1. Z przyczyn politycznych musimy Cię tutaj poinformować o tym, że portal xp.pl wykorzystuje tzw. cookies, czyli technologię zapamiętywania w Twojej przeglądarce (w celu późniejszego prezentowania naszym serwerom przy okazji pobierania treści) drobnych danych konfiguracyjnych uznanych za potrzebne przez administratorów portalu. Przykładowo, dzięki cookies wiadomo, że nie jesteś zupełnie nowym użytkownikiem, lecz na stronach portalu byłeś/aś już wcześniej, co ma wpływ na zbieranie informacji statystycznych o nowych odbiorcach treści. Podobnie, jeżeli masz konto użytkownika portalu xp.pl, dzięki cookies będziemy pamiętać o tym, że jesteś na nim zalogowany.
  2. Ww. technologia cookies jest stosowana przez portal xp.pl i nie stwarza zagrożenia dla bezpieczeństwa Twojego komputera. Jeśli ją akceptujesz, kliknij przycisk "Akceptuję cookies". Spowoduje to zapisanie w Twojej przeglądarce danych cookies świadczących o tej zgodzie, dzięki czemu niniejsze ostrzeżenie nie będzie już więcej prezentowane. Jeśli nie zgadzasz się na stosowanie cookies, zmień konfigurację swej przeglądarki internetowej.
  3. WAŻNE  Rozważ ponadto zarejestrowanie konta na portalu xp.pl. Nasz portal ma potężnych wrogów: kryminalna "grupa watykańska" lub, jak kto woli, grupa skarbowa obejmuje naszym zdaniem swym zasięgiem nie tylko wszystko, co państwowe, w tym np. rejestr domen .pl czy sądy, z których mogą płynąć rozliczne zagrożenia, ale także mnóstwo prywatnych przedsiębiorstw czy nawet prawie wszystkie prywatne przedsiębiorstwa: w tym także zapewne operatorów telekomunikacyjnych(!) oraz firmy z literami XP w nazwie, a nawet odpowiednie sądy polubowne stworzone dla oficjalnego i szybkiego "rozstrzygania" tego typu sporów o domeny. Wszystko jest pod kontrolą jednej władzy, zaś partie dodatkowo wprowadzają jeszcze coraz to nowe podstawy ustawowe do cenzurowania Internetu, do ukrywania treści, które w nim są, przed Polakami – więc bez kontaktu z administracją portalu xp.pl poprzez inny kanał, np. pocztę e-mail, pewnego dnia możesz stracić do niego dostęp! Dlatego zarejestruj się i na zawsze zabezpiecz się w ten sposób przed takim niebezpieczeństwem.
    Nie dopuśćmy, by w naszym kraju funkcjonował polityczny system zamknięty, nie poddany demokratycznej kontroli.Akceptuję cookies
    Rejestrując się zapewnisz sobie też ładną krótką nazwę użytkownika, z której w przyszłości będziesz dumny/a i która będzie poświadczać, że byłeś/aś z nami od początku.
E-MAILIRCTARGSTARTOWA
WIADOMOŚCIPOLSKAŚWIATKOMENTARZETECHNOLOGIA I NAUKAGOSPODARKAKULTURA

Kolejne zbrodnie w stylu globalnej siatki przestępczej i kościelnej. Zamieszani monarchowie?

11 gru 2019 20:05

9 grudnia 2019 r. zmarła w swym domu w Stockholmie pod opieką najbliższych Marie Fredriksson, piosenkarka i kompozytorka znana m. in. jako wokalistka nagrodzonego szwedzkim królewskim medalem zespołu Roxette. Okoliczności wskazują, że było to najprawdopodobniej wykonanie wyroku śmierci ze strony globalnej mafii politycznej popularnie kojarzonej zwłaszcza z telewizją, zakulisowymi podsłuchowo-prześladowczymi wpływami papieży, niewpłacanym podatkiem dochodowym oraz brakującymi tematami w mass mediach.

O charakterystycznych cechach tej siatki przestępczej albo, jak kto woli, tradycyjnej polityczno-kościelnej "grupy watykańskiej" pisaliśmy już wielokrotnie – każdy chyba artykuł z działu Kryminalne strony wiadomości.xp.pl zawiera jej krótką charakterystykę, ostatnio np. szerzej omówiliśmy temat tego, jakie specyficzne koncepcje trwają w niej od wieków, we wstępnej części artykułu "Kostecki, Mąkowski, Bukowski... Kolejni giną od mafii w państwie". Warto zapoznać się z tymi informacjami przed kontynuowaniem czytania.

Ponadto niezależnie od omawianej tutaj śmierci jeszcze 2 podejrzane wydarzenia miały miejsce w ostatnich dniach: po pierwsze strzelanina w Szpitalu Uniwersyteckim w Ostrawie, po której sprawca (goniony wpierw długo przez Policję) miał rzekomo popełnić samobójstwo, co wydaje się wyjątkowo nieprawdopodobne (gdy tymczasem możliwość zorganizowania takiej zbrodni np. przez Policję, np. w oparciu o osobę, której grożą zarzuty przed sądem, wydaje się jak najbardziej realna: można by oferować np. fałszywe opinie sądowo-psychiatryczne ze szpitali); po drugie – śmierć Janusza Dzięcioła (zwycięzcy reality show "Wielki Brat" znanego z TVN-u) w wypadku drogowym. W tym drugim przypadku najprawdopodobniej auto odmówiło mu posłuszeństwa nie reagując na próby zatrzymania lub zmiany kierunku jazdy – z uwagi na powszechne stosowanie elektronicznych systemów wspomagania hamowania i wspomagania kierownicy i na to, że wydają się one być wyposażone w funkcję nielegalnego zdalnego sterowania (funkcja ta tworzy z samochodów tzw. botnet czekający na rozkazy zdalnego operatora), wypadek ten mógł być spowodowany przez telewizyjnego nielegalnego operatora podsłuchowego, gdyż jak wynika z naszych doświadczeń Telewizja ma dostęp do funkcji podsłuchowych obejmujących zarządzanie elektroniką i nielegalne włamywanie się do niej falami. Tymczasem zapewne mało która służba specjalna ma od USA możliwość posługiwania się tą technologią, np. w odniesieniu do procesorów komputerów. Przykładem innych tego typu wypadków jest np. wypadek znanego polityka Bronisława Geremka, w którym on zmarł dn. 13.07.2008 r. (dzień wcześniej prasa katolicka w postaci m. in. portalu wiara.pl ogłosiła śmierć księdza Bronisława G., mianowicie Grulkowskiego), wypadek Lecha Morawskiego (z przodu czy też z tyłu była osoba o inicjałach AP, jak Agnieszka Piotrowska), wypadek Agnieszki Piotrowskiej z 2002 r. (byłej koleżanki z klasy Piotra Niżyńskiego, osoba szczególnie dobrana: ur. 1.1.1986 r. i z innej dzielnicy) i jej chłopaka, w którym zmarła w wieku 17 lat w swoistej "asyście" w postaci trafnej wypowiedzi Jana Pawła II dla mediów dokładnie tego samego dnia (oraz także w asyście innego rodzaju typowych poszlak prasowych wskazujących na szykowaną zbrodnię) – sprawę omówiono na www.bandycituska.com/jp2.html#zabojstwo, gdzie można też m. in. zobaczyć nagrobek tej 17-latki, następnie wypadek Piotra Niżyńskiego, a właściwie nawet kilka drobnych wypadków w jednym i tym samym roku (polegających na niesterowności pojazdu; najbrzemienniejszy w konsekwencje dotyczył pojazdu znamiennej marki Skoda będącego własnością Niżyńskiego), wypadek wnuka Lecha Wałęsy (również, jak w przypadku Piotra Niżyńskiego, prowadzący do budowania absurdalnych, naciągniętych i nieodpowiadających ścisłej wiedzy naukowej aktów oskarżenia: np. bierze się ruch pojazdu, czyli okoliczność towarzyszącą czynowi, za rodzaj "działania lub zaniechania sprawcy", np. przy użyciu sformułowań w rodzaju "wjechał" itd., co sprawia, że także osoba niewinna i padająca ofiarą złego działania pojazdu może się pod takim pozornie "całkiem normalnym i poprawnym" zarzutem podpisać, a przecież nie zachodzi żaden kontratyp wyłączający jej winę). Kolejny wreszcie tego typu wypadek to wypadek posła Rafała Wójcikowskiego z 2017 r. (o 1 rok minus 1 dzień poprzedzający zamordowanie następnie Mieczysława Motasa, podobno w szpitalu, przy czym za źródło dat tych wydarzeń może uchodzić zdarzenie z grudnia 2016 r. wymienione przy okazji śmierci tego ostatniego), również omówiony na liście ofiar "grupy watykańskiej" na stronie www.bandycituska.com/ofiary.html. Potwierdzone jest, że problem dotyczy różnych marek samochodów.

