1. Z przyczyn politycznych musimy Cię tutaj poinformować o tym, że portal xp.pl wykorzystuje tzw. cookies, czyli technologię zapamiętywania w Twojej przeglądarce (w celu późniejszego prezentowania naszym serwerom przy okazji pobierania treści) drobnych danych konfiguracyjnych uznanych za potrzebne przez administratorów portalu. Przykładowo, dzięki cookies wiadomo, że nie jesteś zupełnie nowym użytkownikiem, lecz na stronach portalu byłeś/aś już wcześniej, co ma wpływ na zbieranie informacji statystycznych o nowych odbiorcach treści. Podobnie, jeżeli masz konto użytkownika portalu xp.pl, dzięki cookies będziemy pamiętać o tym, że jesteś na nim zalogowany.
  2. Ww. technologia cookies jest stosowana przez portal xp.pl i nie stwarza zagrożenia dla bezpieczeństwa Twojego komputera. Jeśli ją akceptujesz, kliknij przycisk "Akceptuję cookies". Spowoduje to zapisanie w Twojej przeglądarce danych cookies świadczących o tej zgodzie, dzięki czemu niniejsze ostrzeżenie nie będzie już więcej prezentowane. Jeśli nie zgadzasz się na stosowanie cookies, zmień konfigurację swej przeglądarki internetowej.
  3. WAŻNE  Rozważ ponadto zarejestrowanie konta na portalu xp.pl. Nasz portal ma potężnych wrogów: kryminalna "grupa watykańska" lub, jak kto woli, grupa skarbowa obejmuje naszym zdaniem swym zasięgiem nie tylko wszystko, co państwowe, w tym np. rejestr domen .pl czy sądy, z których mogą płynąć rozliczne zagrożenia, ale także mnóstwo prywatnych przedsiębiorstw czy nawet prawie wszystkie prywatne przedsiębiorstwa: w tym także zapewne operatorów telekomunikacyjnych(!) oraz firmy z literami XP w nazwie, a nawet odpowiednie sądy polubowne stworzone dla oficjalnego i szybkiego "rozstrzygania" tego typu sporów o domeny. Wszystko jest pod kontrolą jednej władzy, zaś partie dodatkowo wprowadzają jeszcze coraz to nowe podstawy ustawowe do cenzurowania Internetu, do ukrywania treści, które w nim są, przed Polakami – więc bez kontaktu z administracją portalu xp.pl poprzez inny kanał, np. pocztę e-mail, pewnego dnia możesz stracić do niego dostęp! Dlatego zarejestruj się i na zawsze zabezpiecz się w ten sposób przed takim niebezpieczeństwem.
    Nie dopuśćmy, by w naszym kraju funkcjonował polityczny system zamknięty, nie poddany demokratycznej kontroli.Akceptuję cookies
    Rejestrując się zapewnisz sobie też ładną krótką nazwę użytkownika, z której w przyszłości będziesz dumny/a i która będzie poświadczać, że byłeś/aś z nami od początku.
E-MAILIRCTARGSTARTOWA
WIADOMOŚCIPOLSKAŚWIATKOMENTARZETECHNOLOGIA I NAUKAGOSPODARKAKULTURA

Kostecki, Mąkowski, Bukowski... Kolejni giną od mafii w państwie

17 lis 2019 01:22

Siatka podsłuchowo-prześladowcza kojarzona z telewizją publiczną, prześladowaniem jednostki na tle podsłuchowym (sprawa Piotra Niżyńskiego) i kryciem tematów w mass mediach dalej działa w najlepsze, co więcej, dalej morduje tymi samymi metodami i prezentując to samo podejście. Prezentujemy 5 nowych spraw.


Nie polecamy korzystać z tego osobom na świeczniku lub ze szczególnym nazwiskiem i mieszkających w okolicy miejsc, gdzie zdarza się często tortura szeptana

Dotychczasowe wychwycone przez nas w 2019 r. przypadki (najprawdopodobniej) morderstw w Polsce i na świecie inspirowanych mafijnie, gdzie wyraźne było sprzysiężenie się sił prasowych i/lub państwowych dla realizacji zabójstwa, można znaleźć w dziale "Kryminalne" serwisu wiadomości.xp.pl. Jest on w całości poświęcony tego rodzaju zbrodniom.

Przypomnijmy, że do charakterystycznych cech przestępczości związanej z tą grupą (którą można też nazywać "grupą watykańską" ze względu na przejawiające się na przestrzeni ostatnich 200 lat związki ideowe z, najprawdopodobniej, zakulisowymi intrygami politycznymi Stolicy Apostolskiej) należą:

  • dobór osób po nazwisku do czegoś złego (patrz cała długa lista takich spraw, tj. przypadków lansowania ludzi nie wedle kryterium merytorycznego, np. zdolności, zasług, szczebli kariery, lecz właśnie nihilistycznie i przypadkowo trafiając przede wszystkim po nazwisku: www.nielegalnie.pl/ponazwisku.html – raport ten jest częścią bloga Piotra Niżyńskiego www.nielegalnie.pl); to samo niekiedy dotyczy też nazw miejscowości, ulic, dat urodzin itp., które również mogą posłużyć za kryterium doboru. Ideę (mem) doboru osób po niosącym specyficzną ukrytą treść nazwisku najwyraźniej sam papież po dziś dzień dobrze zna, gdyż pierwsze nominacje kardynalskie ogłoszone przez Franciszka wymieniały na liście kard. Kutwa i, tuż za nim, kard. Tempesta. Pierwsze kojarzy się z polskim wulgaryzmem, drugie – z atakami polegającymi na wykradaniu wyglądu ekranu cudzego komputera, telefonu komórkowego itp. (tzw. atak TEMPEST). Ponadto pod koniec XIX w. opublikowano encyklikę wyraźnie trafiającą w imię i nazwisko Piotra Niżyńskiego (Militantis Ecclesiae), co miało miejsce rok po narodzinach włoskiego prezydenta Pertiniego (w sprawie jego narodzin w r. 1896 pasuje zarówno imię i nazwisko Piotra Niżyńskiego, jak i data urodzenia, z drobną tylko transformacją w obu przypadkach polegającą na przestawieniu kolejności dwóch środkowych cyfr czy liter – 1896 zamiast 1986, Perti zamiast Petri).
  • rozmyślne pozostawianie po sobie poszlak, czyli czegoś w rodzaju "Z jak Zorro", przy popełnianiu przestępstw – a mianowicie swoista tzw. steganografia, czyli ukrywanie danych wskazujących na to, że doszło lub ma dojść do przestępstwa, w informacjach i przekazach informacji niby to neutralnych, normalnych, "losowych" i służących podobno do czego innego. Dane takie następnie z pozornie obojętnego przekazu informacji potrafi wyczytać tylko osoba uwrażliwiona na ten problem, choć, jeśli się nad tym pochylić i policzyć prawdopodobieństwo, to oczywiście skrajnie niskie jest prawdopodobieństwo, by coś takiego lub podobnego (pozostawiającego psychologiczny efekt "trafności") się zdarzyło. Oczywiście czasem się zdarza, ale różnych przypadków, w tym tych z prasy, zbiega się tak wiele, że prawdopodobieństwo – stając się iloczynem bardzo małych ułamków (z uwagi na to, że współzajście zdarzeń losowych niezależnych ma prawdopodobieństwo będące iloczynem ich prawdopodobieństw) – staje się skrajnie małe. Wyróżnić można, jak się okazuje, kilka rodzajów tego typu metod, wspólnie zaliczających się do tego właśnie ogólnego problemu i bardzo rozpowszechnionych w tej mafii:
    • przy skrytobójczym zabijaniu ludzi (np. przez, najwyraźniej, służbę zdrowia) nieraz pozostawia się poszlaki w danych osobowych: mianowicie w postaci takich długości życia (zwłaszcza liczonych w dniach), dat śmierci itp., by tworzyły one wrażenie czegoś "ludzką ręką dobranego". Sposobem na to jest albo
      • a) stosowanie bardzo bardzo okrągłych (w szerokim rozumieniu) wyników, czyli kompletnie nienaturalnych (np. liczba dni życia liczona w setkach i jednocześnie mająca całkowity pierwiastek kwadratowy, jak w przypadku ciotki Piotra Niżyńskiego, która zarazem oprócz takiej długości życia w dniach i tygodniach miała też bardzo charakterystycznie wyglądającą datę zgonu: przypominającą przedział lat 2002-2012; podobnie też liczbę dni w setkach, odpowiadającą też specyficznemu przepisowi Kodeksu postępowania karnego, miał dziadek Niżyńskiego od strony ojca, a równo o 30 tygodni dłuższą od tej liczby – jego żona, patrz informacje o przestępstwach przeciwko jego rodzinie z forum bloga www.nielegalnie.pl; "okrągłość" może też oznaczać każdą inną rzecz kojarzącą się z typowymi sprawami dla ludzkiego rozumu, jak np. następstwo kolejnych cyfr, w rodzaju – przypuśćmy – długości życia np. 12345 dni); albo też
      • b) stosowanie symboli, o których mowa dwa punkty niżej, i opartych na nich powiązań typowych wedle numerologii watykańskiej: np. transformowanie daty urodzin Piotra Niżyńskiego lub daty urodzin człowieka, który zostaje zabity, itp. w celu wyliczenia daty śmierci albo stosowanie dat w rodzaju 17.7 (co ma konotacje symboliczne: "pierwszy Bóg-Bóg" czy, także, bo to akurat dotyczyło sędziego TK, "art. 17 k.p.k. Bogiem [w tych sprawach]" – gdy akurat na rozpatrzenie czekała sprawa łaski wobec Kamińskiego, a rząd domagał się, wbrew prawu, wywodzenia z samej Konstytucji jakichś dodatkowych wniosków prawnych dla rozumienia prawa łaski) i innych opartych na siódemce i jedynce;
    • w prasie typowo można znaleźć artykuły aluzyjne (a w archiwach prasowych skupiających bardzo dużo artykułów w danym dniu, jak np. w przypadku Gazety Wyborczej, wręcz sporo takich artykułów), czyli grające na skojarzeniach, w przeddzień nadchodzącego przestępstwa (lub, w przypadku informacji wykradzionych podsłuchowo, "aluzja dziennikarska" może wystąpić już później, np. w następnym wydaniu; ponadto niekiedy przy zabijaniu osób, których grupa się nieco boi, jak np. przy prawdopodobnie zabiciu Jana Kulczyka czy Aleksandra Gudzowatego, aluzje zdarzały się też w innych dniach, np. minus 1 rok i 1 dzień względem daty śmierci, choć takie przypadki są zupełnie jednostkowe). Po prostu można dostrzec przesunięcie (czy "odchylenie") statystyczne tematyki kolejnych artykułów tak, że odstają one od normalnej codziennej statystyki. Gdy się wtedy patrzy na parametry artykułów: czy to tytuły, czy to pierwsze linijki, czy nawet inne główne dane (jak np. personalia autora), bo różnie bywa, to próbując podsumować temat jakimiś najważniejszymi skojarzeniami, jakie budzi, lub najogólniejszymi jego cechami trafia się, analogicznie, w główne cechy nadchodzącego przestępstwa. I tak jest w przypadku nawet licznych artykułów. Owo stosowanie nawiązań ukrytych, aluzyjnych, jest to bardzo stare i stabilne zjawisko znane w prasie od dziesięcioleci (nastanie w Polsce komunizmu i utworzenie komunistycznego państwowego PAP-u, 26 października 1945 r., czyli 1 miesiąc i 1 dzień po planowanej dacie urodzin Niżyńskiego, nic tu jak się zdaje nie zmieniło: nadal chciano współpracować z "grupą watykańską" w kryciu jej spisków), a może nawet już pod koniec XIX w. – jak by wskazywała np. zacytowana w "Zmierzchu bożyszcz" Nietzschego relacja prasowa dotycząca wcześniejszej książki tego filozofa: w niemieckiej prasie był mianowicie artykuł jak gdyby przewidujący (znany filozofowi już z góry, jak to skądinąd widać) problem polityczny i życiowe zagrożenie dla Nietzschego, lecz mówiący o nim zaledwie aluzją. Co do zasady wszelkie takie przemilczanie – czy to takie "w przeddzień", przypominające emitowany niegdyś w telewizji serial "Zdarzyło się jutro" (bo ktoś tu wie o najbardziej tajemnych i z punktu widzenia ludności nieprzewidywalnych sprawach już z góry), czy to nawet przemilczanie sprawy z opóźnieniem względem jej zdarzenia się, ale w sposób równie ostentacyjny – o ile uznać, że jest faktem, świadczy o niczym innym jak po prostu o tym, że autor się boi powiedzieć wprost; ba, cały np. dziennik, firma jako całość, się boi. Jest to zatem symptom poważnego problemu politycznego (brak wolności prasy), w Polsce zaś różne wskazówki (jak np. nazwisko znanego redaktora wydań Gazety Wyborczej Kurskiego czy napis na studio TVP na ul. Jasnej w Warszawie: "TAI", "Telewizyjna Agencja Informacyjna", co kojarzy się z tajeniem tematów) naprowadzają na twierdzenie, że kryciem takich spraw może zajmować się telewizja publiczna, świetnie w dzisiejszej internetowej dobie skomunikowana. O tym, jak to możliwe, że normalne artykuły mające swoje normalne tematy są mimo wszystko udanymi aluzjami – i że jest to ręką ludzką spowodowane, a nie przypadkiem – opowiada artykuł xp.pl "Piotr Niżyński wyjaśnia, skąd mogą brać się aluzje prasowe tuż przed zabójstwami".
    • stosuje się specyficzną właściwą tej grupie numerologię, np. metodę "zwiększania o 2" (tradycja, do której często nawiązywano przez ostatnie 150 lat, choć nikt jej nigdzie nie nagłaśniał, a sięgająca w domniemanych intrygach polityczno-kryminalnych związanych z papiestwem bodajże czasów renesansu; sama zresztą nazwa tej epoki zdaje się pochodzić od sprawy zabijania i powodowania "narodzin tragedii" ludzkiej, mianowicie od sprawy Rafaela Santiego) – które to "zwiększanie o 2" zresztą obecnie kojarzy się w dodatku z "Grupą O2" jako polskim magnatem mass mediów i właścicielem Wirtualnej Polski. Specjalnie, być może, w celu wspierania intryg Watykanu wytworzonym – znamienne jest bowiem trafienie w tak ważny politycznie temat (samym tlenem się tego nie wytłumaczy, bo jest to słowo jak każde inne i mało kluczowe), jak również to, że podobno grupa przestępcza podsłuchowa posługiwała się w kontaktach z Telewizją właśnie komunikatorem Tlen.pl, czyli inaczej o2.pl. Inne przejawy charakterystycznego stosowania cyfr to np. traktowanie ich w sposób symboliczny: przypisywanie siódemce znaczenia "Bóg, boskość", jedynce znaczenia "premier" lub ogólnie "pierwszy" (czy "pierwsze") itd. i starania o dobranie tym właśnie nacechowanych specyficznych liczb, dat itp. Znanym memem liczbowym jest też data 25.9, a także (związany z datą śmierci planowanego od dawna papieża z Polski) "dzień 1300-ny od końca" (11. września 2001 r., data zamachów na WTC i Pentagon – analizę na ten temat Niżyński opublikował na podstronie swego bloga), zresztą datę 25.9 można objaśnić jako dalsze rozwinięcie "logiki 13-ki" i pokłosie uprzedniego już ustalenia liczby 1300 (13.6 i 25.9 jako analogicznie wygenerowane daty, wg tego samego algorytmu: patrz dokładniejszy opis poniżej pod nagłówkiem o Bukowskim). Ślady tych memów, tj. zwiększania o 2 oraz daty 25.9, widać m. in. w renesansowej encyklice papieskiej (Regimini Militantis Ecclesiae), następnie w dacie śmierci filozofa piszącego o religii: Kierkegaarda (o warszawsko brzmiącym imieniu Soren), zaliczanego do tego samego nurtu filozofowania, co i Nietzsche, a ponadto idea transformacji +2 przewijała się też przez wieki m. in. w długości życia Chopina, w życiorysie ojca Nietzschego (2 lata przed urodzinami syna został pastorem rozkazem króla Fryderyka), w dacie upadku Państwa Kościelnego (1671-1871: Rzym stał się stolicą świeckiego królestwa na mocy plebiscytu 200 lat po namalowaniu obrazu fizyka Huygensa przez Netschera, który to fizyk zresztą był jednym z pierwszych ludzi mierzących odległości od ciał niebieskich), w datach związanych z książkami o kapitanie Nemo (łac. "nikt") w stosunku do daty debiutu Nietzschego itd. Z kolei informacje o kwestii dobrania już dawno temu daty śmierci polskiego papieża (a nawet daty wybrania go na papieża, co musiało w związku z tym nastąpić odpowiedniego dnia) można znaleźć na forum bloga Niżyńskiego, a ponadto ślady tych planów widać raz po raz w historii "grupy watykańskiej" przeglądanej jako lista osób wylansowanych po nazwisku: m. in. datę urodzenia 22.2 protestancki Kościół wpisał Schopenhauerowi (czyt. "szopenhałerowi") pod koniec XVIII w., a następnie jeszcze Kościół katolicki w Polsce (fałszywie) Fryderykowi Chopinowi w r. 1810 (rodzina twierdziła, że rzeczywista data urodzin to 1. marca i są powody, by jej ufać, bo skąd miałaby w ogóle znać taką postać, jak Schopenhauer, by aż w to trafić: zwłaszcza w r. 1810, gdy Schopenhauer karierę niewierzącego filozofa-wydawcy książek miał jeszcze praktycznie w całości dopiero przed sobą).
  • tło podsłuchowe: nieraz zbrodnie popełniane są tak, by to Piotr Niżyński mógł się ich w pozornie zwykłym zgonie doszukać, a inna niezorientowana i niezamieszana w podsłuch osoba nie. Jest to specyficzny sposób na to, by zbrodnia pozostała w cieniu: jedni (a) o niej nie wiedzą, inni (b) wiedzą, ale są zamieszani w Telewizję i nie mają jak się wytłumaczyć, że wiedzą o tym związku zbrodni z jakąś sprawą z życia Niżyńskiego, jeszcze inni (c) wiedzą z góry, bo zostali poinformowani komunikatorowo przez Telewizję, uzgodniono z nimi tę zbrodnię, że zostanie przemilczana – ci również, z oczywistych przyczyn, się nie pochwalą, o to właśnie chodzi, by nie mówić głośno (dzienniki boją się rządu, np. kontroli skarbowej i ogólnie dekonspiracji i wyjścia na jaw ich zła), wreszcie (d) Piotr Niżyński dostrzega sytuację, już po fakcie, ale często nie jest w stanie się tym zajmować z powodu najróżniejszych prześladowań, czy to falowych, czy na tle systemu podsłuchowego Moniuszko stosowanego przeciwko telefonii komórkowej, czy to z powodu braku czasu. Artykuły więc na temat zbrodni mu podrzucanych są publikowane ze sporym opóźnieniem. Natomiast wszyscy inni, czyli potencjalnie uczciwi redaktorzy różnych stron internetowych, w takim układzie nie mają szansy dostrzec morderstwa. Dobiera się więc np. osoby z osiedla i o nazwisku kojarzącym się z tym, co akurat aktualnie działo się w życiu prywatnym Niżyńskiego. W 2015 r. Jan Kulczyk zginął najpewniej zamordowany wtedy, gdy Piotrowi Niżyńskiemu stan majątkowy spadł poniżej 1 mln. zł aktywów gotówkowych i gotówkopodobnych, co można by nazwać "końcem milionera", podobnie też w 2016 r. Rafał Kasiński (o personaliach ze schematu "Rafał K." kojarzących się z kolegą z lat szkolnych i studenckich) został zamordowany, gdy od wielu tygodni spore pieniądze Niżyński wydawał na kopanie na działce (łącznie rzędu 55 tys. zł wypłaconych robotnikom), przy czym nekrolog tego radnego trafił na pobliską tablicę. Liczne zabójstwa zwłaszcza z lat 2017-2019 realizowały właśnie ten paradygmat.
  • niektóre znane zupełnie tylko ezoterycznie koncepcje, np. dobór ludzi po nazwiskach wziętych z tablic pamiątkowych kościelnych itp. (były pojedyncze takie przypadki) – również mogą wskazywać na wspólne źródło, "grupę watykańską". Istnieją też czasem wewnętrzne powiązania niezależne od zmieniających się ekip politycznych, jak np. zawsze powracające przy zabijaniu rodziny Niżyńskiego od strony matki 3 tematy prasowe (temat jedności Kościoła – nawiązujący jak gdyby do "modlitwy o to, by nasi bliscy zmarli [...]", którą Niżyński miał wytykać w myślach lub rozmowach i krytykować w dzieciństwie – a nadto temat prymasa i Gniezna oraz temat beatyfikacji), co wskazuje na prawdopodobieństwo wspólnego "telewizyjnego" sprawstwa. Analogicznie np. przez dziesięciolecia istniała swoista "moda" polegająca na tym, że kilku kolejnych polskich profesorów filozofii najprawdopodobniej zamordowano, a stosowano przy tym symbolikę w sposób typowy dla tej grupy, np. opierając się o cyfry 1 i 7 lub nawiązując do planów co do rozszerzania prawa łaski przez niesprawiedliwe trybunały.
    Ponadto istnieją też takie cechy obserwowanej przez nas międzynarodowej mafii politycznej, które wprawdzie się w niej bardzo przejawiają, ale nie są na tyle specyficzne, by mogły być uważane za jej znak rozpoznawczy. Przykładowo, chodzi tu o metody (techniki) zabijania, ale nie tylko. W szczególności, istnieje bardzo silna i stała tendencja, by zabijać tych, co to dawniej byli wylansowani przez mafię-matkę, powinni więc niejako mieć względem niej wielki dług wdzięczności, a obecnie wszystko mają już raczej za sobą i nic większego już nie osiągną. W myśl tej zasady zamordowano, zapewne z obawy przed ewentualnym świadkowaniem kiedyś w przyszłości (czy choćby tylko wygadywaniem się dzieciom, żonie, kolegom itp.), licznych ludzi władzy i szefów, nawet nie tylko państwowych; to samo dotknęło też licznych twórców czy myślicieli.
  • kompletny brak woli prokuratury, by sprawę autentycznie wyjaśnić. W przypadku zabójstw osiedlowych, mordowania rodziny Niżyńskiego i innych takich aktów wobec pospolitych ludzi najczęstszy jest zupełny brak śledztwa: odmowa wszczęcia śledztwa, czyli organ (prokuratura/Policja) nie robi zupełnie nic i odsyła tylko dokument "postanowienie" stwierdzający, że sprawą się nie zajmie. W przypadku zgonów bardziej nagłośnionych w mass mediach czasem wszczyna się śledztwo, ale zaraz zmierza ono do umorzenia (jak np. w przypadku zgonu posła Rafała Wójcikowskiego, prawie na pewno zamordowanego poprzez wpływ na elektronikę samochodu). Wreszcie w przypadku największych skandali możliwe jest nawet prowadzenie śledztwa przez dłuższy czas, patrz: sprawy katastrofy smoleńskiej, tyle, że prokuratorzy stronią od skierowania go na właściwe tory, tj. od prowadzenia śledztwa w mass mediach i zwłaszcza w Telewizji Polskiej i dostrzeżenia ich bardzo negatywnej postawy i sugestii, że sprawę znali już z góry przed jej zdarzeniem się. Oto przykłady bardzo złej postawy prokuratur, a nawet sądów:
    • przy zabijaniu ludzi z osiedla Niżyńskiego: patrz długi wątek na forum jw. na ten temat (mnóstwo takich przypadków kolejno zlekceważono, mimo wyraźnego wskazywania, że to są wszystko standardowe metody raz po raz powtarzane);
    • przy zabijaniu rodziny Niżyńskiego: patrz I wątek na forum, II wątek na forum prywatnego bloga tego pokrzywdzonego.

