporo wcześniej, na zasadzie uzgodnień kryminalnych"), specyficznej dacie (a mianowicie: równo miesiąc po wykreśleniu z ewidencji działalności gospodarczej www.ceidg.gov.pl pewnego adwokata o trafnie dobranym nazwisku, powiązanego też podobno z kancelarią, która oszukała Niżyńskiego przy wnoszeniu kasacji wykorzystując jego podpis i powodując odrzucenie kasacji przez Sąd Najwyższy i która w dodatku mimo tych bardzo złych skutków współpracy konsekwentnie prezentowała podejście bardzo lekceważące i niekontaktowe). Wobec terminowego wniesienia sprzeciwów wyrok nakazowy z przyczyn formalnoprawnych utracił moc (co nie jest pozostawione uznaniu sędziów: wystarcza do tego spełnienie warunków formalnych), zaś sprawę przejął inny sędzia, tym razem o nazwisku Włoch.

Od tamtego czasu Niżyński kierował do sądu rozpatrującego jego sprawę mnóstwo krótkich zwykle pism polemicznych, jedno po drugim krytykujących akt oskarżenia i wskazujących na orzecznictwo oraz różne błędy prawne w akcie oskarżenia, nawet innego jeszcze rodzaju (np. bezzasadne podciągnięcie najwyraźniej całej serii zdarzeń pod jeden rzekomo czyn, co w praktyce nie dałoby się wykonać, chyba że poprzez np. spowodowanie eksplozji domu, oraz pominięcie dowodzenia istnienia zamiaru w stosunku do każdego z tych czynów cząstkowych; zamiast tego prokuratura lansowała jedynie łączny koszt przywrócenia domu do stanu dobrego jako koszt spowodowanej w trybie kryminalnym i pojedynczym czynem szkody). Jedno z pism, jako skarga, trafiło też do prokuratury i prezentuje je "zdjęcie 2" w przeglądarce na górze artykułu. Na pismo to, ze stycznia 2019, wzywające do wycofania aktu oskarżenia, przez cały rok nie przyszła żadna odpowiedź. W międzyczasie sędzia Włoch cofnęła sprawę do prokuratury, przychylając się do argumentacji Niżyńskiego w zakresie, w jakim było to prawem dozwolone (nie mogła ona bowiem poddawać krytyce decyzji prezesa sądu co do dopuszczalności aktu oskarżenia – tak wg tradycji podręcznikowo-orzeczniczej; natomiast za dopuszczalne uznaje się w takiej sytuacji, gdy akt oskarżenia budzi poważne wątpliwości, zastosowanie wybiegu czy nawet po prostu koniecznego rozwiązania polegającego na wydaniu postanowienia o zwróceniu postępowania organom ścigania celem "usunięcia istotnych braków postępowania przygotowawczego"). Oficjalną przyczyną odesłania sprawy prokuraturze stała się rzecz pokrewna względem problemu w akcie oskarżenia, jako że sąd zarzucił ogólnikowość i brak spójności danych w aktach, co nie pozwala określić poszczególnych zarzucanych Niżyńskiemu uszkodzeń mienia (w konsekwencji uniemożliwiając mu realizowanie swego prawa do obrony). Niżyński zaskarżył to postanowienie do Sądu Okręgowego w Warszawie powołując się na to, że należało zwrócić sprawę z żądaniem poprawienia aktu oskarżenia w terminie 7 dni, zgodnie z ustawowym sposobem traktowania wybrakowanych aktów oskarżenia; zażalenie to jednakże Sąd Okręgowy oddalił, łamiąc ww. orzecznictwo Sądu Najwyższego i uznając, że "sposobu to tak właściwie w takiej sprawie prokuratura formułować w zarzucie nie musi". Tematowi temu poświęcony był nasz wcześniejszy