W przypadku Janusza Dzięcioła można tu zwłaszcza zwrócić uwagę na to, że przeżył dokładnie 3443 tygodnie (i ani dnia więcej lub mniej), czyli jest to liczba mająca postać typu ABBA. Analogiczna sytuacja zostanie za chwilę zaprezentowana jako występująca w dacie śmierci Marie Fredriksson. Ponadto Janusz Dzięcioł przeżył 65 lat i liczbę miesięcy i dni odpowiadającą kalendarzowej dacie urodzenia Piotra Niżyńskiego zwiększonej o 2 miesiące (zgodnie z typową transformacją numerologiczną tradycyjnie już od dawna stosowaną przez tę mafię), tj. przeżył 65 lat (jest to jak wiadomo wiek, w którym mężczyźni idą na emeryturę) plus 11 miesięcy i 25 dni (źródło: timeanddate.com).

Prasa przed śmiercią Dzięcioła

Równo co do dnia 1 rok przed śmiercią Janusza Dzięcioła Katolicka Agencja Informacyjna (na swej stronie www.ekai.pl), czyli spółka z o. o. prowadzona przez kościelną (nadzorowaną przez arcybiskupów) fundację, opublikowała – wśród kilku zaledwie innych tego dnia – artykuł, którego bohaterem był... "abp. Dzięga", jak również inna jeszcze osoba z głoską "dź" w nazwisku, może specjalnie na tę okoliczność zabita (adres artykułu: https://ekai.pl/pogrzeb-sp-antoniego-glodzia-brata-metropolity-gdanskiego/). Listę artykułów z tamtego dnia widać na stronie http://web.archive.org/web/20191212203756/https://ekai.pl/informacje/page/722/ oraz https://web.archive.org/web/20191212204424/https://ekai.pl/informacje/page/721/. Można wśród nich znaleźć też artykuł, w którego już pierwszym akapicie jest postać o inicjałach JD (zupełnie, jak Janusz Dzięcioł!), mianowicie Jan Długosz, zaś inicjały te dotyczą również nazwy własnej podanej w tytule artykułu (Jasnogórskie Drogi...): patrz https://web.archive.org/web/20191212203756/https://ekai.pl/miedzynarodowa-konferencja-naukowa-jasnogorskie-drogi-do-niepodleglosci/. JD-JD (w sytuacji, gdy np. w anglosaskim alfabecie jest aż 675 innych możliwych par liter)! Dla Sądu Najwyższego – kompletnie skompromitowanego wyborami, patrz artykuł xp.pl informujący o jego dennym orzeczeniu – byłby to pewnie przypadek losowy, a autor tego artykułu byłby kimś, kto stosuje pomówienie (nie wiadomo wprawdzie, o co oskarżając, bo tutaj oskarżenia nie ma), tym niemniej – napiszmy to nawet wprost – rozumny człowiek nie gardzi przy ocenie spraw publicznych podejrzeniami: w sytuacji, gdy prawdopodobieństwo ich prawdziwości rozsądnie oszacowane jest bardzo wysokie.

Można tu nadmienić, że wyjątkowo rzadkie jest pozostawianie dziennikarskich śladów steganograficznych akurat 1 rok przed datą planowanej śmierci. Najbardziej typowe jest pozostawianie ich w przeddzień śmierci, ponadto warto czasem też spojrzeć (w najbardziej beznadziejnych przypadkach) na artykuły o rok wcześniejsze od tego przedednia, czyli z daty -1 rok -1 dzień, niekiedy też w wydaniu gazety z dnia śmierci można znaleźć ciekawe odniesienia (choć jest to też rzadka sprawa, w odróżnieniu od klasyki, jaką jest przeddzień; zauważmy, że wydanie z dnia śmierci jest od rana od godz. 8:00 w kioskach dlatego, że zamknięto je raczej już dnia poprzedniego), natomiast sytuacja, że te poszlaki są akurat 1 rok przed datą śmierci, to rzecz bodajże praktycznie niespotykana.

Także 7 grudnia 2018 r., czyli 1 rok minus 1 dzień (364 dni) przed śmiercią Dzięcioła, KAI opublikowała bardzo trafny w tym kontekście artykuł: "Uczestniczyć w losie Drugiego" to reklamowany tam "wywiad-rzeka". Jest to pierwszy artykuł następujący po tych z 6 grudnia, czyli najwcześniejszy z 7 grudnia. Można go przeczytać na https://web.archive.org/web/20191212204424/https://ekai.pl/ks-prof-szostek-obecne-prawo-dopuszczajace-aborcje-nie-jest-dobre/.

Na stronie www Radia Maryja pod adresem www.radiomaryja.pl w przeddzień tej zbrodni na samej górze znaleźć można było (wg web.archive.org: patrz http://web.archive.org/web/20191205181256/http://www.radiomaryja.pl/) tematy oparte o inicjał "J." oraz (tuż pod nim) powtarzającą się głoskę "dź" (3 razy pada w tytule najwyżej tam lokowanego w kolumnie nagłówka: "Sąd Najwyższy nie zgodził się na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego ze Szczytna" – a nawet 6 razy, jeśli doliczyć głoskę "ć" w wyrazie "pociągnięcie" występującą 2 razy oraz w wyrazie "odpowiedzialności" 1 raz). J i DŹ to podstawa, w tym przypadku, rzecz na samym szczycie listy tematów, "dziwnym trafem". W temacie tego, czy to radio może być zamieszane, warto rozważyć też naszą argumentację już od dłuższego czasu prezentowaną konsekwentnie w najnowszych artykułach z działu "Kryminalne". Tuż poniżej zresztą był artykuł z wyliczanką nazwisk w tytule – jak gdyby dla podkreślenia wielości elementów, powtarzania się pewnej wspólnej cechy, a w każdym razie z tym się takie coś oczywiście też kojarzy.

Co ciekawe, w serwisie Onet.pl równo rok przed zbrodnią też odnajdujemy, jak i w KAI, jeden z centralnych nagłówków-wiadomości dnia sprawiający wrażenie trafnej aluzji do nazwiska przyszłej ofiary: patrz http://web.archive.org/web/20181206200655/https://www.onet.pl/. Mowa tu o nagłówku zaczynającym się od słów "Dramat dzieci". Wszak Dzięcioł, dzieci – podobne to słowa. Ponadto centralny fotoreportaż dnia był o strasznym losie, który właśnie spotkał jakiegoś posła: "jest zgoda na aresztowanie posła PO".

Podobnie w Interia.pl równo rok przed zgonem Dzięcioła był temat "zgody Sejmu na aresztowanie posła PO", jak również, wśród głównych tematów dnia, aż 3 tematy o wypadkach i zderzeniach ("Zderzenie trzech pojazdów na A4. Utrudnienia w ruchu", "Szczytno: Wypadek na przejeździe kolejowym", "Zderzenie samolotów. Nie żyje amerykański żołnierz"). Wygląd Interii zarchiwizowała globalna instytucja non-profit Internet Archive z siedzibą w USA: http://web.archive.org/web/20181206200900/https://www.interia.pl/.

Z kolei 1 rok i 1 dzień przed zbrodnią "specjalny odcinek Milionerów", czyli innego znanego, niemal flagowego programu TVN-u, reklamował portal wp.pl (patrz http://web.archive.org/web/20191205201745/https://www.wp.pl/). Z Milionerami jest jak z Big Brotherem (którego gwiazdą i zwycięzcą był Janusz Dzięcioł): niemal każdy o nich słyszał, niemal każdy wie, że to w TVN-ie. Był też wtedy w tym portalu temat "Gwiazda TV bezpardonowo zaatakowała", odwracający wprawdzie role, ale i tak trzymający się bardzo blisko tematu (gwiazda TV zaatakowana, a nie atakująca, ale bądź co bądź prawie to jak sytuacja Dzięcioła, na którego chyba już tak dawno wydano mafijny wyrok śmierci). Był też (mniej więcej w środku wszystkich nagłówków, czyli centralnie usytuowany) temat "PiS uderza w Hołownię": kojarzy się to oczywiście trochę z Hołowczycem, czyli słynnym kierowcą rajdowym.