Wspólnym mianownikiem tych wszystkich typowych metod działania jest kreowane przez nie wrażenie totalnej (aczkolwiek ukrytej) ostentacyjności przy robieniu tego, co się robi, tj. przy popełnianiu przestępstwa lub organizowaniu spisku, będące chyba głównym znakiem rozpoznawczym "grupy watykańskiej" już od 200 lat, przy czym stopień ostentacyjności i niejako "panoszenia się" wszędzie rośnie wraz z postępem społeczeństw i środków komunikacji. Działa się tak, jak gdyby sprawcom zależało na tym, by kiedyś ktoś to wszystko rozszyfrował jako z jednego źródła – jednego "think tanku" jako patrona – pochodzące. Tymczasem zaś fakt zabójstwa pozostaje każdorazowo ukryty steganograficznie w informacjach, których nikt o nic nie podejrzewa, zawsze też można odnaleźć ślady w np. Radiu Watykańskim (obecnie VaticanNews.va), jak w latach 2008-2016, patrz lista tego typu zabójstw: www.nielegalnie.pl/ofiary.html (raport ten stanowi podstronę prywatnego bloga Piotra Niżyńskiego i zawiera analizę prasy watykańskiej). Oczywiście sam fakt stosowania pewnych stałych koncepcji nie przesądza jeszcze o zleceniodawstwie tego czy innego ośrodka w sposób ostateczny, tym niemniej np. obserwowana praktycznie przy każdym kolejnym z bardzo licznych zabójstw postawa mass mediów watykańskich już bardzo zbliża do takiego werdyktu, że to nadal stamtąd przychodzi inspiracja do kolejnych bestialskich czynów.

Spośród ww. "objawów" choroby społecznej i jak gdyby totalitaryzacji państwa zawsze i niezmiennie występuje tylko sprawa śladów przemilczania w prasie; pozostałe techniki pozostawiania po sobie śladu nie muszą wystąpić, choć należą do tradycyjnego repertuaru, z którego się wybiera. Wspomniane wciąganie (najwyraźniej) prasy w zło już z góry, przed przestępstwem, wynika z tego, że w przeciwnym razie nie da się skutecznie przeprowadzać takich odgórnie zlecanych przestępstw (podobno trafiających do Telewizji od premiera za pośrednictwem ministra, ostatnio np. mówi się o ministrze kultury), gdyż po drodze od zleceniodawcy do wykonawcy jest typowo wiele szczebli hierarchii państwowej i zleceniodawstwa. Na każdym z tych szczebli występuje zlecający (czy też proszący) oraz zleceniobiorca (albo proszony). Z uwagi jednak na to, że w Polsce, jak i w każdym chyba kraju, stosunki między ludźmi są w małym tylko stopniu – zwłaszcza w życiu zawodowym, a tym bardziej w państwie – determinowane przez jakieś prywatne kolesiostwo i że w ogóle zdarza się ono w tak zażyłym stopniu rzadko, natomiast wielki wpływ na ludność ma moralność i jest to jak zawsze potężna siła w społeczeństwie, potężna swego rodzaju "partia", jak również sprawa po prostu przynależności religijnej, rozdystrybuowanej społecznie i w społeczeństwie przecież dosyć powszechnej, to przy szukaniu kogoś do pomocy w zbrodni zaraz trafi się, nawet prawdopodobnie już przy pierwszej próbie, na sprzeciw, niezgodę na zło, odmowę. Co więcej, taki świadek podżegania (który w dodatku, gdyby był sprytny, zorganizować by mógł nawet jakieś nagranie dźwiękowe z podżegającym) mógłby następnie zgłosić się na Policję lub, co gorsza, do środków społecznego przekazu. Zresztą następny, którego próbowano by podżegać zamiast niego, również. Krótko mówiąc, plan np. zabójstwa mógłby upaść z hukiem, a zleceniodawca – jakiś bardzo ważny polityk – trafić do więzienia na dożywocie. Aby takich rzeczy nie było, oczywiście mass media "muszą" być zamieszane (inaczej w ogóle nie ma morderstw politycznych; jest to ogólna rozumowa zasada i można ją zapamiętać jako słuszną w każdym kraju świata) – i to nie niektóre media, ale praktycznie wszystkie najważniejsze – przy czym doświadczenie redaktorskie potwierdza to przypuszczenie i bardzo poważnie podkopuje zaufanie do prasy, w tym nawet telewizyjnych dzienników, jak również prasy zagranicznej. Potwierdza to też sprawa podsłuchu na Piotra Niżyńskiego i masowego stalkingu oraz dręczenia dźwiękowego skierowanych przeciwko tej osobie, zupełnie analogicznie przemilczana w stopniu totalnym, wbrew woli pokrzywdzonego i mimo jego pewnych zabiegań.

Przykładowe dane dowodzące starości spisku politycznego związanego też z inwigilowaniem Niżyńskiego oraz jego prawdopodobnie papieskich korzeni można znaleźć, oprócz stron www.nielegalnie.pl/ponazwisku.html i www.nielegalnie.pl/ofiary.html (gdzie można też poczytać o innych starych przedsięwzięciach zakulisowej polityki międzynarodowej zapewne związanej ze Stolicą Apostolską), także w naszych artykułach pod specjalnym nagłówkiem "Piotr Niżyński jako postać bardzo istotna w polityce najwyższego szczebla", np. w artykule "Nowy atak prokuratury z Policją na Niżyńskiego. Ślepo do celu wbrew faktom".