artykuł "Irracjonalne, wewnętrznie sprzeczne orzeczenie SO w Warszawie. Przegrał ten, co zwykle". Skarga tymczasem dalej pozostawała bez odpowiedzi. Prokuratura zawiesiła dochodzenie, z uwagi na brak kontaktu z podejrzanym, ten zaś w odpowiedzi na to jej postanowienie skierował stosowne zażalenie do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa w Warszawie (wciąż kierowanego przez tego samego prezesa, Joannę nomen omen Pąsik, o której można przeczytać pewien znamienny artykuł Gazety Wyborczej) – ponownie domagając się czego innego zamiast takiego postanowienia, a mianowicie: umorzenia sprawy (i ewentualnie wszczęcia nowej, ale to tylko w fazie in rem, a nie przeciwko osobie) – które to zażalenie ww. sąd oddalił w oparciu o fundamentalnie błędne rozumowanie prawne co do istoty kontrolnej funkcji sądu w takiej sprawie. O tym z kolei temacie (i kupionym najprawdopodobniej orzeczeniu sądu) był artykuł xp.pl zatytułowany "Skandal. »Sąd mokotowski lekceważy SN i nie rozumie istoty prawa do zażalenia«". Sprawa w efekcie utknęła w prokuraturze. Niżyński następnie skierował wniosek o przysłanie mu duplikatu odpowiedzi na ww. skargę ze stycznia 2019 r.; wniosek ten jednak (nie ma go w przeglądarce skanów na górze niniejszego artykułu) przez całe miesiące dalej pozostawał bez odpowiedzi. Została więc w tej sprawie przemilczenia go wystosowana kolejna wtórna skarga, w grudniu 2019 r., ale i ona pozostała bez odpowiedzi. Następnie prokuratura m. in. nie odbierała telefonów oraz uniemożliwiała skontaktowanie się z kierownictwem. Rozmowy telefoniczne były przepełnione lekceważeniem mówiącego, powtarzaniem w kółko jednej wersji o niemożności bezpośredniego skontaktowania się z kierownictwem z wyjątkiem wizyty osobistej, często w ogóle nie można było się dodzwonić i po 10 minut numer nie był odbierany, oczywiście w normalnych godzinach pracy. Ciągle proponowano jedynie nadsyłanie kolejnych pism, gdy tymczasem pisma jak widać były tam konsekwentnie lekceważone – wchłaniane bez wieści, bez możliwości uzyskania odpowiedzi, jak w jakiejś czarnej dziurze. Sytuację poprawiła dopiero interwencja w Prokuraturze Okręgowej. W jej następstwie przyszła wkrótce odpowiedź od zastępcy prokuratura rejonowego. Jak się okazało istotnie prokurator prowadzący sprawę został od niej odsunięty, bo w ogóle zakończył swą pracę w tej jednostce. Odpowiedź zawierała też przeprosiny. Tym niemniej wynikało z niej, że pismo Niżyńskiego ze stycznia 2019 r. potraktowano w sposób najzupełniej absurdalny, bo mimo tego, że wzywało ono do wycofania aktu oskarżenia, "co jest obowiązkiem prokuratury" w pewnych sytuacjach, prokuratura podobno wówczas uznała, że jest to pismo nie do niej i nie do rozpatrzenia przez nią, tylko raczej pozostające w gestii sądu zajmującego się postępowaniem. A zatem mimo rażącego i oczywistego naruszenia przepisów prawa nie chciano dać za wygraną. Prokurator wprawdzie zaskarżył ze swojej również strony wyrok nakazowy (nie zrobił tego sam tylko Niżyński), tym niemniej wedle jego oświadczenia powód był inny (chociaż podobny) niż brak sprecyzowania sposobu popełnienia czynu.