Na ostatniej stronie archiwum.gazeta.pl z przedednia tego wypadku był artykuł Piotra Żytnickiego (nie pierwszy raz zresztą w takim właśnie kontekście specyficznie się produkującego) pod znamiennym tytułem "Bo dzieci zaczęły przeszkadzać". Przypomnijmy nazwisko ofiary: DZIĘCIOŁ. Tuż za tym artykułem – jakiś z nazwą własną zaczynającą się od liter HOL w tytule, nawet na samym jego początku (łatwo to powiązać z ww. Hołowczycem). Jego autorka miała nazwisko Urbaniak, jak prezenter ww. "Milionerów" TVN (Urbański). Ot po prostu jak gdyby ktoś czerpał z dorobku siostrzanych mediów, tyle, że takiego "aluzyjnego", "podprogowego" dorobku – raczej więc ze zbrodniami i innymi przestępstwami się kojarzącego. Następnie jeszcze kolejny: jakiś o nauce, edukacji, wykształceniu, wiedzy... fundamentalne to sprawy dla startujących w Milionerach!

Poszlaki steganograficzno-numerologiczne dot. Marie Fredriksson

Urodzona 30 maja 1958 r. wokalistka zmarła w wieku 61 lat, 6 miesięcy i 9 dni (źródło: timeanddate.com) – albo, inaczej mówiąc, 3210 tygodni (i 3 dni). Liczby te są specyficznie dobrane, jak w przypadku zamordowania ciotki Piotra Niżyńskiego Anny Uzdowskiej albo (najprawdopodobniej) samobójstwa Jana Pawła II (patrz też www.bandycituska.com/ofiary.html – w ten sposób, że ustawiona (mająca specyficzne, bardzo nieprawdopodobne przy losowym trafianiu właściwości) jest zarówno data zgonu, co do samego jej wyglądu i cieszącej ludzki rozum estetyki, jak i długość życia (w przypadku Jana Pawła II chodzi o długość pontyfikatu w dniach). Pozwala to wnioskować, że najprawdopodobniej szukano takiej osoby i że kwalifikować się do wykorzystania mogłaby tylko osoba o odpowiedniej specjalnie dobranej dacie początkowej (tu: dacie urodzenia; natomiast w przypadku Jana Pawła II jest to jeszcze wskazówką, iż samobójstwem zakończył swój pontyfikat jego poprzednik, zaś dane na temat tego poprzednika zawarte w tzw. przepowiedni Malachiasza są z kolei wskazówką na to, że doszło do samobójstwa Pawła VI, jeszcze o 1 wcześniejszego papieża, zresztą urodzonego 1 dzień po Pertinim, o którym za chwilę). A zatem, jeśli takim okolicznościom – takiej "wyjątkowości numerologicznej już od samego początku" – towarzyszy kariera daleko wykraczająca poza wszelkie standardy, jak np. uzyskanie nagrody królewskiej (czy, jak w przypadku Jana Pawła II, hipotetyczny ateizm), można zakładać, że to nie jest jakiś skrajnie niemal nieprawdopodobny zbieg okoliczności, lecz że cała ta kariera była po prostu podporządkowana takiemu celowi: że osobę wyszukano i wylansowano z myślą o tym.

W omawianym tutaj teraz przypadku poszlaki tkwiące w ukrytych symbolach czy też aluzjach "numerologicznych" (tj. steganografii numerologicznej) są następujące:

  • data zgonu ma szczególnie estetyczną, jak gdyby więc "ludzką ręką dobraną", postać ABC-CBA, w każdym razie o ile ją czytać bez zer. 912, po czym 219 (a właściwie 2019, ale zera tutaj pomijamy). Innymi słowy: najpierw pewne cyfry, potem te same cyfry od końca.
  • utworzona tutaj przez kolejne cyfry długości życia (wynoszącej, przypomnijmy, 61 lat, 6 miesięcy, 9 dni): 6, a potem 9 liczba 69 ma szczególne znaczenie w tej sferze liczbowych układanek "grupy watykańskiej", która dotyczy charakterystycznego dla niej tematu "narodzin tragedii": kwestii ludzi, których daty narodzin zapowiadają, którego dnia umrą (tj. mają tę szczególną własność, że można w nich "wyczytać fatum"), zwłaszcza zaś – ludzi z rodziny Piotra Niżyńskiego (ofiary "podsłuchu w telewizji": tj. permanentnej obserwacji i podsłuchu radarowego połączonego z dręczeniem przez masy ludzkie i, od 2013 r., przez "radio" podsłuchowe rozbrzmiewające praktycznie wszędzie za sprawą dokonanych remontów).
    69 można uznać niemalże za symbol pochodzenia matki Niżyńskiego – w tym sensie, że jej rodzice mają nazwiska rodowe oparte na słowach mleko i usta, które (jeśli je powiązać ze sobą) na tle liczby "69", kojarzonej dziś powszechnie ze specyficzną pozycją seksualną, budzić mogą skojarzenia z różnymi zakazanymi praktykami seksu oralnego; podczas gdy ona sama ma taką datę urodzenia, że jej idealnym dopełnieniem mogłaby być właśnie data związana z liczbą 69 – ta sama, w której w renesansie, wskutek zapewne już wtedy wypracowanego spisku, zmarł rozsławiony "mistrz Rafael", tj. malarz Rafael Santi. Chodzi tu o datę 6 kwietnia (np. w roku 2021) – jest to 96-ty dzień roku, do końca roku pozostaje wtedy 269 dni (269, czyli jak gdyby "drugie 69": w sensie "znowu jakaś wariacja na temat liczby 69"). W przypadku Rafaela dochodziło do tego jeszcze to, że urodził się on i zmarł w Wielki Piątek – a zatem jego długość życia była niejako podyktowana wolą (bo przecież nie przypadkiem do tego doszło), by tak właśnie było, tj. by zmarł w dniu 96-ym, gdy do końca roku pozostaje "drugie 69" dni, w warunkach, gdy jest to zarazem (znowu) Wielki Piątek, jak przy narodzinach. A zatem iście "opatrznościowe" trafienie, na pewno nieprzypadkowe.
    Powyższe teorie o matce Piotra Niżyńskiego nie są zresztą czczą spekulacją i doszukiwaniem się, gdyż dokładniejsza analiza historyczna – na którą nie ma tu miejsca, ale którą można odszukać na blogu Niżyńskiego pod hasłem "początków afery" (publikowane są chyba nawet akty zgonów, dokumenty z datami urodzin itp.) – pokazuje, że praktycznie na pewno rzeczywiście już za czasów narodzin dziadków Piotra Niżyńskiego, czyli w roku 1923, stosowano przekaz podprogowy (i to zapewne wspierany technologią radiową) w celu m. in. wpłynięcia na datę narodzin dziecka (a następnie także na jego przyszłość i, finalnie, także spowodowanie połączenia określonych rodzin węzłem małżeńskim: odpowiednia osoba, już przygotowana, powinna się zakochać w odpowiedniej innej i upatrzeć w niej sobie przyszłego małżonka, by spisek przyniósł jak najlepsze owoce, a przodkowie Niżyńskiego mieli jak najlepiej przygotowane dane osobowe).
    "Pochodzenie z liczby 69" to zatem także pewien symbol: symbol dziwacznego, nieludzkiego, nienaturalnego pochodzenia. Swoistego naznaczenia jak gdyby przez jakieś opatrznościowe bóstwo.
  • liczba 3210 również szczególnie dobrze pasuje do sprawy matki Piotra Niżyńskiego, z tym, że tutaj już wyraźniej odnosi się do kwestii końca życia niż do jego początku. Aby to wyjaśnić, przyjrzyjmy się bliżej omawianej tu sytuacji. Osoba, o której mowa, urodziła się 2 stycznia 1955 r., zaś jej matka (czyli babcia Niżyńskiego; stąd może, aluzyjnie, serwowano też temat "sprawy dziadka Donalda Tuska"... są pewne poszlaki na interesowanie się Donalda Tuska tym morderstwem), skrytobójczo zabita w 2011 r. w prywatnym zakładzie opiekuńczo-leczniczym (oczywiście nie prowadzi się nawet w tej sprawie śledztwa), miała daty narodzin i śmierci tworzące bezprzeskokowy ciąg niemalejących cyfr od 1 do 6. Nawet nie trzeba tu było żadnej gimnastyki, by się dopatrzeć takiej sekwencji, lecz zupełnie naturalne, racjonalne ustawienie pól dat, mianowicie w pary najpierw lat śmierci/narodzin, potem dni-miesięcy śmierci/narodzin, generuje taki wynik: 11 23 44 56, gdzie 2011 i 1923 to lata odpowiednio śmierci i narodzin, a 4.4 i 5.6 to daty do zaznaczenia w kalendarzu, też w tej samej kolejności (najpierw śmierci, potem narodzin).
    W przypadku matki Niżyńskiego, z racji daty urodzenia z miesiącem 1 i dniem 2 oraz rokiem 55, również widać, że taki efekt jest możliwy, o ile dostawionymi cyframi będą 3 i 4 oraz na końcu 66 (co dobrze pasuje do informacji nekrologowej "żyła 66 lat" – z niemalże liczbą szatana 666 w środku). Jeśli przyjąć, że te drugie w kolejności cyfry to zawsze przesunięcia względem początkowych pól daty (albo, inaczej mówiąc, długości życia w kolejnych jednostkach: miesiącach, dniach, latach), to na datę końcową pasuje 6 kwietnia 2021 r. (równo rok po 500-leciu śmierci Rafaela Santiego). Ta data pasuje m. in. do daty obecnej Ustawy o Policji (też z 6 kwietnia) oraz daty urodzin jedynego do niedawna polityka III RP, co do którego wiadomo, że został zamordowany, tj. ministra sportu Jacka Dębskiego, gdyż ten urodził się właśnie 6 kwietnia i, w dodatku, w mieście urodzin matki Niżyńskiego. Również rozmowy okrągłego stołu obracały się wokół daty 6 kwietnia: początek 2 miesiące przed nią, zgodnie z typową metodą transformowania daty w grupie watykańskiej, koniec 1 dzień przed nią.
    To jednak nie jedyna opcja, ponieważ – w warunkach braku dokładnych wyjaśnień i pozostawionego śladu w postaci jakiejś np. "encykliki" na ten temat – można by lansować także i inne daty końcowe bazując na tej samej dacie urodzenia oraz czerpiąc umiarkowanie z przykładu w postaci babci. Przykładowo, datą śmierci mógłby być 4-ty marca: w takim przypadku, jeśli chcieć dostawić jeszcze to końcowe 66, datą śmierci byłaby data 4.3.21. Na taką datę wskazują pewne incydenty z historii Niemiec po rewolucji listopadowej 1918 r. (Wikipedia: "4 marca rano na Alexanderplatz tłum starł się z wojskiem, zabijając oficera") – są to akurat takie czasy, że plany co do przodków Niżyńskiego stawały się sprawą szczególnie aktualną (babcia narodziła się w roku 1923 dobrze dobranego dnia, mając odpowiednie nazwisko rodowe; trzeba było się do tego porodu odpowiedniego dnia przygotować myśląc już zawczasu o podsłuchiwaniu i podprogowym wpływaniu na jej rodziców). Ponadto można by też, idąc dalej tą cyniczną ścieżką rozumowania, jako "udaną" datę końca życia sygnalizującą wielki 500-letni rozmach spiskowania wskazywać datę 6 kwietnia 2020 r., czyli 500-lecie śmierci Rafaela Santiego. "Zmarł wybitny artysta" byłoby wówczas trafionym prasowym pożegnaniem dla matki Niżyńskiego, już wiele lat temu zwolnionej z pracy z przyczyn najwyraźniej politycznych (jak też zdają się potwierdzać dziennikarze zamieszanych mediów) i do dziś dla niej zupełnie niejasnych. Można tu zresztą wskazać, że przy śmierci członków rodziny bardzo często – a przy śmierci tych od strony matki za każdym razem – powracał w mediach temat beatyfikacji (kojarzący się z nazwiskiem wspomnianego Rafaela: Santi, oznaczającym świętość), był on właśnie w tych dniach eksponowany, zaś w jednym z przypadków (babcia od strony ojca) temat wręcz wyraźnie zdawał się nawiązywać do sprawy matki (artykuł pt. "Beatyfikacja MMAA [...]") – powtórzmy, właśnie w tych datach związanych ze śmiercią członków rodziny. Tematy te szerzej
    Podsumowując teraz tę sytuację widać, że w każdym niemal przypadku daty tworzą pewną linię pochyłą, "załamanie się linii życiowej", jak to raz zapisano w dokumentacji medycznej dotyczącej matki Niżyńskiego. 4.3.21 to jedna opcja, 6.4.20 to inna opcja, 6.4.21 to jeszcze inna; zapisując to bez kropek, jako 4321, 6420, 6421, wyraźnie widać cyfry "spadające na łeb, na szyję", jak gdyby właśnie z myślą o dochodzeniu do kresu, do zera, do nicości.
    Idealnie więc z tą sytuacją rodzinną ofiary podsłuchu koresponduje długość życia Fredriksson wynosząca 3210 tygodni.
  • dodatkowo jeszcze nazwisko Fredriksson budzi skojarzenia z Piotrem Niżyńskim z racji swoistej, kościelnej najprawdopodobniej genezy tego, że to akurat jakiś Niżyński jest ofiarą papieża i dysydentem na tym tle, praktycznie od najmłodszych lat, a nie ktoś o innym nazwisku. Mianowicie, jak objaśnia i zwraca uwagę blog www.bandycituska.com, nazwisko Niżyński przez swe podobieństwo w wymowie do "Niczyński" (jedynie lekko trzeba zmodyfikować jedną z głosek, by były te nazwiska identyczne) mogło zostać wybrane jako takie, które najbardziej spośród dostępnych do wyboru pasowało do nazwiska niemieckiego filozofa Friedricha Nietzsche – którego z kolei można uznać (na tle różnych danych prezentowanych w raporcie www.bandycituska.com/ponazwisku.html będącym podstroną bloga Niżyńskiego) za człowieka-wytwór "grupy watykańskiej". Teza ta – o wspólnym pochodzeniu i filozofa, i tancerza, z jednej i tej samej "fabryki" osób – jest potwierdzona przez fakt, iż właśnie dokładnie w tym roku, w którym urodził się tancerz Wacław Niżyński, ww. filozof został zabrany przymusowo do szpitala psychiatrycznego pod wpływem interwencji jego kolegi-korespondenta (zaniepokoiły go najnowsze listy od filozofa, np. wyrażanie się o papieżu jak o jakimś swym koledze). Istnieją oczywiście i inne paralele i powiązania pomiędzy tancerzem Niżyńskim a filozofem Nietzsche (inaczej nikt nie pozwalałby sobie na tak śmiałe hipotezy i na traktowanie ich jak niemal wiedzy pewnej): te powiązania pokazuje np. znany cytat (będący wyraźnym samookreśleniem się w pierwszej osobie, co jest tam rzadkie) z "Tako rzecze Zaratustra": "Uwierzyłbym tylko w Boga, który by tańczyć potrafił", podobnie jak wzmianki Nietzschego w swej autobiografii o napadach wielkiej ochoty na tańczenie w czasie pisania tej książki (zapewne pod wpływem przekazu podprogowego, już ówcześnie najwyraźniej umożliwionego, a nawet uzasadniającego przyspieszenie prac nad "wynalezieniem" telefonu po 20 latach jego obecności w podręcznikach{{-przez osobę o nazwisku oznaczającym "dzwonek" i specyficznych religijnie konotujących dodatkowych zainteresowaniach – w którym to procesie "wynajdywania" zresztą uczestniczyli też czołowi politycy królestwa Włoch)}}, przy czym autobiografia ta wspomina też o problemach ze znalezieniem cichego mieszkania (co zmusiło filozofa nawet do proszenia o nie w siedzibie władz Rzymu), oraz akcentuje tematy "najcichszych słów, które światem kierują" (a zatem podobna sprawa, co z przekazem podprogowym szeptanym); ponadto istnieje też kwestia poniekąd nie do końca prawdziwej polskości Niżyńskiego, gdyż podobno kiepsko czy też średnio mówił on po polsku (Nietzsche również podawał, że jest Polakiem, choć nie ma na to do dziś żadnego dowodu i uważa się tę tezę za nieprawdziwą albo przenośną). Podsumowując te paralele można wyróżnić aż 5:
    • (1) podobne nazwisko,
    • (2) sprawa rzekomej "choroby psychicznej" (u Nietzschego niemal na pewno fałszywa: przewidywał takie tematy w swej twórczości, zapewne uprzedony o ryzyku, zaś po hospitalizacji przestał w ogóle się odzywać, jak gdyby na znak, że to o cenzurę, czyli zakaz wypowiadania się, chodzi),
    • (3) tematy taneczne u Nietzschego, pod względem filozoficzno-dialektycznym nieciekawe,
    • (4) polskość jedynie symboliczna, choć podkreślana,
    • (5) zmarł wskutek morderstwa (szczegóły na www.bandycituska.com/ofiary.html).
    Ponadto papież słyszał o Niżyńskim: m. in. raz wstawił się za nim na piśmie, aby wypuszczono go z aresztu. Można tu na koniec tej krótkiej analizy wskazać, że są nawet poszlaki z samej grupy płynące i mająca postać swego rodzaju przytakiwania wprost, iż filozof miał tutaj jak najbardziej znaczenie. Po pierwsze taką poszlaką jest jego data śmierci (zamordowania go; na otrucie przez siostrę wskazuje, oprócz tej daty, także dziwne, skrajnie nieprawdopodobne splecienie się losu jego i jego kolegi-korespondenta): przypada równo miesiąc przed (przyszłą) datą urodzin Piotra Niżyńskiego, już bodajże od czasów renesansu (z całą zaś pewnością od dawna) planowaną (patrz wcześniejsze artykuły xp.pl, np. ten cytowany na początku niniejszego artykułu), zaś zrealizowaną ówcześnie w dacie urodzin S. Pertiniego, późniejszego prezydenta Włoch, już wówczas od 3 lat na świecie istniejącego (zauważmy, jak znamiennie nazwisko PERTI-NI pasuje do personaliów Piotr Niżyński, a przy tym nawet pasowałoby idealnie, podobnie jak data urodzin razem jeszcze z rokiem, gdyby dodatkowo przestawić dwie środkowe litery i podobnie też dwie środkowe cyfry na przeciwne miejsca: wówczas osiąga się Petri-Ni, jak dopełniacz "Piotra Ni...", oraz rok 1986, a nie, jak u Pertiniego, 1896). Trudno więc uznać, że tu żadnego związku między postaciami o nazwisku Niżyński i o nazwisku Nietzsche nie ma. Za kolejną taką poszlakę (na tle całokształtu matactw związanych z pochodzeniem Niżyńskiego i jego przodkami, które da się wyczytać w oparciu o rachunek prawdopodobieństwa jako niewątpliwie zrealizowane) można uznać to, że w nieodległej części rodziny są osoby o nazwisku Wiklendt, "Wiklętowie", co budzi skojarzenia z "filozofem wyklętym" i na indeks wpisanym. Jako kusiciel do ateizmu.
    W tym więc kontekście "Fredriksson", oznaczające po angielsku w wolnym tłumaczeniu "pochodzący od Fryderyka", budzi skojarzenia z postacią ofiary podsłuchu w telewizji oraz ponadto z pewną ideą, mianowicie z takim właśnie wywodzeniem doboru tego nazwiska – "nie żyje »pochodzący od Fryderyka«" nie jest zresztą ideą tak znowu głupią, na tle powyższego, ponieważ także i inaczej można wywodzić wybór nazwiska Niżyński (a nie np. Nieczko, Niczyk itp.), mianowicie w oparciu o to, że 4-ym na liście najludniejszych miast Rosji jest Niżnyj Nowgorod, gdzie Nowgorod po polsku oznacza "nowe miasto". Można więc także próbować sprawę ujmować zupełnie inaczej, tj. od strony tego, że "to jest ta osoba, dla której całe miasto będzie przebudowane" (i istotnie, nie jest to twierdzenie na wyrost, a aby to zasygnalizować, tzw. Dzień Budowlańca obchodzony jest przez Związek Zawodowy Budowlanych już od dawna w urodziny Piotra Niżyńskiego).
    W każdym zaś razie na tle multum innych możliwych nazwisk Fredriksson akurat w tej a nie innej mafii brzmi (czy brzmiałoby) szczególnie trafnie. Wspomnianej postaci Niżyńskiego dotyczy bowiem najgłośniejszy jej projekt polityczny, najbardziej znany, choć oczywiście też w mass mediach – zgodnie z ogólnym tutaj standardem – przemilczany.