W obecnych czasach można spodziewać się, że głównym narzędziem komunikowania się tej mafii jest komunikator "Tlen" – ten sam, co przy podsłuchu na Niżyńskiego – zaś ważny ośrodek koordynujący może być w Telewizji Polskiej i innych światowych telewizjach. Wskazuje na to nie tylko nazwisko naczelnego Gazety Wyborczej (wpisywany często jako "redaktor wydania", oficjalnie jest to chyba zastępca naczelnego), którym jest Kurski (takie samo nazwisko ma też prezes TVP), ale i fakt, że na jednym z wejść studia TVP przy ul. Jasnej jest wielki napis TAI (jak 3 os. l. poj. czasownika "taić") – jak w sformułowaniu "tutaj się tematy tai" – a właściwie, ściślej rzecz biorąc, "Telewizyjna Agencja Informacyjna" (wzorowane na wcześniej do życia powołanej Katolickiej Agencji Informacyjnej; słowo "agencja" użyto tu, jak i w skrócie PAP, nieco na wyrost, ponieważ agent to ten, który działa w czyimś imieniu lub na czyjąś rzecz – stąd też np. sformułowania "agencja nieruchomości" – i tak też to słowo było zawsze rozumiane do czasu nastania epoki PAP-u i innych "agencji informacyjnych"). W temacie przygotowywania prasy na zabójstwa polecamy też nasz artykuł "Piotr Niżyński wyjaśnia, skąd mogą brać się aluzje prasowe tuż przed zabójstwami".

Spójrzmy zatem na kolejne takie przypadki najprawdopodobniej uśmiercania ludzi z premedytacją (zapewne przez służbę zdrowia, zważywszy na wiek, zresztą w 2017 r. jeden taki statystyczny przypadek co do okoliczności zgonu potwierdzono na pogrzebie):

1. Dawid KOSTECKI (stare)

Zmarł 2.08.2019 r. (dzień wybuchu powstania warszawskiego). Niech ta data nie tworzy jednak wrażenia, że między sierpniem a 20 października (kolejny tutaj zgon na liście) nic się nie działo, żadnych ofiar nie było, bo tylko w ramach wyjątku informujemy tu o zgonie z tak dawnych czasów – generalnie są one objęte poprzednimi artykułami, ten jednak został w nich przeoczony, choć już dawno temu miał swój czas. W międzyczasie opisaliśmy kilka nowszych śmierci najprawdopodobniej przez mafię państwową wywołanych, patrz http://wiadomosci.xp.pl/kryminalne.

Zmarły to sportowiec: pięściarz, nawet interkontynentalny mistrz świata. Rzekomo popełnił samobójstwo – miał "powiesić się na prześcieradle" w celi aresztu na Białołęce. Na odnotowanie zasługuje wobec tego fakt, że urodził się on... 2 dni po dacie przyszłego zamordowania komendanta głównego Policji Marka Papały (który zmarł 25.6). Zabiła go obsługa aresztu śledczego?

Nazwisko jego kojarzy się z kośćmi trupa (poniekąd też z encykliką Costretti nelle, która jak się zdaje niejako zapowiadała, poprzez grę na skojarzeniach, stosowanie przekazu podprogowego najprawdopodobniej już pod koniec XIX w., mianowicie względem Nietzschego; z uwagi na to, że przyimki nel, negli [czyt. "nelli"] itd. po włosku oznaczają "w", można ją skojarzyć ze słowami "w betonie" – albo: "w kosteczkach słuchowych").

Śmierć jego dzieli od narodzin 13915 dni (tak wg timeanddate.com) – symbolika tych cyfr jest w świetle aktualnych okoliczności z życia Niżyńskiego jasna: "pechowe 915 zł". Obecnie bowiem w związku z cofnięciem pewnego pozwu prezesa xp.pl czeka zwrot połowy opłaty w wysokości 915 zł.

Uważny przegląd prasy dodatkowo potwierdza, że było to najprawdopodobniej jeszcze jedno morderstwo, jakich wiele, gdyż często w ten sposób można odnaleźć poszlaki na zbrodnię nawet w odniesieniu do przypadków nagłych i, jak by się wydawało, kompletnie nie do przewidzenia. Zgodnie ze swą funkcją prasa informuje o tym, co ważne dla kraju, choć już tylko bardzo nielicznych – tych prowadzących specjalne badanie i śledztwo dziennikarskie:

  • w artykułach Faktu z przedednia (1.08.2019 – patrz archiwum), tzn. samych tylko ich tytułach i pierwszych słowach, można znaleźć (np. kombinacją klawiszy Ctrl-F i wpisując następnie w odpowiednim pokazującym się wtedy polu przeglądarki pierwsze litery tych słów) następujący tekst: "prawie widać kość". Tuż ponad artykułem, w którego wstępie jest ten tekst ("Skandal w domu opieki"), był artykuł o śmierci jakiegoś staruszka ("Nie żyje Czesław Stopka. Miał na koncie ponad..."). Przypadek? Moim zdaniem bardzo mało prawdopodobne, zwłaszcza na tle już wcześniej przez nas opisywanych spraw z działu Kryminalne.
  • oficjalna strona www Radia Maryja w przeddzień tego zgonu również była najwyraźniej odpowiednio przygotowana na nadchodzące i wołające o pomstę do nieba grzechy państwa. Można się o tym przekonać przeglądając ogólnodostępne archiwum Internetu (prowadzi je amerykańska organizacja non-profit Internet Archive pod adresem web.archive.org, patrz http://web.archive.org/web/20190801120132/http://www.radiomaryja.pl/). Pierwszy w ogóle fotoreportaż, w lewym górnym rogu wszystkiego, zaczynał się od "Dr K...cki", co oczywiście pasuje do nazwiska Kostecki. Oczywiście można by sobie wyobrazić, że ktoś dysponujący przeciekiem, że tego dnia będzie taki temat najważniejszy, zorganizował zabójstwo osoby o personaliach pasujących do personaliów historyka, tym niemniej dalsza lektura strony www rozwiewa te złudzenia, ponieważ okazuje się, że "niezależnych, odrębnych od siebie trafności" było wówczas jeszcze kilka, czyli na tyle dużo i na tyle mało prawdopodobnych, że praktycznie na pewno losowo nic takiego by się nie wytworzyło. Przykładowo mniej więcej w środku wszystkich nagłówków był z jednej strony temat śmierci syna Osamy bin Ladena (a pamiętamy na temat Osamy, że zabiło go wojsko USA, czyli też służba mundurowa, podobnie jak tutaj mogła coś takiego zrobić Służba Więzienna), a z drugiej, również mniej więcej w środku wszystkich nagłówków, twierdzenia NIK-u na temat... służb mundurowych. Jakkolwiek te artykuły wciąż być może dałyby się przewidzieć lub wywołać, choć ich tak trafne ulokowanie "w centrum" i wyłowienie spośród innych tematów dosyć zadziwia, to niżej jeszcze mamy np. taki oto artykuł pod nagłówkiem KOŚCIÓŁ: "Księża biskupi apelują o podjęcie w sierpniu dobrowolnego daru (...)" – jak gdyby nawiązanie do jakiegoś dobrowolnego wyrzeczenia się życia, gdyż chodziło tam w tytule też o wyrzeczenie – o abstynencję. Z kolei pod nagłówkiem SPORT pierwszy, czołowy artykuł był o zapasach – też przecież sporcie walki, więc jak najbardziej trafia to poprzez skojarzenia w temat boksu (pięściarstwa). Tuż pod nim – artykuł o Heynenie (kojarzy się nieco z dziadkiem Piotra Niżyńskiego, zwanym "dziadkiem Heniem", którego zamordowaniu towarzyszyło trochę akcentów kościelnych, w tym przede wszystkim msza z udziałem prymasa "w intencji rychłej beatyfikacji prymasa H...n...a", mianowicie Hlonda, a ponadto – pół roku później, tuż po śmierci Jana Pawła II – temat jakiegoś księdza jako agenta, takiego o pseudonimie Hejmo; oraz oczywiście zabójstwo to potwierdzało też wtedy multum innych z góry ustawionych poszlak): tytuł artykułu ogłasza tutaj, że "Heynen skreślił" kogoś. Pada tam też nazwisko renesansowego pisarza polskiego. A zatem jak gdyby wspomnienie starej historii, którą również w popularnych mediach, w tym chyba nawet w Radiu Watykańskim, kryto. I, żeby nie było wątpliwości, w prawym dolnym rogu pasującym na coś ostatniego – jak gdyby w celu zasymbolizowania, że chodzi o temat "najmniejszej wagi", "najzupełniej lekceważony" – ściśle trafiono właśnie w tę sprawę nawiązywania do przeszłości i do pewnego tradycyjnego sposobu działania: jest tam bowiem artykuł "Ekstraklasa. Pierwsza wygrana Legii". Co ciekawe, o ile tutaj przed chwilą była mowa o artykułach pod nagłówkiem SPORT, to również pod nagłówkiem KOŚCIÓŁ w prawym dolnym rogu jest temat świetnie trafiający w zabijanie z przeszłości, takie dotyczące rodziny Niżyńskiego od strony matki, ponieważ jest tam artykuł z wypowiedzią księdza w tytule: "Św. Anna wskazuje drogę (...)" – tymczasem Anna to imię wspomnianej tutaj ciotki Niżyńskiego, o której śmierci wspomniano tutaj w punkcie a) na początku artykułu, przy wymienianiu typowych metod mafii. Jest tam także odnośnik do aktu zgonu, którego skan można oglądać w Internecie za sprawą bloga Piotra Niżyńskiego. Trafny był również pod nagłówkiem KOŚCIÓŁ artykuł (na samej górze), który miał tytuł "Kolejny atak na księdza (...)", gdyż – jak można przeczytać np. w tym artykule xp.pl – w podobny sposób, tj. z wykorzystaniem służb mundurowych i inputowanego następnie narodowi przekonania, że to ksiądz sam pozbawił się życia, zabito niewiele wcześniej najprawdopodobniej nawet 2 różnych księży.
  • prowadzony przez tych samych właścicieli, co o2.pl, serwis wp.pl w przeddzień śmierci tego boksera również był najwyraźniej w szczególny sposób uświadomiony i uwrażliwiony na tematy nasuwające się na myśl w związku z głównymi cechami nadchodzącej zbrodni. Rzut oka na kopię tej strony z 1.08.2019 r. z godz. 17:26 ujawnia, że był tam m. in. (na 4. miejscu) nagłówek o "spalonych ciałach w lesie", co kojarzy się ze zbrodnią z czasów rządu Tuska, którą tu zdemaskowaliśmy jako najpewniej polityczną – i w dodatku popełnioną, jak się zdaje, przez Komisariat Policji Warszawa-Ursynów, na co wskazują sugestie "ze strony faktów prasowych" – mianowicie omówionym w xp.pl zamordowaniem i podpaleniem Jolanty Brzeskiej, obrończyni praw lokatorów, której spalone ciało "odkryto" w Lesie Kabackim po niewielu dniach od morderstwa. Dwa miejsca dalej – artykuł o dwóch bo...ach (bocianach, ale pasuje to też do słowa "bokserach", jeśli patrzeć z przysłowiowym przymrużeniem oka) – a zatem było zapewne jakieś starcie 2 osób: tego boksera i, zapewne, pracownika SW lub ewentualnie jakiegoś bandyty – po czym tuż za nim artykuł, znowu, o osobliwym znalezisku w lesie (znowu pasuje do tematu Brzeskiej, czyli do brutalnego zabijania zwykłych obywateli przez służby mundurowe). Ponadto centralny główny fotoreportaż dnia miał tytuł "Tak Kaczyński niszczy Kukiza. Bezlitosna rozgrywka. To koniec" – otóż oczywiście rozgrywki dobrze pasują do postaci boksera, po czym padające słowa "To koniec" świetnie trafiają w główne cechy nadchodzącego zdarzenia przez to, że chodzi w nim o śmierć takiej właśnie osoby. Ocenę, czy to przypadek, czy po prostu krycie zbrodni pozostawiamy Państwu, z góry wszakże zaznaczając, że we wszystkich naszych artykułach z działu Kryminalne zawsze dziwnym trafem znajduje się pole do takich insynuacji opartych o naprawdę same tylko podstawowe cechy artykułu prasowego i, dla porównania, nadchodzącego zdarzenia – oraz ewentualnie o skojarzenia bezpośrednio je łączące ze sobą. Dodajmy tu na koniec, że dział SPORT w wp.pl w tym przededniu zaczynał się od... czyjejś "życiowej szansy". Zaiste, sprawy życia i śmierci były tu jak najbardziej na czasie, zwłaszcza, że zmarł nie byle kto, tylko polski międzynarodowy mistrz. Kilka miejsc dalej (mianowicie na 4-ej pozycji, jak wspomniany "artykuł o Brzeskiej" wśród głównych nagłówków dnia – też na 4-ej...): "o odchodzeniu piłkarzy" w tytule.
  • onet.pl zarchiwizowany o 19:19 dn. 1.08.2019 r. informował, że "jutro o godz. [...] [jakieś personalia]", po czym w kolejnym nagłówku "O[jciec] [to samo nazwisko]: do tego przyczyna się Radio Maryja". Zupełnie jak o jakimś "kolejnym zgonie" z listy... Czyjś byt, bycie jest kluczowym tematem artykułu (a zatem może: być-albo-nie-być), po czym zaraz, gdy w myślach tkwi jeszcze poprzedni temat, kwestia jak gdyby rozliczeń i odpowiedzialności: "kto się do tego przyczynia?". Był też wśród tych głównych nagłówków temat jak gdyby o zabiciu samych siebie: "Dwie nastolatki utopiły się (...)", choć przecież mimo tego "się" zaraz widać, że to niechcący, oraz tuż za nim znowu jakiś ze słowem "się" i znowu dotyczący zadziałania zewnętrznego żywiołu ("Na Syberii spaliło się 3 mln hektarów lasu"). Bezpośrednio za tymi 2 jakże trafnie objaśniającymi polszczyznę artykułami co nas czeka? Artykuł o... areszcie. I dalej jeszcze jakiś z piekłem się kojarzący, z racji padającego na początku nazwiska znanej polityk SLD. Rzucał się w oczy jeszcze jeden z centralnych fotoreportaży: były minister spraw wewnętrznych z czasów Tuska, mianowicie Bartłomiej Sienkiewicz, opowiada "o przemocy, na którą przyzwala państwo". Tymczasem, jak wiadomo, Policja podlega właśnie pod to ministerstwo – Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Akurat ten minister objął władzę już po zamordowaniu Brzeskiej, więc zapewne uznano, że nie ma on (w przeciwieństwie do poprzednika) takiej sytuacji, że nie przystoi mu się wymądrzać. W każdym razie – na płaszczyźnie aluzyjnej idealnie to pasuje do problemu brutalnego mordowania zwykłych ludzi przez służby mundurowe, na zlecenie z państwa idące.
  • portal interia.pl zarchiwizowany o 16:19 dn. 1.08.2019 r. miał wśród głównych nagłówków dnia w dziale FAKTY temat "Brutalne pobicie (...) w areszcie" (mianowicie do aresztu trafił tam jakiś 28-latek) – oczywiście po takim wybrakowaniu tytułu kropkami oczywiste staje się jego podobieństwo do nadchodzącego wydarzenia i to, że nasuwa on takie skojarzenia – tj. skojarzenia z brutalną szarpaniną w areszcie śledczym (w wyniku której zginął zapewne Kostecki). Na samym końcu położonego na prawo od tych nagłówków działu REKOMENDACJE był jeszcze (może po to, by komuś nie wydawało się, że to przypadek lub podsunięcie tematu przez zewnętrzne siły niczego nieświadomym dziennikarzom) artykuł pt. "Banalna metoda na pozbycie się niechcianej pleśni w doniczce" (zaakcentowano tu w tytule pewne miejsce, doniczkę, tymczasem miejsce "areszt" pozwala też odpowiednio zrozumieć, o jakie to "niechciane" rzeczy chodzi: mianowicie, artykuł można by objaśnić słowami jakiegoś cynika: "Banalna metoda na pozbycie się »brudu społecznego«, pozbycie się przestępcyudusić w areszcie").
  • oficjalny anglojęzyczny serwis prasowy Watykanu o godz. 1:54 nad ranem dn. 2.08.2019 r. (czyli w ramach wydania z 1.08.2019 r., które jeszcze wtedy nie było zastąpione nowym, to bowiem dzieje się ok. godz. 12-15) informował, z perspektywy przedednia tego rzekomo niespodziewanego czynu, z jednej strony o zalecanej przez papieża modlitwie za rodziny (Pope's August prayer intention: For families), a z drugiej – o... potępieniu dla zabijania rdzennie urodzonych liderów z terenu Amazonii (Scalabrinian missionaries decry killing of indigenous leader in Amazon Rainforest; zabójstwo podobno "sounds the alarm on recent policies" – co kojarzy się z jakimś alarmem związanym z Policją czy raczej różnymi policjami, choć oczywiście w rzeczywistości słowo policies i jego liczba pojedyncza policy ma zgoła inne znaczenie niż ang. Police, czyli Policja). Wskazuje to przy tym na obszar Polski, jako właściwy z punktu widzenia tematu szukanej aluzji dziennikarskiej, gdyż Amazonia brzmi podobnie, jak słowa "A ma żonę?". Istotnie, temat wstępnie (ale na razie tylko bardzo delikatnie) tutaj pasuje z uwagi na to, że Kostecki to Polak, a zatem rodak zabójców, a ponadto międzynarodowy mistrz boksu, czyli niewątpliwie jakiś lider, człowiek zasłużony. A przy tym – artykuł jest o zabijaniu kogoś takiego. Ponadto dużo niżej, na samym końcu zbioru fotoreportaży z działu Afryka (a trzeba tu nadmienić, że u spikerów tortury dźwiękowej od dawna Afryka kojarzona jest z najcięższymi przestępstwami, zaprzeczeniem europejskich standardów, zabijaniem księży itp.), był temat "57 zabitych w brazylijskich zamieszkach więziennych" (Brazil prison riot leaves 57 dead). Pewnie nawet też brała w nich udział, jak to by pasowało w Polsce, jakaś "Służba Więzienna". Tuż obok tego artykuł był ponadto temat spotkania premiera z innym liderem politycznym ("szefem MSWiA?...", można by retorycznie zapytać).
  • archiwum.gazeta.pl pozwala przeglądać artykuły Gazety Wyborczej z przedednia tej zbrodni, czyli z 1.08.2019 r., i również szokująco trafnie wpisują się one w jej kontekst. Na 5-tym miejscu w całym archiwum (gromadzącym 122 artykuły), 5-tym, a więc kojarzącym się z 5. przykazaniem: "Nie zabijaj", plasuje się dziwnym trafem temat "Policjanci, którzy się bawili, chcą odejść ze służby", zaś 2 pozycje dalej (zgodnie z typową metodą transformacji daty, czasu, pozycji w pewnej sekwencji itd., nagminnie stosowaną w "grupie watykańskiej") – temat "SPORT W SKRÓCIE". Jego pierwsze słowa sprowadzają się do wymienienia personaliów człowieka, który ma nazwisko pasujące do wzorca "K...ki". Można by tu przy okazji zaznaczyć – o czym już w historii xp.pl wielokrotnie Państwa informowaliśmy – że artykuły z tytułem pisanym wielkimi literami częściej niż inne dają się w takich przypadkach odczytać jako niosące istotną treść aluzyjną. Jest to wręcz stała reguła, co samo w sobie tym bardziej dziwi, że przecież takich artykułów jest względnie mało, jest to zdecydowana mniejszość, a tymczasem pod tym akurat względem często właśnie tutaj, w tym rzadkim zbiorze, spotyka się tematy szczególnie trafne. Natomiast wśród zwykłych artykułów jedynie zdecydowana mniejszość ma taką cechę. Kilka miejsc dalej – artykuł "Wyrok dla gangstera" i bezpośrednio za nim znowu jakiś o sporcie (z tytułem pisanym wielkimi literami). Nieco dalej artykuł z tytułem pisanym wielkimi literami: "W SKRÓCIE", którego pierwsze słowo treści to "Areszt", po czym objaśnienie: "za atak na księdza" (przypomnijmy: w jednym z wcześniejszych artykułów wytknęliśmy 2 najwyraźniej polityczne morderstwa, w których z ofiar w postaci księży zaatakowanych zapewne przez Policję zrobiono samobójców). Wszystko to już na pierwszej stronie archiwum. Na s. 2 nowinki z resortu Ziobry. Rzadko się zdarzają, ale akurat się coś znalazło tego dnia – tym razem o... aresztach. "Prokurator będzie mógł zamrozić postanowienie sądu o wypuszczeniu podejrzanego z aresztu po wpłaceniu kaucjito najnowszy pomysł Zbigniewa Ziobry, który kontroluje prokuraturę", głosi artykuł "Prokurator ma zastąpić sąd". Autorem był niejaki Woźnicki, tymczasem już raptem 17 dni później zamordowany został Piotr Woźniak-Starak, jak informowaliśmy w artykule "Liczne nowe zbrodnie państwowej mafii, brak wolności prasy". A zatem dziennikarze mieli w głowach może nawet już 2 różne nadchodzące problemy. Na miejscu 2-im od końca na tej 2-ej stronie archiwum był artykuł "KRAJ W SKRÓCIE" zaczynający się tak oto: "PROKURATURA PROKURATURA Chcą aresztu dla Durczoka Chcą aresztu dla Durczoka Prokuratura zaskarży decyzję sądu, który odrzucił wniosek o areszt dla Kamila Durczoka i zdecydował, że wobec dziennikarza" (...). Prokurator Generalny Ziobro, kwestia aresztu (tj. miejsca tej zbrodni), dziennikarze – ot po prostu gra na kluczowych skojarzeniach nasuwających się przy tego typu zbrodni politycznej, czyż nie? Na s. 4 archiwum: znamienny temat "W Kostrzynie startuje Pol?and?Rock. To już 25. raz!", który – z racji liczby 25 kojarzącej się z przykładową karą za zabójstwo: 25 latami więzienia, a także z uwagi na nazwę miejscowości Kostrzyn, która pasuje do nazwiska Kostecki – bardzo łatwo daje się skojarzyć z nadchodzącą zbrodnią zabójstwa. W dodatku jego autor nazywa się podobno Piotr Bakselerowicz (co brzmi podobnie do Bokserowicz), po czym jeszcze, na liście autorów, dodano inicjały PN – jak Piotr Niżyński. Widać, skąd może przyjść pomoc w rozwinięciu tematu – kto czyta xp.pl, ten wie więcej. 3 pozycje dalej: artykuł o powstaniu warszawskim "Pochylmy głowy w Godzinę W". Co się zaś tyczy wspomnianego przy okazji portalu interia.pl "brudu społecznego", idealnie pasuje tu kolejny artykuł, bezpośrednio po tym powstańczym: "Chwasty w centrum". Dalej jeszcze jeden, jak gdyby podkreślający to, że ściśle wokół meritum sprawy krążą tu skojarzenia (a więc trafić wolno tylko w naprawdę niewiele, by się załapać na wrażenie trafności artykułu): "Trawa z rolki tylko wokół pomnika" (zauważmy przy tym, że pasuje to do skojarzeń z wydawaniem gazet i z Gazetą Wyborczą od kuchni, gdyż gazety drukuje się typowo na rolowych maszynach offsetowych – przyjmujących papier z roli, a nie w arkuszach). Na s. 6 archiwum informacja o końcu kariery jakiegoś sportowca: "Przysiężny kończy karierę" (z uwagi na skojarzenia z ławą przysięgłych włącza się tu też w myślach temat spraw prawnych i, w szczególności, postępowań karnych). Tymczasem, jak się okazuje, w mało którym wydaniu Gazety Wyborczej i jej dodatków czy też stron lokalnych (w rzeczywistości zaledwie raz na bardzo wiele dni, np. kilkadziesiąt) można było jak dotąd znaleźć akurat taki temat: temat zupełnego końca kariery sportowej. A zatem świetnie trafienie, tak można by to skomentować. Ostatni artykuł z całego archiwum – o sportsmence: "wydaje się, że (...) jest mocna jak nigdy". Ma znamienny tytuł, budzący skojarzenia z uprawnionymi do noszenia broni funkcjonariuszami: "Czekając na wystrzał".