Obsługująca wspomnianą wyżej skargę Prokuratura Okręgowa w Warszawie nakazała ponadto prokuraturze rejonowej zająć się tą sprawą takze w części dotyczącej postanowienia o przedstawieniu zarzutów (jest to, przypomnijmy, postanowienie wydawane w toku dochodzenia, wtedy, gdy znajduje się jakaś osoba podejrzana o dany czyn; postępowanie się wówczas nadal toczy, a sprawa niekoniecznie musi dojść do sądu, gdzie dopiero zarzut prokuratorski przeistacza się w oskarżenie przed sądem). Nie wydano wprawdzie konkretnego polecenia, ale przekazano pismo "celem stosownego wykorzystania w postępowaniu" właśnie co do postanowienia o przedstawieniu zarzutów. Sytuację tę prezentuję skan 13 w przeglądarce obrazów na górze artykułu.

Mimo tego wszystkiego, czyli przychylnego orzecznictwa Sądu Najwyższego, umiarkowanej przychylności sędziego z Sądu Rejonowego oraz Prokuratora Okręgowego w Warszawie, po dziś dzień nie udało się doprowadzić do likwidacji wadliwego zarzutu czy to poprzez odstąpienie od jakichkolwiek zarzutów, czy to poprzez zmianę postanowienia, dopuszczalną w myśl przepisów Kodeksu postępowania karnego oraz regulaminu prokuratury (choć wydaje się, że w aktach nie ma podstaw do skonkretyzowania jakiegoś zarzutu przeciwko Niżyńskiemu: czy jakoby to on sam wprowadzał rzekome zniszczenia kryminalne, czy to ktoś wprowadził je dla niego, a jeśli sam, to w jaki sposób, np. jakim narzędziem, zaś jeśli przez kogoś, to czy jakoby był podżegany przez Niżyńskiego, czy też działał jako jego pracownik, a może tylko pod jego kierownictwem – wszystko to są wg art. 18 §1 k.k. odmiany sprawstwa i sprecyzowanie tego, o jakie konkretnie czynności Niżyńskiego chodzi, jakiego rodzaju, rzutuje też ewentualnie na kwalifikację prawną czynu). Postępowanie nie zostało też umorzone. Z uwagi na niepodjęcie stosownych działań przez prawie 5 miesięcy od czasu pisma Prokuratora Okręgowego (jedynie w znikomym ułamku tak wielkie opóźnienia można sensownie wyjaśnić pojedynczą dodatkową skargą Niżyńskiego do Prokuratury Regionalnej i następnie Prokuratury Krajowej, gdyż nie powinny one na tak długo blokować tego postępowania) Niżyński wystosował do kierownika Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ursynów kolejną skargę, którą można oglądać w przeglądarce na górze artykułu jako skany nr 14-20. Dotyczy ona niezaimplementowania wskazań Prokuratora Okręgowego oraz Sądu Najwyższego. Dramat zatem trwa. W mocy pozostaje dokument "postanowienie o przedstawieniu zarzutów" z jesieni 2014 r., kiedy to Policja z prokuraturą zdecydowały się oskarżać o czyn opisany w sposób wybrakowany.

Pozew przeciwko prokuraturze na ten temat można oglądać pod adresem http://forum.bandycituska.com/viewtopic.php?f=11&t=7638. Ponadto sprawa była już wcześniej tematem 2 ww. artykułów xp.pl (patrz też ramka Podobne na prawo od górnej części tekstu artykułu).

Na watykańskie akcenty w tej sprawie wskazuje ponadto terminologia stosowana przy aktach oskarżenia, ponieważ wtórne uzupełnienie pewnych drobnych braków oskarżenia, np. w dziedzinie wywiadu środowiskowego, nazywa się "konwalidowaniem", to zaś, za pośrednictwem polskiego frazeologizmu "walić konia", budzi skojarzenia z nazwiskiem włoskiego księdza, obecnie w stopniu kardynała: kard. Comastri (ko-mastri, jak "wspólne" walenie konia, co tutaj pasuje do "wiary w konwalidowanie" – mianowicie faktycznie uderza tu dziwna zbieżność poglądów w Policji i w prokuraturze, a nawet u prezesa sądu, jak u jakiejś jednej i tej samej grupy przestępczej). Dodatkowo, jego nazwisko kojarzy się z tym, co "skomasowane", z jakąś sprawą masową, co zawiera dodatkowe wskazanie na postać Niżyńskiego jako ofiary zmasowanej nagonki podsłuchowo-dźwiękowej na rynku nieruchomości (w tym m. in. tortura dźwiękowa w nieruchomościach, za sprawą specjalnych-zabudowanych grających instalacji "podsłuchowych" czy raczej po prostu dźwiękowych), jak również u deweloperów, właścicieli i zarządców nieruchomości (w tym komercyjnych, np. biurowców czy bloków) oraz, za ich pośrednictwem, nagonki podsłuchowo-stalkingowej także w zakładach pracy.

(n/n, zmieniony: 5 sie 2020 21:56)

×

Dodawanie komentarza

TytułOdp. na:
Treść:
Podpis:
KOMENTARZE (0)Skomentuj
Brak komentarzy do tego artykułu. Możesz napisać pierwszy.
Nowi użytkownicy dzisiaj: 3.© 2018-2020 xp.pl sp. z o. o. i partnerzy. Publikowane materiały wyrażają opinie ich autorów.RSS  |  Reklama  |  O nas  |  Zgłoś skandal