Z ww. informacji wynika, że – o ile chcieć uniknąć hipotezy skrajnie nieprawdopodobnego zbiegu okoliczności – wiek, w którym Fredriksson zmarła, był zdeterminowany potrzebą współzajścia zarówno sytuacji, że długość życia opiera się o cyfry 6 i 9, jak i sytuacji, że długość ta liczona w tygodniach wynosi połowę liczby 6420 (tj. połowę najbardziej nieodległej z wymienionych tutaj dat śmierci pasujących do danych osobowych matki Piotra Niżyńskiego: 6.4.2020). Oznacza to, że piosenkarka nie tylko nie zmarła wskutek choroby, ale nawet, że prawdopodobnie jej choroba była w ogóle fikcyjna (z drugiej zaś strony "nowotwór mózgu", o którym tutaj mówiono, budzi skojarzenia z jakimiś rzadkimi przypadłościami medycznymi-umysłowymi mogącymi powstawać po intensywnym wieloletnim dręczeniu torturami dźwiękowymi – w przypadku omawianej wokalistki trafiono zapewne nawet nieprzypadkowo akurat w taki, dający się znów łatwo powiązać z Piotrem Niżyńskim, temat). Innymi słowy: do śmierci przyczyniła się wobec tego zarówno osoba opiekująca się Marią Fredriksson (albo ewentualnie sprzedawca żywności), jak i służba zdrowia.

Powyższy spis poszlak ukrytych w danych osobowych idzie w parze z faktem, że śmierć artystki nastąpiła równo 60 dni po przyznaniu (kojarzonej z królami szwedzkimi) Nagrody Nobla w dziedzinie literatury Oldze Tokarczuk – i dokładnie w przeddzień uroczystego wręczenia jej tej nagrody przez króla Karola XVI Gustawa (co zresztą przypadło na równo 2 miesiące po jej przyznaniu przez stosowny komitet, zgodnie z typową transformacją numerologiczną grupy watykańskiej: zasadą zwiększania o 2). Dwie ważne sprawy, jeden i ten sam kraj, a nawet ta sama postać króla w nich obu.

Nagrodzona książka Tokarczuk ma tytuł Bieguni pasujący do szablonu B...I – tak, jak m. in. również słowo "biskupi" – a ponadto budzi też skojarzenia ze sprawą osób, które szczególnie szybko zrobiły karierę (jak gdyby "na dopingu"). Pasuje to nieco na aluzję do raportu Piotra Niżyńskiego ze strony www.bandycituska.com/ponazwisku.html o osobach wylansowanych przez Grupę Watykańską: nie przez wzgląd na kryteria merytoryczne, tylko z powodu estetycznych czy też odpowiednio się kojarzących danych osobowych.

Już fakt, że nazwisko Tokarczuk pasuje do nazwiska polskiego biskupa: dra filozofii Ignacego Tokarczuka – i to nie przypadkowego biskupa, tylko takiego, który został zamordowany w związku z datami urodzin rodziców Piotra Niżyńskiego* (ofiary "podsłuchu w telewizji"), a ponadto ma inicjały IT oznaczające po angielsku "informatyka" (ang. Information Technology) – pozwalało przypuszczać, że na tę nagrodę wpłynęła polityka i aktualne sprawy związane z papiestwem, co zresztą już się w historii najprawdopodobniej zdarzało (patrz kolejna sekcja tego artykułu). Natomiast powyżej zarysowane zbieżności ze sprawą najwyraźniej odgórnie zorganizowanego morderstwa przeciwko Fredriksson, np. zbieżność czasowa (60 dni różnicy czy nawet także: równo 2 miesiące czekania na nagrodę) czy zbieżność ideowa (liczba 69 nawiązująca do spraw rodzinnych Piotra Niżyńskiego, które tutaj powyżej wskazaliśmy jako istotne także w przypadku bpa Tokarczuka), w zasadzie o tej konkluzji – że na taką laureatkę zdecydowano się z przyczyn niestety pozamerytorycznych (inspiracje kościelne) – niemalże upewniają, ponieważ przeciwna teoria staje się skrajnie mało prawdopodobna, zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa.