2) Stanisław MĄKOWSKI (20.10)

Zmarł 20.10.2019 r., czyli w dacie bardzo specyficznej: "dwa zero jeden – 0, dwa zero jeden – 9", reprezentującej jak gdyby przejście zera w dziewiątkę. Można więc przypuszczać śmierć nagłą. Ponadto "dwa zero jeden" kojarzy się z "dwoma informatykami", czyli "dwoma Piotrami Niżyńskimi" (jeśli trzymać się tego skojarzenia), ponieważ 01 to symbol informatyki (i tzw. systemu binarnego, czyli zerojedynkowego systemu liczbowego). Prawdopodobnie zmarł w szpitalu (czy nawet w drodze do szpitala), dokąd trafił może pod wpływem podtrutej żywności (albo fałszywych diagnoz) oraz, być może, ostro ingerujących w psychikę sugestii podprogowych (jak nam wiadomo da się wywoływać różne bardzo dziwne i niespotykane efekty sprawiające wrażenie nagłej zapaści zdrowotnej po prostu niesłyszalnym, nieodbieranym jako bodziec przekazem podprogowym). Nekrolog jego wisiał na kościele często mijanym przez Niżyńskiego (parafia potwierdziła fakt pogrzebu). Tej samej nocy Piotra Niżyńskiego próbowała atakować grupka ludzi żądających "zaprzestania nagrywania" (utrwalania informacji), co kojarzy się z niedawnym zablokowaniem przez Stolicę Apostolską regularnego, częstego, jeszcze kilka miesięcy temu niemalże codziennego archiwizowania polskiego wydania strony internetowej www.vaticannews.va w robocie http://web.archive.org/web/*/www.vaticannews.va/pl.html.

Zmarł w wieku 86 lat, co trafia w rok urodzin Piotra Niżyńskiego – 1986.

Nazwisko "Mąkowski" kojarzy się z męką, z człowiekiem, który ma "drogę przez mękę", a tymczasem Niżyńskiego torturuje się i pozbawia równowagi i dobrostanu psychicznego dźwiękami nadawanymi centralnie (zapewne w Telewizji Polskiej, jak się popularnie uważa) jako swego rodzaju radiem podsłuchowym, o czym nieraz wspominamy w artykułach, np. w tekście "»Dużo więcej fałszu«. Dręczyciele dźwiękowi o wyborach i sondażach" (patrz tekst pod ostatnim nagłówkiem w artykule) czy wcześniej w artykule "Trybunał Konstytucyjny znowu osobliwie zlekceważył prawo" (trzeci akapit pod nagłówkiem "Dźwięki tortury w Trybunale. Kolejny ośrodek prześladowania jednostki").

Nadmienić tu można, że w typowej parafii zgony zdarzają się w niewiększej ilości niż 1 na ok. 10 czy nawet więcej dni, jak wynika z danych statystycznych (liczba ludności przypadającej na jedną parafię oraz roczna liczba zgonów w całej Polsce).

PRZEGLĄD PRASY:

  • Niestety nie jest dostępna w serwisie web.archive.org (tzw. Internet Archive) zarchiwizowana wersja polskiego wydania www.vaticannews.va z przedednia tego zgonu (lub z dnia zgonu, wczesnych godzin), tym niemniej nawet w wersji głównej-anglojęzycznej można dostrzec ślady znajomości tematu, jak można sprawdzić na http://web.archive.org/web/20191020001257/https://www.vaticannews.va/en.html. Główny bowiem fotoreportaż miał tytuł "Synod Amazoński: Kardynał Gracias dostrzega podobieństwa między Amazonią a Indiami" ("Gracias" to także "podziękowania" w jęz. hiszpańskim, kojarzącym się też z Panamą, czyli z ukrywaniem się, anonimowością, niejawnością spraw majątkowych; a zatem jak gdyby Kościół miał tutaj za co dziękować), który to temat łatwo skojarzyć ze sprawą wyborów: taki sam ciąg cyfr 256 wiązał ze sobą końcówkę wyniku SLD, tj. jego wynik procentowy, z następującym po nim wynikiem Konfederacji co do łącznej liczby głosów (wśród kilku innych rażąco nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności, wskazujących na – najprawdopodobniej – kontynuowanie fałszerskiego trendu). Wiadomo przecież, że każdy kolejny bardzo nieprawdopodobny zbieg okoliczności o kilka rzędów wielkości zmniejsza łączne prawdopodobieństwo współzajścia czegoś takiego i na tym tle bardzo zyskuje opcja przeciwna, która pozostaje z niezmiennym (pewnym małym) prawdopodobieństwem, tj. opcja istnienia spisku co do nawet nieco ostentacyjnego fałszowania wyborów, która mniej więcej tyle samo razy rośnie (gdy mianowicie przejdziemy już do prawdopodobieństwa warunkowego, czyli ograniczymy probabilistyczne uniwersum do 2 tylko opcji: naznaczony pychą i ostentacją spisek albo przypadek losowy źródłem takiego wyniku). A zatem każdy dodatkowy przypadek mający prawdopodobieństwo np. 1:1000 będzie 1000-krotnie zmniejszał prawdopodobieństwo niezajścia opcji przeciwnej (niezajścia spisku), tak, iż spisek polegający na fałszowaniu wyborów to już nie prawdopodobieństwo 10%, lecz np. 99,91% (0,09% dla opcji "nie było spisku" w porównaniu z 90% założonymi poprzednio); po kolejnym takim bardzo nieprawdopodobnym przypadku 1:1000 prawdopodobieństwo tej opcji znowu radykalnie wzrasta, teraz do 99,99991% itd. To wszystko jednak Sąd Najwyższy, jak pamiętamy z niedawnego artykułu xp.pl, zlekceważył, zaś "śmierć Mąkowskiemu" kojarzy się właśnie ze sprawą wyborów do Sejmu i ich sfałszowania, ponieważ, jak już wspomnieliśmy przy opisywaniu fałszerstwa, jest w wyniku jakby "dwóch informatyków" (256 jest symbolem informatyki, jednego bajta): mianowicie 256-ka w wyniku SLD pod koniec i ponownie 256-ka w wyniku Konfederacji na początku, tuż za nim. Przypomnijmy, że w przypadku Mąkowskiego chodziło tu natomiast o powtarzające się dwa razy jedno po drugim w dacie cyfry "dwa 01" – stąd też, w nawiązaniu do systemu binarnego (zerojedynkowego systemu liczbowego będącego podstawą informatyki), objaśnić to można łatwo właśnie słowami "dwóch informatyków" i oczywiste jest też wtedy skojarzenie z liczbą 256. Widać więc, że w zbrodni starano się nawiązać do wyborów, a Watykan sprawia wrażenie pierwszego chętnego w kolejce do dostrzeżenia tego. "Sąd Najwyższy nie jest zły, odczepcie się od niego, to pewnie przez pogróżki".
    Zauważmy zresztą, że wymieniona w tytule Amazonia pasuje do SLD (z uwagi na rozreklamowaną na bilbordach warszawskich – np. w okolicach poczty, o której mowa na www.nielegalnie.pl przy sygnaturach opartych na liczbach 179 i 185, czyli przy ul. Pileckiego – kandydatkę o inicjałach AMŻ: Annę Marię Żukowską), a Indie – do Konfederacji (jej wyborcy to prawie w całości "elektorat alternatywny" – ci, którzy odrzucają dotychczas rządzące partie – a zatem pasuje tutaj słowo "inność", stąd też również pasuje owa kojarząca się z tym słowem nazwa kraju: Indie).
    Dodatkowo, w tym samym wydaniu Vatican News był też artykuł o "głosowaniu w Afryce", gdy tymczasem u spikerów tortury dźwiękowej Afryka jest od dawna kojarzona z "najcięższymi przestępstwami" i zaprzeczeniem standardów europejskich (patrz artykuł "Mozambique votes" tuż pod czerwonym paskiem nagłówkowym AFRICA). A zatem serwis VaticanNews.va jak gdyby chciał zaakcentować pogróżkowe rzekomo znaczenie tego zabójstwa i jego rzekomy wpływ na Sąd Najwyższy, choć przecież my tu tego wtedy jeszcze nie odnotowaliśmy, a nikt inny takich informacji nie publikuje. Poza tym żaden dobry sędzia nie uzna, że "prawdziwe bezpieczeństwo to gwarantują sfałszowane wybory i związane z nimi dalsze istnienie mafii politycznej" – wręcz przeciwnie. Dlatego też tego typu argumenty (strach, że się padnie ofiarą ataku, jak ten planowany Mąkowski) raczej w ogóle nie istniały i nie miały znaczenia, mogło tu chodzić zapewne co najwyżej o korupcję podatkową i zwykłą (może przez Bitcoin rozliczaną: da się odbierać pieniądze na bankomat, bez konta, samym kodem).
    Dodajmy, że jeśli się spojrzy we wspomniany główny fotoreportaż dnia, to pierwszy akapit jego tekstu (pod wstępnym tekstem nagłówkowym) kończy się słowami "jest wzruszony pasją biskupów regionu amazońskiego dla ich biednego i cierpiącego ludu". Współczucie z tym, kto cierpi mękę, znajdujące się na pierwszym miejscu aktualności Radia Watykańskiego niewątpliwie pasowało do nadchodzącego właśnie zamordowania(?) Mąkowskiego.
  • W serwisie radiomaryja.pl (patrz jego wygląd utrwalony dn. 19.10.2019 o godz. 12:08) jeden z 3 najwyżej lokowanych fotoreportaży nosił tytuł "[TYLKO U NAS] Prezes Stowarzyszenia »Marsz Niepodległości«: Trzeba mieć bardzo dużo złej woli, żeby doszukiwać się w logo marszu czegoś takiego"; dla tych, którzy by nie dostrzegli natychmiast ukrytej w tym aluzji (a mianowicie czegoś w rodzaju udawania, że się jest niewinnym, bo "logo marszu" to jak "niesiony sztandar", "czołowe artykuły", "marka" Radia Maryja), dodatkowo tuż obok okienka tego fotoreportażu po prawej stronie był inny, ale jak gdyby powiązany fotoreportaż, na temat biznesów ojca Rydzyka: o Morawieckim wysyłającym list na inaugurację roku akademickiego na uczelni o. Rydzyka (WSKSiM); ponadto dodatkowo jeszcze poniżej, w środku kolumny ze zwartą listą nagłówków dnia, był m. in. artykuł o "Piotrze Glińskim". Piotr śledzony przez "gliny", czyli Policję, to mało znana sprawa (podobnie jak "hipotetyczny" udział Telewizji w jakimś zabijaniu, a nawet organizowanie go), ale w rzeczywistości na co dzień przejeżdża obok prezesa xp.pl, w ramach zwykłego prostackiego stalkingu, typowo od 3 do 15 radiowozów policyjnych (spisywane są ich rejestracje i nry boczne), co wynika zapewne z komunikacji oddzielnego spikera (operatora podsłuchu radarowego) ze studio Telewizji z operatorem policyjnego radiowęzła przez komunikator Tlen, specjalnie w tym celu organizowanej. Podobne zresztą najeżdżanie stosuje się w niektórych firmach i instytucjach państwowych, np. firmach kurierskich (co kojarzy się z flagową produkcją TVP 3 Warszawa, czyli kanału regionalnego, którego studio i dyrektor są związane ze "spikerami": programem informacyjnym "Kurier"), zaś wedle informacji dręczycieli dźwiękowych za Niżyńskim jeździ też ciągle sporo Policji nieoznakowanymi wozami, co się nawet potwierdza (nietypowy ruch na zupełnie nieuczęszczanych ulicach, np. raz na minutę, kierowcy męscy i w wieku policyjnym – jeśli uwzględnić wcześniejszą emeryturę powszechną w tym zawodzie – tj. między 25 a 40 rokiem życia), w celu monitorowania, gdzie też on się znajduje, i pomagania Telewizji w namierzaniu go (jest więc też, jak by z tego wynikało, komunikatorowy przekaz informacji w drugą stronę). Piotr Gliński brzmi zresztą tak podobnie do Piotr Niżyński (Piotr ...ski) – a w PiS-ie są i wyraźniejsze jeszcze (bodajże) nawiązania do sprawy Niżyńskiego, np. poseł Piotr N...ski (Naimski) – że łatwo dostrzec, o kim to może być aluzja. Niżyński zaś to postać łatwa do skojarzenia z Mąkowskim – "ten, kogo zamęczają". Ponadto był też artykuł o porządkowaniu grobów, co sugeruje, że centralna pozycja wśród nagłówków to nie przypadek, był artykuł "Polska na skraju niżu" (poprzedzony, pogróżkowo też brzmiącym, jakimś artykułem o rządowych zmianach personalnych – to może na wypadek, gdyby nie zabito...) i (2 pozycje dalej, jak gdyby zgodnie z tradycyjną metodą transformowania daty, czasu, pozycji w pewnej sekwencji itp. w grupie watykańskiej) artykuł "Prezes PiS odwiedził grób (...) na Wawelu". Miejsce to oczywiście kojarzy się z królami polskimi, a tymczasem, jak pokazaliśmy w artykule "Nowy atak prokuratury z Policją na Niżyńskiego. Ślepo do celu wbrew faktom" pod nagłówkiem "Piotr Niżyński jako postać bardzo istotna w polityce najwyższego szczebla" (patrz też informacje z forum.nielegalnie.pl), postać przyszłego Piotra Niżyńskiego, jako ofiary prześladowań politycznych i telewizyjnych, już w przeszłości przed jego narodzinami wiązano z kwestią różnych króli (a więc w szczególności, jak można na tej podstawie wnioskować, także z tematem ewentualnego wprowadzenia w Polsce króla zamiast zmieniających się prezydentów).
  • Przejdźmy do wyrazistszych potwierdzeń, że doszło do morderstwa. archiwum.gazeta.pl z przedednia tej najpewniej zbrodni, czyli z 19.10.2019 r. (jest to archiwum skupiające artykuły Gazety Wyborczej oraz jej różnych dodatków, wkładek, lokalnych stron internetowych Agory), dziwnym trafem zaczyna się od 2 artykułów pod rząd, które wspólnie tworzą jak gdyby temat podsłuchu na Niżyńskiego. Wyjątkowo trafne, skoro zmarły to jakiś nikomu szerzej nie znany "Mąkowski" – kojarzący się wszakże z człowiekiem zamęczanym (i, dlatego, z Niżyńskim jako ofiarą tego podsłuchu). Mianowicie: pierwszy artykuł z tego archiwum to "Taka dobra czarownica" (autorka ma dwuczłonowe nazwisko; przy czym jej drugie nazwisko Adamczyk budzi skojarzenia z mówieniem o jakimś człowieku, gdyż, jak wiadomo, żydowskie imię Adam oznacza dosłownie "człowiek"), a drugi bezpośrednio po nim następujący artykuł (zwróćmy uwagę na tytuł pisany wielkimi literami: takie artykuły częściej niż inne dają się odebrać jako gra na skojarzeniach) to: "PRZESTAŃCIE CZYTAĆ KSIĄŻKI" (widać tylko pierwszą linijkę tekstu tego artykułu, która się urywa na słowie TVP; nie ma za nim nawet kropki ani żadnego innego znaku interpunkcyjnego). Autorka jego z nazwiskiem Chutnik może ma budzić skojarzenia ze słynnym PRL-owskim planem "miasta bez kościołów" w Nowej Hucie; w każdym razie tematy "ukościelnienia" są zapewne jak najbardziej na miejscu, gdy mówi się o zakulisowych intrygach kryminalnych TVP. Wreszcie trzeci artykuł w archiwum, tuż za tym następujący, jak gdyby ma potwierdzać te skojarzenia, gdyż Nową Hutę zaczęto projektować na samym początku PRL-u, mianowicie w roku 1949, a tymczasem ów trzeci artykuł "List tygodnia" zaczyna się właśnie słowami (jak gdyby objaśniającymi tę panią Chutnik) "Miałam w dzieciństwie przyjaciółkę. Od lat przedszkolnych (...)". Przedostatni artykuł na pierwszej stronie archiwum ("Pelosi przechytrzyła Trumpa") jak gdyby nawiązywał do prowokacji z grupką ludzi, która zaczęła przyczepiać się Niżyńskiego wieczorem zarzucając mu, że jakoby "nie wolno używać telefonu komórkowego do filmowania" (na co zresztą nie mieli dowodu): już w pierwszym zdaniu cytuje on zasadę "Kto mieczem wojuje, od miecza ginie".
    Tuż przed tym artykułem był jakiś autorstwa pana nazwiskiem M...ski (pasuje do nazwiska ofiary: Mąkowski), na swój własny temat (autor Andrzej, tytuł "Andrzej rysuje"), i, podobnie, bezpośrednio za nim był artykuł z papieżem w tytule.
    Już choćby dzięki tym poszlakom widać, że spisek związany ze wspomnianym atakowaniem Niżyńskiego (dążącego do zabezpieczenia dowodu na temat naprzykrzających się mu ludzi, a zatem niejako tutaj "walczącego mieczem") był prawdopodobnie zaplanowany (Wyborcza skupiała się przecież w ten przeddzień, jak widać z tego archiwum, tutaj właśnie na postaci Niżyńskiego) i, co za tym idzie, najpewniej i samo zabójstwo było zaplanowane odgórnie. Wszystko tu bowiem obok siebie położone, na końcu tej pierwszej strony archiwum, idealnie do siebie pasuje i jednocześnie trafia w główne cechy nadchodzącego przestępstwa. Można je jednak jeszcze lepiej potwierdzić (i bez potrzeby ufania takim historiom) spoglądając na kolejną stronę archiwum – stronę nr 2. Znajdujemy tam na czwartej pozycji artykuł, jakże w tym kontekście trafny (i kojarzący się też ze znanym w informatyce rozkazem dla procesora "NOP" oznaczającym nicnierobienie) "STOP NOP w prokuraturze": zaczyna się on tak oto: "Polscy lekarze stosują eutanazję, podając pacjentom śmiertelne dawki morfiny - oświadczenie o tej treści opublikowało stowarzyszenie STOP NOP. Ministerstwo Zdrowia zawiadomiło prokuraturę". Z kolei czwarty od końca artykuł na tej stronie, jak gdyby więc antyteza powyższego (mniej, jak ogólnie widać, prawdziwa – sugerująca jakieś rzekomo samobójstwo), ma tytuł "Jerzy Kosiński zabił się jak wielu, którzy przeżyli Holocaust", a jego autorka ma nazwisko Bikont, jak zamordowany swego czasu dziennikarz Piotr Bikont (patrz lista ofiar grupy, z bloga Niżyńskiego) – "ten od dwóch możliwych opcji, tezy i antytezy" (porównaj: wspomniany już powyżej protest wyborczy autorstwa ww. osoby) – tu też zatem podsuwa się skojarzenia z Niżyńskim. Pierwsze słowa tego artykułu są znowu o pewnej skupiającej tu na sobie uwaprotest wyborczy Niżyńskiego, gę czytelnika postaci płci męskiej: "Chłopczyk stał z grupką innych dzieci w klasztorze". Oczywiście ani babcia Piotra Niżyńskiego, ani ciotka nie miały warunków zawiadamiać żadnych dziennikarzy o żadnym samobójstwie, na co zresztą nie miały te kobiety żadnej ochoty, jako nader skrupulatne we wszystkich obowiązkach religijnych katoliczki. Co więcej, nie miały też warunków obliczać sobie (nader misternie w ich przypadkach ułożonej) daty zgonu, żadna z nich nie liczyła tego na żadnych kartkach metodą "pod kreską" ani żadną inną. Zresztą daty te miały z góry dobrane, wpisane niejako w ich daty narodzin, które musiały być w tym celu specjalnie dobrane (by dobrze współgrały w szeregu z datami zgonów lub okrągłymi długościami życia), widać więc, że to kto inny im obmyślił, przeznaczył ich do takiego losu i, na końcu, swój z trudem uknuty i wdrożony plan przypieczętował rzeczywistym sukcesem. Krótko mówiąc, hipoteza samobójstwa jest najzupełniej absurdalna – jest "ni przypiął, ni przyłatał" do kontekstu historycznego, w jakim się znajdujemy, i do tła tych wszystkich zgonów (tego wszystkiego, co za nimi stało i co było przygotowaniem im drogi; skądże zresztą by się wzięło u dziennikarzy we wszystkich praktycznie mediach jakieś "przyjmowanie informacji o samobójstwach" i kto niby miałby i gdzie nauczać, że można takie rzeczy im zgłaszać i że dziennikarz powinien następnie z trudem wyszukiwać artykuły aluzyjne?) – zaś zupełną grobową deską tej hipotezy jest to, że dokładnie identycznie media funkcjonują też w przypadku innych przestępstw (np. zupełnie nagłych i, wydawałoby się, nie do przewidzenia, np. przy wywołanych kryminalnie wypadkach komunikacyjnych czy, również, w przypadku wrabiania kogoś przez Policję, przy zbrodni smoleńskiej, przy brutalnych zamachach na osoby itp.), a nawet wtedy, gdy tylko chodzi o jakieś wykradzione informacje dotyczące Niżyńskiego (po prostu zasłyszane lub podglądnięte, a wcale nie umówione na zasadzie spisku). A zatem przemilczanie i jedynie granie na skojarzeniach, poprzez z trudem zapewne wyszukane i dobrane tematy artykułów, takie, które zapewne od wielu dni się planuje, to co do zasady objaw strachu o siebie i polityki firmy, tak to raczej należy odczytywać.
    Na s. 4 archiwum artykuł o tym, że głośne zbrodnie bywają z góry zaplanowane nie tylko przez ich sprawców: "Ktoś wiedział, że Paweł Adamowicz zostanie zamordowany?". Na tej samej stronie był też (nieopodal tamtego) "Posłowie PiS niczego nam nie będą zakazywać", po czym bezpośrednio za nim jest artykuł o... drogich pogrzebach. Może więc pozwólmy, żeby trochę ulżyć firmom pogrzebowym i żeby klienci mogli przez to płacić mniej, na handel informacjami o zgonach?... Takie nasuwa się skojarzenie – z uwagi na to, że to Gazeta Wyborcza nagłośniła ten proceder i zapoczątkowała tzw. aferę łowców skór (za sprawą tej afery pawulon, jako narzędzie zabójstwa, stał się preparatem powszechnie znanym). Na tej samej jeszcze stronie można poczytać znowu o chorych i znowu wyraźnie jak gdyby w kontekście Piotra Niżyńskiego, któremu wprawdzie na razie najwyraźniej śmierć nie grozi ("żyw jest na razie"): mianowicie artykuł Piotra Żytnickiego pt. "Szef Unii Pracy wyrzucał chorego". Strona 5 archiwum, kojarząca się z 5-ym przykazaniem: "Nie zabijaj", zaczyna się od artykułu "Tajemnicza choroba"; zaś dwie pozycje dalej, zgodnie z typową metodą transformacji daty, czasu, pozycji itp. stosowaną w grupie watykańskiej, znajdujemy artykuł o znamiennym tytule "Spada bezrobocie, kogo szukają pracodawcy?". Autor, nazwiskiem Rutkiewicz, kojarzy się z uwagi na to nazwisko nieco z detektywem Rutkowskim, czyli ogólnie z kwestią dziennikarstwa śledczego. Dwie pozycje dalej – znowu "Ponad dwa tysiące nowych miejsc pracy" (oba te artykuły należą już do dodatku "Łodzią do kariery", tym niemniej fakt nastąpienia ich 2 pozycje po tamtym wcześniejszym o tajemnicy w sprawie [takich] rzekomych zapaści zdrowotnych jest już czymś bardzo bardzo nieprawdopodobnym i dlatego najpewniej celowo spowodowanym, zwłaszcza na tle całokształtu problemów tego typu w tej gazecie). Dodajmy, że owa 5-ta strona archiwum kończy się, jakże trafnie, artykułem o kontrataku na kogoś: czyli znowu jest to jak gdyby nawiązanie do wieczornej sytuacji Niżyńskiego ("karalna" jakoby miała być próba nagrania ewentualnych stalkerów, "za to się obrywa") i do kojarzących się z nią sformułowań w rodzaju "odpłacić komuś pięknym za nadobne", "kto mieczem wojuje, od miecza ginie" (co pasuje na aluzję do tego, że "wyzywające zachowanie" jest to okoliczność mogąca wykluczać karalność czynu; zauważmy, że wojujący mieczem jak gdyby sam na siebie sprowadza nieszczęście, o to chodzi w tym powiedzeniu, czyli o to, że ktoś sam swojemu problemowi jest winny) itp.; przypomnijmy, że drugie z zacytowanych tu powiedzeń polskich istotnie padło już na pierwszej stronie (najeżonej najprawdopodobniej celowymi nawiązaniami do problemu Niżyńskiego).
  • W "Fakcie" w przeddzień tego zgonu (19.10.2019) znajdujemy liczne artykuły trafiające w główną cechę nadchodzącej (zapewne) zbrodni w postaci jej tematu (zaś artykuł "Piwnica tonęła we krwi" to jak gdyby nawiązanie do tematu (anty)religijnego, o którym będzie mowa w ostatniej sekcji tego artykułu – ślad bowiem planu co do takich zbrodni jest też dostrzegalny w muzyce Huntera, jak gdyby muzyk zasłyszał gdzieś tę ideę), tym niemniej np. nazwiska "Mąkowski" się z tych artykułów raczej nie wywnioskuje – może z wyjątkiem tego, że drugi od góry w archiwum z tego dnia (pokaże się po kliknięciu; patrz też kopia w web.archive.org) ma tytuł ucięty na słowie MAK... ("Makabryczny"), czyli prawie jak "MĄK". Przykładowo, rzut oka na zarchiwizowaną stronę Fakt.pl (nie mylić z archiwum artykułów, bo strona ma swój układ i wygląd, a archiwum to tylko wysyp nagłówków) ujawnia, że w ów przeddzień były tam eksponowane na najwyższych miejscach, tuż pod głównym fotoreportażem dnia, dokładnie 4 artykuły, z których każdy daje się łatwo powiązać z obecną aferą pawulonową. Po kolei spójrzmy tylko na tytuły nie wgłębiając się w tematy, jakie tam są rozwijane w tekstach, i oceńmy, jakie to ma stwarzać wrażenie i skojarzenia:

    • "Tysiące ludzi nie wytrzymało. Koniec tego!" – tytuł ten, w kontekście afery pawulonowej nieco przesadnie mówiący o tysiącach – jako że na całym świecie być może doliczono by się setek ofiar, a raczej nie tysięcy (zresztą niekoniecznie pawulonem zamordowanych, ale w każdym razie przez służbę zdrowia na odgórne zlecenie w ostatnich 40 latach) – wydaje się idealnie pasować do tematu tego, co powoduje wezwanie karetki pogotowia i hospitalizację. Mniejsza już z tym, co to jest, aczkolwiek wydaje się (za tym przemawia też doświadczenie Niżyńskiego z lat 2007, 2011 i 2013), że zwłaszcza ogromne możliwości, jakie stwarza przekaz podprogowy, mogą ludzi wmanewrowywać w przekonanie, że ich ciało nie wytrzyma i że nie przeżyją bez natychmiastowej pomocy medycznej z zewnątrz. Przekaz podprogowy może wywoływać m. in. wrażenie arytmii i łomotania serca, przyspieszanie się oddechu (aż nawet do hiperwentylacji – wrażenie przymusu, by dużo i szybko oddychać), a nawet odrętwienia wyprostowanych kończyn, nad którymi traci się kontrolę, i efekty podobne do epilepsji (nie mówiąc już o tak banalnych do zrealizowania sprawach, jak wmanewrowanie człowieka w jakieś myśli, obawy czy dążenia – do tego przecież wystarczą proste podszepty opisowe, bez potrzeby obmyślenia jakiegoś wyszukanego scenariusza). Za stosowanie tego przekazu, tj. emitowanie radia podsłuchowego odtwarzanego przez specjalnie wyremontowane nieruchomości (a dziś wszędzie nieruchomości publiczne oraz takie z najmu zwłaszcza z ofert bezpośrednich, jak również prywatne, ale kupione w ostatnich 12 latach, mają tę ukrytą głęboko zabudowaną instalację z grających podobno smartfonów, wrażliwych na rozkazy falowe skierowane do określonych współrzędnych GPS), jest najprawdopodobniej odpowiedzialna ta sama komórka, która też dręczy Piotra Niżyńskiego, czyli podobno studio Telewizji Polskiej wcześniej zajmowane przez Warszawski Ośrodek Telewizyjny (do dziś jest oznaczone od zewnątrz w budynku na Jasnej). Jeśli by zgodzić się z tezą, że zamordowanie ministra sportu Jacka Dębskiego to robota "grupy watykańskiej", czyli mafii politycznej (częściowo też zajmującej się legalnymi rzeczami) skupionej wokół metod i przywództwa papieskiego, to jego śmierć w dosyć spektakularny sposób, poprzez skojarzenia z bardzo masową obecnie sprawą podsłuchu na Niżyńskiego i pomagania w nim, kreując temat "archetypu kobiety-gangsterki: Inki" jednocześnie zasugerowała, że owa Inka, którą można z dzisiejszej perspektywy (w świetle istniejącego spisku politycznego) kojarzyć z inwigilacyjną asystentką telewizji, "wydała ministra sportu zabójcom" (tj. przekazała im informację, że on właśnie wychodzi). I ta prawda, być może obmyślona przez samego Jana Pawła II wraz z tym całym planem zabójstwa (związanego też pewnie z bardzo podejrzaną karierą Adama Małysza, podopiecznego Apoloniusza Tajnera, czego tutaj nie ma miejsca omawiać, aczkolwiek życie "dziwnym trafem" związało nawet nieco biznesowo, na kilka lat, Niżyńskiego z Polskim Związkiem Narciarskim, u progu kariery tego Małysza), zdaje się ujawniać właśnie prawdę o tej tak zwanej Telewizji: operatorzy nielegalnego podsłuchu na Niżyńskiego to także mordercy?... Bez śledztwa się na to nie odpowie, tym niemniej było już sporo potwierdzeń ich jakiegoś udziału w sprawach zabijania, a nawet miało miejsce przyznawanie się (w sprawie 53-letniej zaledwie ciotki Niżyńskiego). (Na temat różnych zbrodni z przeszłości i tego, skąd wiadomo, że były odgórnie zaplanowane i że były to morderstwa, patrz raport www.nielegalnie.pl/ofiary.html.)
    • "Znany sportowiec walczy z rzadką odmianą raka. Wstrząsające słowa" – druga w kolejności, pod względem popularności, metoda wciągania ludzi w niepotrzebne hospitalizacje to fałszywie diagnozy, np. przekonanie o jakichś nieistniejących chorobach... Stosowano to w przypadku rodziny Niżyńskiego, np. przypisując schizofrenię ciotce i obecnie matce. (Niewiarygodność tych diagnoz zresztą bez dokładniejszego sprawdzania się odsłania przez to, że z drugiej strony przecież od strony ojca Niżyńskiego mogłoby być zagrożenie genetyczne, tak to wygląda: przecież rozsławiony tancerz Wacław Niżyński, ofiara różnych prześladowań politycznych, też był uważany za chorego psychicznie... Tymczasem jednak, jeśli w każdym razie przyjąć, co jest rozsądnym założeniem, że matka nie szukała na męża wariata, tylko tego, kto jej się spodoba, taki układ, że od obu stron, od strony ojca i od strony matki, jest choroba psychiczna i to tak poważna, jest tak bardzo nieprawdopodobny, że w oczywisty sposób nie zasługuje na wiarę, zwłaszcza w przypadku dysydentów.)
    • "Kayah po wódeczce wpadła na czyjeś wesele. Wskoczyła na scenę i zaliczyła" – opowiastka o gwieździe znanej z mediów przypomina sprawę innej najprawdopodobniej ofiary omawianej tu mafii, a mianowicie Miguela Angela Falasca (trenera polskich siatkówkarzy). Źle się poczuł na weselu, wezwano pogotowie i następnie pod opieką służby zdrowia zaraz zmarł, prawdopodobnie uśmiercony. Pisaliśmy o tym w artykule "Kolejne trupy: ofiary (szpitali/Policji) jak z »grupy watykańskiej«. Premier jakby wiedział z góry. Zleca?".
    • "Partyjniactwo ważniejsze niż ludzkie życie?!" – na koniec jeszcze takie oto wyrzuty.
    Tuż pod tymi artykułami był jeszcze wielki fotoreportaż o... Banasiu (nazwisko sanitariusza-mordercy kojarzące się z aferą pawulonową z 2002 r., tzw. aferą łowców skór dot. handlu informacjami o zgonach – notabene temat tego skandalu jakoś dziwnie budzi wyjątkowo trafne skojarzenia z mass mediami: "coś za coś", pieniądze za... i tutaj sprawa informowania o zgonach...).
    Zwróćmy uwagę, jak trafny układ występuje w archiwum artykułów (https://www.fakt.pl/archiwum/2019-10-19), uporządkowanym przecież chronologicznie: Fakt akcentuje najpierw na samej górze jakiś "horror", czyli strach, następnie tuż pod nim artykuł z tytułem uciętym na słowie Mak..., wreszcie (znowu bezpośrednio poniżej) temat kojarzący się z zabijaniem na osiedlach naznaczonych częstym przebywaniem Niżyńskiego ("Piwnica tonęła we krwi") – związek tego tytułu z takim właśnie problemem istnieje za pośrednictwem piosenki, której to są pierwsze słowa, i zostanie omówiony w końcowej sekcji niniejszego artykułu.
  • www.onet.pl w przededniu zgonu (wygląd tej strony zarchiwizował bot serwisu web.archive.org – można tu kliknąć, aby zobaczyć) miał na pierwszym miejscu nagłówek o "opóźnianiu jakiegoś exitu" (słowo "exit" kojarzy się z wyjściem, jest powszechnie stosowane na tabliczkach informujących o tym, jak dojść w różne miejsca, np. w różnych krajach w metrze), co wprawdzie mogłoby jeszcze łatwo być przypadkiem – raz na jakiś czas się taki może zdarzyć – po czym 2 pozycje dalej był nagłówek kończący się słowami o inicjałach MNK, brzmiących zatem podobnie do Monkowski czy Mąkowski (tytuł artykułu to mianowicie "Lider ...: nie wierzyłem w mędrca na koniu", a więc jak gdyby: "Prezes: nie wierzyłem w Mąkowskiego" – "nie, broń Boże! tu nie ma żadnych informacji o nadchodzących zbrodniach"). Znowuż 2 pozycje dalej przemówił Korwin-Mikke (przy czym, stosując tu slang spikerów tortury dźwiękowej, jeśli polityka uznawać za z natury swej "mężczyznę", to media są "kobietą" w tym sensie, że są bardziej uległe i mają bardziej pasywną rolę – można stosować takie płciowe porównania): "Korwin-Mikke: ta wiedza szkodzi dziewczętom". Oczywiście jest to pewne nadużycie jego wypowiedzi, tę bowiem mówił niewątpliwie w zupełnie innym kontekście (bodajże sprawa edukacji seksualnej) i może nawet najprawdopodobniej nie dobierał jej pod nadchodzącą zbrodnię (chociaż kto wie: też jest to człowiek z branży mediów!). Póki co wyraźnie zarysowuje się tutaj tylko układ nagłówków zastosowany przez Onet.pl a pasujący do tradycyjnej metody transformacji dyskretnej stosowanej w grupie watykańskiej i polegającej na zwiększaniu o 2, jak również tematy trafiające tutaj w jedną z głównych cech nadchodzącej zbrodni, jaką jest jej polityczno-mass medialny charakter: to, że dziennikarze jak gdyby krążyli wokół jej głównych cech, trafiając w nie głównymi cechami swych artykułów, już w jej przeddzień. Tuż za artykułem o Korwinie-Mikke był nagłówek zaczynający się od słowa... Pitera: "Pitera krytykuje Neumanna. »Mamy kłopot«". Aluzja do xp.pl (jako portalu założonego przez Piotra Niżyńskiego)? Zauważmy, że Neu-Mann (ściślej: neuer Mann, ale stosuje się też formę neu w tym samym znaczeinu) to po niemiecku "nowy człowiek": a zatem, w kontekście ofiar śmiertelnych, jest to właśnie jakaś nowa ofiara, kolejny zgładzony na liście, toteż artykuł ten swym tematem pasuje do niezadowolenia z nowej ofiary, jak również do tego to prostego faktu, związanego z funkcjonowaniem prasy w Polsce, że "inni z tego powodu mają właśnie problem". Ponadto znamienne jest to, że po serii tamtych poprzednich artykułów – jak gdyby właśnie z takimi zbrodniami odgórnie ustawionymi się kojarzących – następuje artykuł nawiązujący do postaci pewnego Piotra – zapewne tego związanego z podsłuchem telewizyjnym, bo to ten temat zawsze się (podobnie też) przemilcza, czyli do Piotra Niżyńskiego. Skoro tak, to znaczy, że uprawdopodobniony jest tu nieco ścisły związek nadchodzącego "jakiegoś zabójstwa" i jego "jakiejś ofiary" z postacią Piotra Niżyńskiego. Nazwisko "Mąkowski" zatem idealnie do tego pasuje (gdyż pamiętajmy, że Niżyński to ofiara dręczenia dźwiękowego non stop, zwykle jednocześnie wykonywanego przy pomocy podszeptów podprogowych, szeptów głośnych oraz wołań). Ponadto: pod koniec listy głównych nagłówków dnia – artykuł z tytułem niemalże "Śmierci z Włoch" ("Śmieci z Włoch na dzikim wysypisku w Gliwicach" – Gliwice tutaj się kojarzą z "ruszeniem głową", bardzo tym razem wymaganym, czyli z nieoczywistością i "rebusowością" jakichś steganograficznych przekazów informacji, jeśli by takie miały tam istnieć: i rzeczywiście jest ten problem niewyraźności i niejasności, bo np. nagłówki Faktu, który również, jak Onet.pl, należy do niemieckiego Axel Springera, zgromadzone w archiwum Faktu będącym samym tylko wysypiskiem artykułów były tym razem trudne do zinterpretowania jako aluzje i jest tam tego pierwiastka mało, w przeciwieństwie za to do wyglądu strony internetowej www.fakt.pl, która w przeddzień zabójstwa wyglądała bardzo wymownie w tym właśnie temacie dziwnych zgonów "pod opieką służby zdrowia").
    Kolejna poszlaka co do konspiracji w Onet.pl znajduje się tym razem obok nagłówka działu Motoryzacja (co budzi skojarzenia z wielką wrzawą w Gazecie Wyborczej w przededniu zarzucenia Niżyńskiemu spowodowania wypadku drogowego z 18.12.2012 r., co w praktyce było bezpardonowym wrobieniem go przez policjanta, a cała sprawa prokuratorska i sądowa była zaprzeczeniem wszelkich elementarnych zasad, była przeprowadzona bez stosownych dowodów i opierała się na przypisywaniu czynu bez uzyskania dowodu, że został on popełniony). Takie usytuowanie służy może temu, by z góry zaprzeczyć teoriom o jakimś samobójstwie czy raczej wspomaganym samobójstwie (staruszkowie w wieku pod 80-kę przecież sami z siebie nie mają jak się skontaktować z mediami, nie posługują się Internetem itp.). Był tam mianowicie artykuł "Jak ugotować MAK bez WOdy. Banalny i genialny trik (...)", z dwoma podobnie do siebie brzmiącymi epitetami na końcu, a na początku mający dwa słowa kluczowe: jedno odpowiada literom "Mąk...", drugie - "...ow". Dobrze to więc pasuje do nadchodzącego zgonu Mąkowskiego i takie można w tym wyczytać przesłanie, jeśli uwzględni się, że było już wcześniej multum podobnych przypadków (co jest przecież ogólnie rzecz biorąc skrajnie nieprawdopodobne – coraz bardziej nieprawdopodobne z każdym takim kolejnym przypadkiem – i na tym tle jak skała stoi dużo bardziej wiarygodna hipoteza celowego dostosowywania treści: zwłaszcza, że ważnym symbolem współczesnej polskiej prasy i tego, co dla niej kluczowe, są dwie instytucje, PAP i TVP, kojarzące się właśnie, z uwagi na tę papieskość i tę telewizję, ze skandalem podsłuchowym w sprawie Niżyńskiego; to, że chodzi w nim bodajże o telewizję i najprawdopodobniej o zakulisowe wpływy papieskie, było już w xp.pl nieraz przytaczane lub uzasadniane). Co więcej, ów artykuł pasujący do personaliów Mąkowski znajduje się w jednym rzędzie trzech fotoreportaży wraz z moralizatorsko nawet brzmiącym fotoreportażem "Namalowały linię, której nie mogły przekraczać grube dziewczyny". Jeśli się zaś pamięta, że wśród głównych tematów (głównych nagłówków) dnia był Janusz Korwin-Mikke w taki sposób zacytowany, że jego słowa przypominały symbolikę w rodzaju "w polityce mass media to płeć piękna, a agresorami są politycy", to "grube dziewczyny" świetnie pasują w tym obok położonym artykule (zlokalizowanym przy jeszcze jednym tylko innym w tym samym rzędzie, oprócz tego pasującego z brzmienia wymowy jego tytułu do Mąkowskiego) do "dużych mediów w rodzaju Onet.pl". Te uważają może, że wszystko im wolno i nikt nie ma prawa wyrażać swej opinii na ten temat, gdy dostrzega konspirację kryminalną?... Sąd Najwyższy zaś, ani tym bardziej niższe sądy, nie wydaje się tutaj właściwym rozwiązaniem z uwagi na panoszące się w sądownictwie zupełnie administracyjne (a to zapewne z uwagi na niepłacenie podatków) bodajże łapówkarstwo (jak zresztą twierdzą spikerzy tortury dźwiękowej) związane z tym, że sędziowie liczą się z możliwością, że z uwagi na ich kryminalne zamieszanie w podsłuch będą usunięci z zawodu i w związku z tym chętnie godzą się na nielegalne korzyści w celu przygotowania się finansowego do przyszłego życia, w tym także życia w ukryciu i bez pracy. Pokazaliśmy, jak jest źle – choć oczywiście w sposób zupełnie bezmózgowy, bez żadnej rozsądnej debaty na poziomie, rutynowo w ramach wspierania zła odrzuciłyby zapewne ten nasz osąd konkurencyjne duże mass media – omawiając sprawę wyborów do Sejmu, zwłaszcza w artykule "Afera w Sądzie Najwyższym! Zaaprobowano ostentacyjnie fałszywe wyniki" (i, następnie, w artykule "Premierzy fałszują też sondaże, dla czujnych to było czytelne wyznanie" pod nagłówkiem "Przewidział to raper Młodziak"). Sąd Najwyższy stał się przez to niejako symbolem przysłowiowego "Elona Muska", bardzo bogatego, ale ten mózg to, jak można natychmiast odczuć, chyba nie do końca w porządku. Więcej na temat żałosnego stanu sądownictwa, łamania przez nie zasad i jego totalnego uzależnienia od kliki mafijnej związanej z półlegendarną Telewizją można poczytać w dziale "Państwo bezprawia", tu tylko przypomnijmy, że w ogólności sąd jest swego rodzaju złem koniecznym w życiu społecznym, gdyż jest najgorszą z możliwych formą demokracji (jest też zaprzeczeniem pluralizmu), ponieważ w sądzie po pierwsze rozstrzyga się w jednym jedynym dopuszczalnym wobec wydania wyroku kierunku, czyli nie ma pluralizmu (np. funkcjonowania w obiegu różnych poglądów), a tymczasem w wielu sprawach można sobie świetnie radzić bez państwowego dyktowania jedynej słusznej wersji (a nawet jest to konieczne, jeśli mają spełniać swe konstytucyjne zadanie wolne media) i ponieważ – po drugie – wynik postępowania zależy (w najlepszym przypadku, bo może być gorzej i chyba obecnie jest nawet gorzej) od przypadku konkretnego sędziego, to znaczy: jego prywatnych poglądów. Wszystko zależy od tego, na kogo się trafi, gdyż pewne rzeczy wcale nie są jednoznacznie skodyfikowane. Bardzo źle więc jest, gdy od takiego drobiazgu, jak od rezultatu rzutu kostką, zależą wielkie i ważne sprawy społeczne, jak np. sprawa wiarygodności mass mediów i postrzegania jej w społeczeństwie. Właściwym natomiast sposobem załatwiania spraw publicznych jest debata publiczna i demokratyczny osąd społeczny, a nie zamiatanie tematu pod dywan i jakieś zakulisowe próby załatwienia go w ukryciu, z dala od wszelkich oczu.
    Tak czy inaczej, głucho na te słuszne uwagi, jeden z najwyżej lokowanych na Onet.pl fotoreportaży z tamtego przedednia zbrodni miał ton pogróżkowy: "Marcin Lewandowski: mówiłem odważnie, bo nie boję się marzyć".
  • Również portal wp.pl najwyraźniej nie stronił w przeddzień zbrodni od aluzji dziennikarskich, czyli swoistej gry na skojarzeniach. Jego wygląd z 19.10.2019 r. godz. 18:36 można oglądać pod adresem http://web.archive.org/web/20191019183624/https://www.wp.pl/. Na pierwszym miejscu jest artykuł budzący pewne skojarzenia z Axel Springerem (wydawcą Faktu i Onet.pl): "Ambasador USA o Polsce w niemieckiej prasie". "Polska", zauważmy, może oznaczać też Polaków, stąd też "Polska w niemieckiej prasie" to Polacy zaczytani w różnych środkach społecznego przekazu, które mnie jest trudno uznawać za rzetelne. Nieco dalej jest nagłówek o zabieraniu do szpitala, a ostatnim z głównych nagłówków dnia jest taki oto, z bardzo specyficznie brzmiącymi pierwszymi trzema słowami i ich dopełnieniem (Kaczyński-media-układ, ponadto "rząd"): "Media: Kaczyński układa nowy rząd". Z kolei pierwszy artykuł z działu Biznes kojarzy się z robieniem biznesu na zgonach (tj. z branżą pogrzebową): "Wyższy zasiłek pogrzebowy. Ministerstwo już ma..." (firmy te często pomagają klientom załatwić formalności w ZUS). Oczywiście nie musiałoby to być nawiązanie do akurat jakiegoś jednego konkretnego wydarzenia, tylko ogólnie do skandalu z podejrzanymi zgonami "pod opieką" służby zdrowia – zwłaszcza, że 2 pozycje dalej mamy tam artykuł "Banaś poda się do dymisji. Gowin już wie" (to może o rzekomym "samobójstwie" matki Niżyńskiego, mającej jak gdyby już z góry wyznaczoną i zapisaną w dacie urodzin datę śmierci 6.4.2021?...) – tym niemniej znajdujemy też wśród fotoreportaży, pod czerwonym i znamiennie zatytułowanym paskiem ZOBACZ WIĘCEJ, kolejno 2 następujące: "...Tym zdjęciem się wsypał" (linijka 7, ostatni-trzeci w rzędzie; zauważmy, że siódemka jest symbolem Boga i boskości, a zatem pasuje do tematów z "grupą watykańską"), po czym "Makabryczne odkrycie (...)", którego pierwsze 3 litery MAK trafiają w nazwisko Mąkowski (trafne jest też zdjęcie – plac budowy, tymczasem podobnie wyglądające miejsce było tamtego dnia odwiedzone przez Piotra Niżyńskiego kilkadziesiąt minut przed tym, jak doszło do ataku ze strony kilku ludzi; informację o tym zapewne przekazała słynna Telewizja, czyli centralny ośrodek inwigilujący tego pokrzywdzonego). Charakterystyczne też jest, że równo 2 rzędy nad wspomnianym artykułem "Przechytrzył linie lotnicze. Tym zdjęciem się wsypał" był, również "lotniczo" poniekąd się kojarzący, a w każdym razie dotyczący zdobywania niebios, artykuł "Nogi do nieba. To zdjęcie powinno być tylko dla dorosłych". Pasuje to na aluzję do specyficznej postawy papieża w ważnych sprawach religijnych zaprezentowanej na blogu www.nielegalnie.pl (wpis z 15. czerwca 2016 r. "Zeznania i dowody", punkt z datą 2016/05/08).
  • Portal interia.pl z dnia 19.10.2019 r. (godz. 13:58) można przeglądać na http://web.archive.org/web/20191019183637/https://www.interia.pl/. Po pierwsze dostrzegamy tam wśród głównych nagłówków dnia temat "próby zastraszenia", po drugie ostatni nagłówek to "Katastrofa w kopalni złota w Rosji. Są ofiary śmiertelne". Ten drugi temat ma jasny wydźwięk: szukano czegoś zbawiennego, wielkiego bogactwa, które się uzyska (jest nim zdrowie), a znaleziono śmierć. Ponadto, jeśli z pomocą kombinacji klawiszy Ctrl-F (po wciśnięciu i puszczeniu których należy zacząć pisać kolejne litery) wyszukać wystąpienia liter MĄK czy też MAK, to jedynym ich wystąpieniem w tytule artykułu na całej stronie głównej Interia.pl jest tylko artykuł jak gdyby o chowaniu i likwidowaniu czegoś (tematu związanego z tymi personaliami?): "Zmyła cały makijaż! Nie do wiary, jak wygląda".