Można zresztą wskazać jeszcze więcej takich ciekawych zbieżności między sprawą Ignacego Tokarczuka a Olgi Tokarczuk, obecnie zyskujących na znaczeniu. Przykładowo, śmierć wspomnianego biskupa przywodzi na myśl temat "urodzin obu rodziców". Jeśli teraz weźmiemy pod uwagę, że od niedawna, bo właściwie od niespełna 2 tygodni, na stronie www.bandycituska.com/ponazwisku.html (raport na temat lansowania ludzi przez "grupę watykańską" na przestrzeni ostatnich stuleci – część bloga www.bandycituska.com) można przeczytać (wraz z dowodami) także o kościelno-papistowskich korzeniach kariery Hitlera i Himmlera, to aktualizujący się obecnie temat "zabójstwa w urodziny obu rodziców" kojarzy się z ewentualnymi próbami wybielania tych postaci, przekreślania w ogóle ich złego wkładu: np. prezentowania wojny jako niemieckiej racji stanu, a holocaustu jako czegoś w istocie jakoby niepopartego przez samego Hitlera. Tego typu teorie, mające w zamyśle wybielać papieża, mogłyby zacząć się szerzyć, a można je ogólnie podsumować słowami "podejście przekreślające". To samo jednakże grozi osobie, która wygrywa Nagrodę Nobla, jeśli by przyjąć, że za sprawą machinacji politycznych odnosi ten sukces. Porównanie obu tych problemów prowadzi do wspólnego stanowiska, że takie "podejście przekreślające" jest swego rodzaju zagrożeniem i że jest niewłaściwe.

PRZYPISY

*) Zmarł w rocznicę urodzin martwo urodzonego brata Piotra Niżyńskiego (albo, inaczej mówiąc, dzień po urodzinach ojca Piotra Niżyńskiego; albo, jeszcze inaczej mówiąc, w rocznicę uchwalenia ustawy o radiofonii i telewizji, uchwalonej zresztą w roku, w którym miało dojść do pedofilii przeciw Niżyńskiemu). Pogrzeb z kolei przypadł na urodziny matki, czyli wspomniany dzień 2 stycznia. Datę urodzin Tomasza Niżyńskiego widać na odpowiednim filmie z Urzędu Stanu Cywilnego (moment 17:00), podobnie jak adnotację "dziecko martwo urodzone" (moment 16:52)wystarczy kliknąć. (Poronienie miało miejsce zapewne z powodu sztucznego przyspieszenia porodu i nieskorygowania tej sytuacji w szpitalu poprzez podmienienie dziecka.)

Nagrody Nobla z przyczyn polityczno-mafijnych już były?

Z uwagi na różnorodne, w tym zwłaszcza te mocno zakorzenione w rachunku prawdopodobieństwa, wskazówki historyczne na to, że przekaz podprogowy zaczęto stosować już w ostatnich dziesięcioleciach XIX w. (w związku z różnymi misjami podsłuchowymi Watykanu i tamtejszym lansowaniem ludzi w kulturze czy polityce) można przypuszczać, że co najmniej nagroda Nobla dla Reymonta (o nazwisku wyraźnie kojarzącym się ze słowem "remont") była ustawiona właśnie na tym tle.

Tymczasem obok niego jeszcze i inną postać można skojarzyć ze sprawą przekazu podprogowo – i to już dosyć profesjonalnie realizowanego, bo na odległość – jako technologii towarzyszącej ówczesnym prymitywnym podsłuchom ("pluskwom"). Maria Curie-Skłodowska dostała aż 2 razy Nagrodę Nobla. Pierwszy raz za prace wraz z mężem dotyczące promieniotwórczości i na tym można by było poprzestać albo zaczekać z tą nagrodą do czasu późniejszego, zważywszy na to, że skoro wyniki są tak obiecujące i wartościowe, to może wynajdą jeszcze coś więcej, tym niemniej nie poprzestano na tym i nie zaczekano, lecz wręczono jej jeszcze drugi raz Nagrodę Nobla, tym razem za odkrycie 2 pierwiastków. Ich nazwy charakterystycznie kojarzą się ze słowami Polskie Radio: to, jak wiadomo, "rad i polon".

Nie wnikajmy tu, dlaczego, bo łatwo o pochopne płytkie odpowiedzi, nie dostrzegające oczywistej możliwości istnienia spisku (która właśnie bardzo się uprawdopodabnia w obliczu całokształtu danych na temat ówczesnych przedsięwzięć "grupy"). Grunt to to, że właśnie w tym byliśmy, historycznie rzecz biorąc, w nauce ówcześnie najbardziej zasłużeni.

W efekcie więc I połowa XX w. w dziedzinie osiągnięć Polaków w nauce – i "polskiego geniuszu" – jest całkowicie pod znakiem "polskiego radia" i "remontu" i przyćmiona przez tę sprawę. I zapewne to właśnie zechciano uwiecznić i uhonorować w komitecie noblowskim. Nie byłoby też pewnie błędem upatrywać w tym zrządzenia, które się ziściło za sprawą jakichś biskupów.

Kontekst śmierci Fredriksson

Inicjały piosenkarki MF to zarazem inicjały Marka Futregi (jak również Marka F. – bohatera "afery podsłuchowej"), znanego programisty polskiego, autora m. in. komunikatora Gadu-Gadu (który podobno jest używany do komunikacji wewnątrz grupy przestępczej związanej z Telewizją).

Tymczasem około 5 dni temu pracownicy przemawiający w ramach tortury dźwiękowej, którą non stop atakowany jest Niżyński (prezes xp.pl), naprowadzili go na koncepcję rozszerzenia portalu xp.pl o komunikator internetowy oparty o IRC i udostępniający wszystkie funkcje, których powinno się wymagać od nowoczesnego narzędzia tego typu (np. lista kontaktów, dostarczanie wiadomości także w warunkach nieobecności rozmówcy, obsługa kanałów rozmów, kamer i transmisji dźwiękowych czy szyfrowanie komunikacji tekstowej tak, by nie mogli jej odczytać nawet informatycy będący administratorami portalu). Zachęty te doprowadziły nawet istotnie do podjęcia takich prac: na razie tylko w kierunku stworzenia odpowiednich możliwości technicznych po stronie serwera, natomiast w przyszłości zapewne zostanie też utworzone odpowiednie oprogramowanie dla klientów portalu, które połączy najlepsze cechy IRC i komunikacji komunikatorowej.

W tym więc kontekście – świeżo właśnie teraz, w ostatnich dniach, przygotowanym – "zmarł MF" w naturalny sposób musiało kojarzyć się symbolicznie z kwestią pożądanego losu znanego konkurencyjnego produktu, "sprawcy" tylu nieszczęść. Jeśli to zejście się w czasie ze zgonem piosenkarki (bądź co bądź przecież zapewne nie z góry takim oczywistym czy choćby "prawdopodobnym", a ponadto następującym przecież w bardzo szczególnym dniu) nie zostało celowo zorganizowane, to musiałby chyba wydarzyć się skrajnie nieprawdopodobny zbieg okoliczności. A zatem rozsądniej jest raczej przyjąć, że "spikerzy" tortury dźwiękowej byli po prostu poinformowani o problemie.

Ponadto MF to także inicjały słów Minister Finansów. Można tu w szczególności wskazać, że Ministrem Finansów był też słynny ostatnio Marian Banaś, którego jednakże pod koniec sierpnia odwołano z tego stanowiska. Obecnie zaś w atmosferze skandalu toczy się dyskusja o jego pożądanej w PiS-ie dymisji ze stanowiska prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Aktualny ostatnio non stop "temat Banasia" pasuje więc także i tutaj: jako temat zapowiadający, za pośrednictwem idei "MF jest skończony/a", nadchodzącą zbrodnię.

Przegląd prasy

Spójrzmy na nagłówki prasowe – zarówno te z przedednia śmierci Fredriksson, jak i te sprzed 1 roku i 1 dnia (zgodnie z niekiedy stosowaną zasadą zapowiadania dat śmierci od dawna zaplanowanych, używaną zwłaszcza wtedy, gdy istnieje potrzeba ściślejszego niż zwykle ukrywania morderstwa, tj. nawet przed osobami uwrażliwionymi na steganografię dziennikarską):

  • W anglojęzycznej wersji serwisu VaticanNews.va dnia 8.12.2018 r. (patrz jej zarchiwizowana wersja na stronie http://web.archive.org/web/20181208171244/https://www.vaticannews.va/en.html) można było znaleźć nagłówek z grą słów: ang. rock oznacza zarówno "skała", jak i "muzyka rock", stąd też nawiązanie do tego drugiego tematu, trafne w przypadku zespołu Roxette i p. Fredriksson, wydaje się jak najbardziej obecne, mimo że w tym przypadku chodziło nie o muzykę, lecz o opokę. Mianowicie tuż ponad paskiem nagłówkowym AFRICA znajdujemy link do reportażu "Pope at Mass: the Lord is the rock on which to build our lives" (Papież na mszy: Pan jest skałą [albo: "jest tą muzyką rock"], na której mamy budować nasze życia) – a trzeba tu przypomnieć, co było już wielokrotnie przez nas podkreślane (w tym także we wspomnianym artykule "Kostecki, Mąkowski, Bukowski..."), że "Afryka" jest w slangu dręczycieli dźwiękowych atakujących Niżyńskiego, czyli w kryminalnym slangu "telewizyjnym", symbolem "najgorszych", czyli tych najcięższych, przestępstw (morderstwa, mordowanie księży, pedofilia itp.; wiąże się to też z koncepcją "czarnego" jako "tego złego", która być może kiedyś funkcjonowała, jak to podnosi w swej dosłownej płaszczyźnie np. książka Z genealogii moralności F. Nietzschego – to może stąd, obok faktycznie też pewnej praktyki życiowej i danych historycznych, np. na temat tamtejszych wojen i ludobójstwa, oraz obok też idei jakiegoś "totalnego" zaprzeczenia europejskiej cywilizacji, zapożyczono te negatywne konotacje Afryki).
  • W przededniu śmierci artystki w polskim wydaniu VaticanNews.va w dziale Papież znajdujemy 2 artykuły dające się odczytać jako nawiązanie do nadchodzącej zbrodni: oba z Maryją w tytule (a, przypomnijmy, imię zmarłej to tutaj Marie). Pierwszy z nich ma tytuł "Papież na placu Hiszpańskim: czystość Maryi przywołuje do szczerości", zaś występująca w nim Hiszpania kojarzy się pod względem politycznym ze znanym dużym krajem Europy kontynentalnej będącym monarchią (zresztą niemalże bez przerwy, już od czasów wczesnego średniowiecza); drugi z ww. artykułów to "Papież: Maryja jest taka, jakiej pragnął jej Bóg, cała piękna". Tytuły te brzmią dosyć demaskatorsko, gdyż trafiają w pewną koncepcję na temat roli króla w tej sprawie, która w świetle rachunku prawdopodobieństwa niewątpliwie może sobie zyskiwać poparcie w zaistniałej sytuacji. Może też jest to jakieś szykowanie antagonizmu względem przyszłej polskiej polityki, zmierzającej do oczyszczenia (skompromitowanego oceną obecnych wyborów parlamentarnych i protestu Niżyńskiego) Sądu Najwyższego, w Unii Europejskiej – "gdzie jak gdzie, ale w Szwecji to teraz pewnie bardzo będą nieprzychylni względem szybkiego wnioskowania o istnieniu problemu w oparciu o prawdopodobieństwa".
  • Ponadto w angielskiej wersji VaticanNews.va, czyli oficjalnego serwisu prasowego Stolicy Apostolskiej, również eksponowany od kilku dni był temat "opierania życia na Chrystusie jako wiekuistej skale" (ang. Rock, tym razem nawet pisane z wielkiej litery). Nie jest to spowodowane mszałem i kalendarzem liturgicznym, gdyż czytania mszalne powtarzają się nie co roku, lecz co 3 lata. Odnośny artykuł to https://www.vaticannews.va/en/pope-francis/mass-casa-santa-marta/2019-12/pope-francis-santa-marta-mass-lives-based-on-christ.html – był on eksponowany w ww. serwisie, choć jego data nie jest ściśle rzecz biorąc datą przedednia śmierci piosenkarki. Ponadto, ponownie, jak gdyby do roli króla w "poczęciu się" artystki nawiązywać mógłby następujący artykuł z przedednia jej śmierci (8/12/2019): "Pope entrusts sinners to Mary in prayer for Immaculate Conception" (Papież zawierza grzeszników Marii modląc się o Niepokalane Poczęcie – sic; alternatywne, zapewne bardziej tutaj na miejscu będące, tłumaczenie to: "w modlitwie z okazji Niepokalanego Poczęcia"). Inny jeszcze artykuł z działu POPE z tego przedednia również trafia w temat, mianowicie temat kariery kreowanej z myślą o takim zakończeniu: "Pope at Angelus: May our whole life be a »yes« to God" (Papież na Anioł Pański: Oby całe nasze życie było »tak« mówionym Bogu).
  • Najprawdopodobniej ślady zbrodni widać też m. in. w archiwum.gazeta.pl, gdzie zgromadzone są artykuły Gazety Wyborczej z 8.12.2019 r. (już na pierwszej stronie archiwum temat kojarzący się z Roksaną Węgiel, a więc i zespołem Roxette, tj. nagłówek "O węglu przy budżecie" skręcający też nieco w temat korupcji; artykuł jest na tematy unijne).
  • W serwisie Fakt.pl pierwsze reportaże patrząc od lewej górnej strony były kolejno: o księżnej, o "fałszywej masażystce" (co budzi skojarzenia z fizjoterapią, czyli rodzajem leczenia – można to też zestawić z chemioterapią stosowaną wobec chorych na raka), po czym o "konaniu w męczarniach pod okiem kamery" i o tym, że mimo to "nikt nie reagował". Szczegóły widać na http://web.archive.org/web/20191208155906/https://www.fakt.pl/.
  • Prawdopodobnie analogicznego ukrytego przekazu (trafiającego w główne cechy nadchodzącego przestępstwa) można by się dopatrzeć w innych polskich mediach. Analizę tę tym razem pomińmy.

Królowie w sprawach zabijania?

Jeśli u kogoś z Państwa pod wpływem niniejszego artykułu pojawiają się wątpliwości co do rozpowszechnionego stanowiska w kwestii tego, czy w Europie królowie w ogóle mają szansę być zamieszani w jakikolwiek skandal z nadużyciami władzy, to niech teraz jeszcze zauważy, że podobna sytuacja odnośnie skandalu z zabijaniem wystąpiła być może także w Wielkiej Brytanii. Mam tu na myśli niedawny – przypadający już na czasy seryjnych morderstw osiedlowych, czyli prawdziwego rozpanoszenia się plagi zabijania – zgon pokojówki królowej Elżbiety: A. Wilkin.

Można tu wstępnie wskazać, że już fakt trafienia się akurat takiej pracownicy bezpośrednio usługującej królowej (a w dodatku podobno była jej ulubioną) – w sytuacji, gdy osób takich nie ma przecież aż tak dużo, nie są to tysiące czy choćby nawet setki ludzi, lecz chodzi o ścisłe centrum pozostające w najczęstszym kontakcie z królową – budzi poważne wątpliwości co do kryterium doboru: czy było to kryterium normalne, czy też "po nazwisku". Nazwisko takie bowiem losowo by się nie trafiło, a tymczasem łatwo daje się wytłumaczyć jako psychologicznie trafne z punktu widzenia obszarów zainteresowań "grupy watykańskiej". Ze względu na brak dowodów, nawet co do daty śmierci, nie chcąc posunąć się do nieuprawnionych spekulacji stwierdzę tu tylko tyle, że nazwisko pasuje do polskiego sformułowania "Wielki N.", po czym następnie w roku 1992 (rok, w którym bodajże miało dojść do pedofilii przeciwko Niżyńskiemu) zabito w dacie urodzin Piotra Niżyńskiego osobę o personaliach César MANRIQUE – a trzeba przy tym mieć na uwadze, że pozostawiono wiele poszlak historycznych i urbanistycznych na co najmniej "królewskie konotacje" postaci Niżyńskiego (patrz np. ten artykuł xp.pl pod jego końcowym nagłówkiem "Piotr Niżyński jako postać bardzo istotna w polityce najwyższego szczebla" oraz dodatkowe jeszcze poszlaki historyczne wymienione tutaj). W kontekście zaś Anglii "zabicie wielkiego N." pasowałoby do dobrze znanej zasady polityki międzynarodowej tego kraju: tzw. zasady równowagi sił na kontynencie. Humorystycznie więc rzecz biorąc można by upatrywać tu teorii "koronacja mi nie przeszkadza, natomiast nadmierny rozrost na kontynencie, jakieś cesarstwa itd. już tak", przy czym faktycznie pasuje to do znanej i kojarzonej z Wielką Brytanią zasady polityki zagranicznej.