3) Władimir BUKOWSKI (27.10)

Znany z Wikipedii rosyjski obrońca praw dysydentów Władimir Bukowski zmarł w USA w wieku 76 lat dnia 27.10.2019 r. Nazwisko kojarzy się z Panem Bogiem, czyli przypomina niedawne zapewne zamordowanie płk. Teodora Ułana (imię oparte o gr. teos = Bóg), o którym to zgonie (z 21.9.2019) informowaliśmy w artykule "Liczne nowe zbrodnie państwowej mafii, brak wolności prasy". Personalia mają zresztą specyficzną wymowę (podobnie, jak np. w przypadku pierwszego odnotowanego przez Niżyńskiego zgonu osiedlowego: śmierci niejakiego Mieczy-sława Motasa, czyli pewnego człowieka, który "sławi miecz i mota", czyli może mataczy w sądach): "ten od pana Boga [papież] rządzi na całym świecie". Symbolizujący tę ideę człowiek zmarł. To może symbol jakiejś niewiary w nią, choć niestety w globalnej polityce nie jest dobrze.

W dniu śmierci Bukowskiego odbył się mecz Detroit Pistons (co brzmi nieco jak "detronizowanie pistoletu" – trafne, gdyż powszechnie tu stosowana jest inna, popularniejsza nawet w tej mafii metoda zabijania) kontra Philadelphia 76ers (czyli, dosłownie próbując to przetłumaczyć, przeciwko "76-latkom z Philadelphii") – istotne, gdyż 76-letni Bukowski zmarł na obczyźnie, gdzie od dawna przebywał, a ściślej: w szpitalu w USA. Co ciekawe, jego przypadek – jak uczy Wikipedia – nasuwa też wspomnienia o psychiatrii represyjnej w ZSRR, gdyż ponoć spędził lata w zakładach psychiatrycznych. Podobna sytuacja dotyczy teraz matki Niżyńskiego, zagrożonej dopełnieniem jej daty urodzin datą śmierci w sposób analogiczny do tego, co spotkało babcię (patrz pierwszy punkt na wypunktowanej liście pod nagłówkiem "W poszukiwaniu metod, motywu i źródeł inspiracji").