W tym kontekście fakt wpierw (1) znalezienia się osoby o takim nazwisku w gronie "ścisłego jądra" bezpośrednio z królową zadających się pokojówek, po czym (2) tego, że była to ponoć ulubiona służąca Elżbiety II, po czym (3) zabicia Césara Manrique w stylu typowym dla omawianej tu mafii po prostu istotnie uprawdopodabnia teorię, że zdarzenie się niespodziewanej śmierci ww. osoby (Wilkin) właśnie w latach 2018-2019, gdy częstotliwość zabójstw osiągnęła wyżyny jak dotąd niezrównane (tak, iż pojawił się wręcz proceder systematycznego mordowania na osiedlach, gdzie zamieszkuje lub regularnie bywa Piotr Niżyński, i zadręczania go coraz to nowymi autentycznie podejrzanymi nekrologami, z czego zrobiono jak gdyby swoisty makabryczny sport), czyli innymi słowy przypadła wtedy, gdy ten właściwy dla tej globalnej mafii problem się właśnie bardzo nasilił, jest rezultatem celowych starań, a nie przypadku losowego, czyli innymi słowy: że doszło do morderstwa.

Argumentacja tego typu potrafi być mocną bronią w dyskusji, gdyż w przeciwieństwie do świadków, których wiarygodność można poddawać w wątpliwość, rachunek prawdopodobieństwa nie kłamie.

Oczywiście w porównaniu ze sprawą śmierci gwiazdorki znanej z Roxette kwestia ewentualnego planowania zgonu Wilkin w Wielkiej Brytanii wydaje się jedynie subtelnie zarysowana. Ujawnienie daty śmierci oraz możliwość zapoznania się z "reakcjami" prasy w przeddzień uczyniłaby tę sprawę dużo jaśniejszą.

Tym niemniej pewne poszlaki historyczne zdają się wskazywać na to, że z Elżbietą II może rzeczywiście być źle pod względem moralnym i religijnym. Władzę przejęła w dniu śmierci ojca – 6 lutego 1952 r., a jest to data 6 kwietnia (symbolizująca "zabicie mamuśki" zgodnie z tym, co tutaj wcześniej wyjaśniliśmy) poddana jedynie dla niepoznaki drobnej typowej transformacji (kojarzącej się z grupą watykańską) "zwiększenie/zmniejszenie o dwa" (mianowicie miesiące). Jak łatwo zauważyć, tego typu poszlaka historyczna pojawia się tylko przy 3 datach w roku, mianowicie w dacie 6 kwietnia oraz w datach oddalonych od niej o 2 miesiące, czyli szansa wynosi 3:366, tj. poniżej 1%. W pozostałych przypadkach (np. 2 dni przed czy 2 dni po albo 2 miesiące i 2 dni przed, albo w wigilię 6 kwietnia lub dzień po tej dacie) sprawa jest już dużo mniej wyraźna, choć można by też zrobić obliczenie obejmujące także i te daty. Rozsądnie jest więc uwzględniać możliwość, że jakiś człowiek celowo dobrał tę datę. Przesłanie "zabicie mamuśki" – jednoznacznie wskazujące na któreś z dzieci jako na osobę, która (najprawdopodobniej wobec tego) podała truciznę – mogłoby przy tym nawiązywać do oceny rządów ojca Elżbiety II, czyli Jerzego VI, którego panowanie przypadło na lata 1936-1952, czyli na czas rozpadu Imperium Brytyjskiego: w szczególności doszło wtedy do przyznania niepodległości Indiom i Pakistanowi. Być może oceniano te rządy jako zniewieściałe z uwagi na odrzucenie wiary w podboje i walkę na rzecz idei prawa narodów do samostanowienia, która legła u podstaw ówcześnie stworzonego ONZ-u.

Ww. teorie o spisku w sprawie śmierci Jerzego VI znajdują pewne potwierdzenie w historii. Polskie rozmowy Okrągłego Stołu zaczęły się 6 lutego 1989 r., czyli w rocznicę śmierci (prawdopodobnie zamordowania) tego króla. Jedna z ostatnich operacji medycznych przeprowadzonych na królu, która istotnie zmieniła jego głos (kojarzy się to z tracheotomią Jana Pawła II, która przy okazji mogła też być nawiązaniem do Tarchomina jako do ośrodka z góry przygotowanych poszlak historyczno-politycznych, patrz http://forum.bandycituska.com/viewtopic.php?f=9&t=7754), miała miejsce – jak naświetla nam artykuł Wikipedii – dzień po przyszłych urodzinach Piotra Niżyńskiego (od dawna służących za temat licznych odniesień w polityce): 26 września 1951 r. – chodzi tu mianowicie o rocznicę urodzin "minus 35-tą". Wskazuje to przy okazji, że kreowano (jak można przypuszczać, jak wskazuje też sprawa śmierci Jana Pawła II) fałszywe teorie medyczne na temat wstępnie już złego stanu zdrowia króla, by jakoś uzasadnić i uprawdopodobnić jego nadchodzącą (w istocie morderstwem spowodowaną) śmierć.

Odnośnie tego, jak to możliwe, że data urodzin Piotra Niżyńskiego od dawna była planowana i że myślano o niej ściśle w związku z konkretnymi personaliami, patrz np. artykuł "Nowy atak prokuratury z Policją na Niżyńskiego. Ślepo do celu wbrew faktom" pod nagłówkiem "Piotr Niżyński jako postać bardzo istotna w polityce najwyższego szczebla" (końcowa część tamtego tekstu wyjaśnia ten problem).

Wedle podpowiedzi spikerów tortury dźwiękowej wygłaszanych publicznie przy Piotrze Niżyńskim zabójstwo to – charakterystyczne nie tylko przez swe związki z omawianą tu przez nas mafią, ale i przez typowy efekt, iż mimo jego wielkiego znaczenia do dziś nie znaleźli się (z udziałem nagłaśniających to mass mediów) żadni świadkowie podżegania do zbrodni, organizowania jej – miałoby być inspirowane przez rząd idący za radą propozycji z zagranicy, lansowanych przez papieża (dążył on do jak największego osłabienia wpływów brytyjskich lub do "dogadania się" z monarchą w sprawie przyszłego masowego remontowania nieruchomości), zaś następczyni tronu oprócz wręczenia trucizny i przekazania zadania miano by uprzednio wyjawić sekret w postaci kulisów niewiary u papieża (temat, który wydaje się mieć związki ze sprawą III tajemnicy fatimskiej i ze sprawą wiary w niebo kosmologiczne w Biblii leżącej u trochę dziś zapomnianych podstaw chrześcijaństwa).

Wypada tu jeszcze nadmienić, że oficjalne wersje encyklopedyczne (p. np. angielska Wikipedia) akcentują to, że przyszła królowa była w czasie śmierci Jerzego VI w Afryce (kojarzonej jednak, dziwnym trafem, u spikerów i w grupie watykańskiej, np. w mediach Watykanu, raz po raz z "najgorszymi zbrodniami", "mordowaniem księży" – a zauważmy przy tym, że król jest m. in. głową państwowego kościoła anglikańskiego, czyli kimś w rodzaju superbiskupa). Tym niemniej z racji tego, że rząd mógł nie mieć żadnej praktycznej możliwości śledzenia króla, mógł nie znać jego zamiarów (tego, gdzie będzie jadł o której porze itd., co by pomogło spowodować śmierć we śnie) – dwór ma przecież wszelkie wskazania do tego, by być jak najbardziej samodzielny w tych sprawach i nie "spowiadać się" rządowi szczegółowo z zamysłów – można tu przypuszczać, że mimo wszystko był jakiś spisek z udziałem rodziny królewskiej: w szczególności być może zorganizowano jakieś jeszcze dodatkowe spotkanie króla z kimś (po drodze na spotkanie z rodziną), o którym nie poczyta się w encyklopediach, albo też sfałszowano informację o dalszym jeszcze trwaniu (w tamtym czasie) pobytu Elżbiety II w Kenii, choć być może wróciła ona przedwcześnie.

Uwaga: w przypadku takich artykułów xp.pl zbyteczne i nieobowiązkowe jest zawiadamianie Policji o zbrodni, ponieważ czyni to sama redakcja zgodnie z obowiązkiem z Kodeksu karnego. Doniesienia te są lekceważone i nie skutkują śledztwem w mediach.

(n/n, zmieniony: 22 kwi 2020 15:02)

×

Dodawanie komentarza

TytułOdp. na:
Treść:
Podpis:
KOMENTARZE (0)Skomentuj
Brak komentarzy do tego artykułu. Możesz napisać pierwszy.
Nowi użytkownicy dzisiaj: 0.© 2018-2019 xp.pl sp. z o. o. i partnerzy. Publikowane materiały wyrażają opinie ich autorów.RSS  |  Reklama  |  O nas  |  Zgłoś skandal