Długość życia Bukowskiego wyraża się, ściśle rzecz biorąc, liczbą 76 lat oraz datą kojarzącej się z Niżyńskim renesansowej encykliki Regimini Militantis Ecclesiae, w której po raz pierwszy można spotkać 2 znane memy numerologiczne "grupy watykańskiej" (mianowicie mem pechowej 13-ki, a najlepiej takiej "od końca", "od dnia śmierci" lub, wyrażając to religijnie, "13-ego w piątek" – bo to w piątek podobno zmarł Pan Jezus, więc powstaje skojarzenie ze śmiercią w aspekcie religijnym – oraz mem zwiększania o 2). Ściślej, data ta to data przyszłych urodzin Piotra Niżyńskiego (którą jest 25.9.1986, patrz dowody z forum) – wybrana najwyraźniej pod wpływem inspiracji 13-ką jako drugi z rodziny ciągów powstających przez zwiększanie początkowej liczby naturalnej o coraz to dalsze kolejne względem niej cyfry: 13.6 (dodano dwójkę, potem trójkę), analogicznie 25.9 – zwiększona o 2 dni. (Później jeszcze w dacie śmierci filozofa-egzystencjalisty z I poł. XIX w., Kierkegaarda, o imieniu kojarzącym się z herbem Warszawy: syrenką, utrwalono te same 2 memy, ponieważ zmarł on 11.11, czyli w dacie o równo 2 miesiące późniejszej od tego dnia kalendarza, w który przypada słynny 11 września 2001 r., czyli, jak się okazuje, 1300-ny od końca dzień życia polskiego papieża. Data śmierci tego papieża, Jana Pawła II, była – jak to omówiono na forum bloga Niżyńskiego oraz na podstronie na temat zamachów na World Trade Center – znana już wcześniej: co najmniej pod koniec XVIII w., a wg wszelkiego prawdopodobieństwa nawet i w renesansie, na co wskazują wspomniane memy i "okrągłość" – tj. szczególnie estetyczny wygląd – wychodzącej z nich daty 11.11. I, aby nie było wątpliwości, że u Kierkegaarda to nie żaden przypadek, tylko nawiązanie do starych planów dotyczących w szczególności Polski, imię tego wytypowanego do takiego filozofowania człowieka to Soren, co Polak natychmiast skojarzy z herbem stolicy Polski – syrenką.) Encyklika Regimini Militantis Ecclesiae została opublikowana 27.9.1540 r. (owo "Regimini", co pogardliwie można by oddać jako "małe królestwo", "królestwo, w którym władza jest bardzo umniejszona", następnie jak gdyby przyświecało też ponoć sprawie rozbiorów Polski, ponieważ, jak twierdzą historycy, w Europie nie było poparcia dla Polski właśnie m. in. z powodu złego, przesyconego tendencjami odśrodkowymi i antyabsolutystycznego systemu rządów; następnie jeszcze ww. wydumaną w ramach spisków datę 25.9 uczyniono datą II rozbioru Polski, zresztą równo 11 miesięcy po pruskim ultimatum; ponadto w XX w. wykorzystywano tę datę na rozliczne sposoby, a od kilkudziesięciu może lat jest, za sprawą związku zawodowego, datą obchodów Dnia Budowlańca – zaś na to, że obmyślono ją już dawno temu, najpewniej już w renesansie, wskazuje też śmierć byłego cesarza japońskiego właśnie w tym dniu w r. 1617, potem narodziny cesarza chińskiego właśnie w tym dniu w r. 1711 oraz, następnie, fakt z dziedziny sztuki: najprawdopodobniej zamordowanie mało znanego niejakiego Césara Manrique w tenże dzień, dzień narodzin Niżyńskiego, w r. 1992 kojarzonym z pedofilią przeciw Niżyńskiemu omawianą wśród innych rzeczy w specjalnym artykule xp.pl), przy czym do tradycji tej encykliki Regimini Militantis Ecclesiae nawiązywała też poniekąd później, swymi pierwszymi słowami (bo to one determinują tytuł, są z nim tożsame), encyklika Militantis Ecclesiae – wydana rok po narodzinach Pertiniego, które przypadły (zostały zorganizowane) w dacie przyszłych urodzin Piotra K. Nizynskiego 25.9 i roku też praktycznie identycznym, jedynie poddanym drobnej transformacji (przestawieniu 2 środkowych cyfr), czyli wydana zaraz w roku następnym po narodzinach przyszłego prezydenta Włoch – która to encyklika opowiadała o "PIOTRZE KANIZYM", świętym obiekcie uwagi papieża z 1897 r. W każdym więc razie, kończąc tę dygresję o sprawach papieskich, wspomniana długość życia to 76 lat, 9 miesięcy, 27 dni. Źródło: kalkulator na stronie https://www.timeanddate.com/date/durationresult.html?y1=1942&m1=12&d1=30&y2=2019&m2=10&d2=27.

Odnośnie 76-ki występującej w tej długości życia można tu dodać, że jest to powiększona o 2 liczba 74 (czyli nr mieszkania Niżyńskiego z dzieciństwa, mieszkania, które sądy ostatnio ciągle mu imputują jako adres zamieszkania w sprawie pozwu przeciwko niemu, negując potrzebę poprawnego doręczenia tego pozwu wraz z nakazem zapłaty i umożliwienia odwołania się od niego; patrz nasze artykuły "Sąd Okręgowy walczy w obronie złodziejstwa. Na ćwierć miliona zł" i "Sąd Okręgowy dalej walczy w obronie złodziejstwa. Na ćwierć miliona zł", a także inne przykłady stosowania liczby 74 wymienione na blogu Niżyńskiego www.nielegalnie.pl we wpisie z 2017 r. o sądach wymieniającym sprawy i sygnatury sądowe). Tymczasem zaś właśnie teraz aktualna jest sprawa zażalenia na klauzulę wykonalności na tym (dawno zresztą spłaconym przez xp.pl) nakazie zapłaty – oczekuje ona na posiedzenie Sądu Apelacyjnego w Warszawie (sygnatura VI ACz 1274/19). A zatem, po raz kolejny, "trafienie w aktualne sprawy prywatne Piotra Niżyńskiego".

PRZEGLĄD PRASY:

  • Serwis vaticannews.va w dniu śmierci Bukowskiego (27.10), jak też w jej przededniu, ma "dziurę" archiwistowską: wyjątkowo wtedy właśnie (obok innych takich przypadków, ale są to wyjątki) nie został zarchiwizowany adres www.vaticannews.va/en.html przez serwis web.archive.org (tzw. Internet Archive). To zapewne efekt celowej polityki watykańskich administratorów serwera, gdyż można nie udostępnić botowi Internet Archive wyglądu serwisu (a można też, być może, dogadać się w tym temacie z jego kierownikami, zwłaszcza gdy jest się znanym politykiem). Nie sposób znaleźć również zarchiwizowanej wersji strony www.vaticannews.va/pl.html, czyli wydania polskiego, choć to już częstszy niestety przypadek. Tym niemniej spoglądając na wersję z dnia 28.10.2019 godz. 2:26 nad ranem (w której główny fotoreportaż dnia nosił dziwnym trafem tytuł "Msza na zakończenie Synodu Biskupów", a zatem nawiązywał do tego, że jest "już po czymś/kimś") można odnaleźć takie artykuły, które zdawały się grać na skojarzeniach z nadchodzącym zabójstwem (i zapewne zgonem nagłym). Ponadto archiwalne artykuły można znaleźć wchodząc na www.vaticannews.va/pl.html i klikając odnośniki "Papież" i następnie "Czytaj wszystko". Przede wszystkim, dziwnym trafem, to właśnie wtedy, gdy Bukowski dożył wieku 76 lat (74+2, gdzie 74 to nr mieszkania Niżyńskiego z dzieciństwa), 9 miesięcy i 27 dni (data encykliki Regimini Militantis Ecclesiae: 27 września), kończył się synod w Amazonii (synod, czyli zlot biskupów z całego świata; a więc dotyczy to obcokrajowców w tym miejscu). A przecież Amazonia z brzmienia kojarzy się z podobnie zaczynają się nazwą kontynentu: Ameryka. Bukowski zaś zmarł w USA. A zatem mamy już tutaj czytelne odniesienie do czegoś ważnego w USA, związanego z obcokrajowcem, a owo zawoalowane nawiązanie było możliwe, ponieważ synod odbywał się w tych dniach, w których się odbywał (ktoś za ten dobór terminu odpowiadał). Pogrubionym tekstem w artykule "Papież wyciąga wnioski z Synodu" z przedednia śmierci Bukowskiego, tj. z 26.10.2019, zaznaczono jak gdyby ironicznie "Pilnie dziś potrzeba głoszenia Ewangelii" – owa pilność, nagły termin "dziś, właśnie dziś to pilne", już budzi pewną nieufność, podobnie jak wspomniane "przechodzenie do następstw Amazonii" przez samego papieża, a tymczasem pierwsze słowa tego całego artykułu to "Apelem o wczytywanie się w dokument końcowy". Trzeba się więc w tę rzecz, jak widać, szczególnie wczytywać, wykrywać najgłębsze zakamarki właściwego sensu. Ponadto wiek 76 lat, jako zwiększony o 2 wiek 74 lat (gdzie 74 to także nr mieszkania spółdzielczego matki Niżyńskiego, w którym w dzieciństwie mieszkał Piotr Niżyński), jest odzwierciedlony w artykule "Papież zabrał głos w sprawie figurek Pachamamy", również z przedednia śmierci Bukowskiego. Słowo "Pachamamy" oczywiście brzmi Polakowi jak 2 słowa: "pacha mamy", przy tym pacha kojarzy się wszak z miejscem, które się psika dezodorantem, żeby lepiej pachniało. A to jest temat nader trafny, gdyż o ile liczba 74 (powtórzmy: nr mieszkania matki) "śmierdzi" tematem blokowania sprawy utraconego przez xp.pl kapitału w wysokości ćwierć miliona zł, w związku z odmową skierowania pozwu na rozprawę i uznawaniu go za już prawomocnie załatwiony nakazem zapłaty (patrz nasze wcześniejsze artykuły, np. "Sąd Okręgowy walczy w obronie złodziejstwa. Na ćwierć miliona zł"), o tyle po poddaniu tej liczby wspomnianej transformacji w postaci zwiększenia o 2 jej konotacje są już znacznie mniej widoczne i będzie ona już sporo mniej kojarzyć się z takimi złymi tematami, jak np. skandal w telewizji.
  • Również w serwisie www.radiomaryja.pl widać specyficzne przesunięcie tematyczne, odchylanie się artykułów od codziennej statystyki (patrz http://web.archive.org/web/20191026150837/https://www.radiomaryja.pl/). Pierwszy z nagłówków dotyczy bowiem osiedlania się poza granicami kraju, co właśnie trafia w główne cechy nadchodzącego przestępstwa, a właściwie to w tym przypadku – jego ofiary, Bukowskiego. Kolejny nagłówek jest o ratownikach medycznych w kontekście zdarzeń kryminalnych; ich ofiarę zestawia się tutaj ze "sklepowym złodziejem" (od takich obrońców praw dysydentów "znika dostępny towar z magazynu", tak to można zrozumieć; jest to wtedy oczywiście metafora, gdyż chodzi o "supermarket" partii politycznych). Jak gdyby po to, by nie było wątpliwości, że o to tu chodziło, kolejny jeszcze (trzeci więc) nagłówek jest o bezdomnych i bezimiennych – taki już żywot ludzi prześladowanych politycznie, że się o nich nie wspomina, nie czyni z nich obiektu powszechnego zainteresowania; inaczej po prostu nie istniałby ich problem, zniknąłby w zarodku i nie rozwinął się do poziomu, który można z czystym sumieniem nazwać prześladowaniami politycznymi. Te bowiem najlepiej się udają właśnie wtedy, gdy nikt nie nagłaśnia tematu. Ciężkie życie, nierzadko brak pieniędzy, nazwisko nikomu nieznane – ot żywot dla osoby represjonowanej. Jeszcze jeden, kolejny nagłówek to wypowiedź pewnej postaci, że "chce być ambasadorem Polski wschodniej" (co nasuwa na myśl sprawy międzynarodowe), po czym tuż pod nim nagłówek "»Nasz Dziennik«: Niebezpieczne deficyty wśród lekarzy w Polsce" (to z kolei nasuwa na myśl aferę pawulonową). Ponadto poczesne miejsce głównego może fotoreportażu dnia zajmowała relacja z kazania ks. Depo na Jasnej Górze, w której tytule i pierwszym zdaniu (a nawet jego początkowej części) wyraźnie figurują słowa "bez Boga". Bukowski ("Bóg-owski") przeznaczony, by zmarł, to tutaj aktualny główny temat to "bez Boga". No comments z mojej strony.
  • Przejdźmy do "Faktu" w przeddzień śmierci Rosjanina, czyli na stronę www.fakt.pl/archiwum/2019-10-26. Jeśli wyszukać na niej wystąpienia słowa "Bóg" (robi się to kombinacją klawiszy Ctrl-F, po czym w polu, które się wyświetli, należy wpisać kolejne litery: B, następnie "ó" lub "o" – przeglądarka nie rozróżnia tych liter – i potem jeszcze "g"), to znajdzie się jedynie artykuł o... zapaści zdrowotnej: "Muniek Staszczyk o wylewie: dzięki Bogu poszło" (11:31). Więcej artykułów z takimi literami nie ma. Ponadto artykuł w lewym dolnym rogu – czyli jak gdyby "końcowy, najmniej ważny, nadający się do pominięcia" – był o Banasiu kojarzącym się też z aferą łowców skór dotyczącą handlowania informacjami o zgonach (gdyż był tam sanitariusz Banaś, który zabijał, choć z innym imieniem).
  • Spójrzmy na Gazetę Wyborczą w przededniu tego zgonu. Zawierający jej archiwalne artykuły serwis archiwum.gazeta.pl prezentuje na pierwszej stronie, bardzo nietypowo, aż 2 artykuły z tytułem wyrażonym w języku angielskim (czyli współczesnym lingua franca), co sprawia wrażenie szczególnego kosmopolityzmu. "Tym razem jesteśmy bardzo światowi", zdaje się to sugerować – trafnie, skoro chodzi o Rosjanina. Dokładnie na pierwszym miejscu drugiej strony archiwum jest... Banaś ("Skąd ten Banaś taki mocny"). Z kolei kilka miejsc dalej jest na tejże stronie artykuł mający zarówno Banasia, jak i "boku" (prawie jak "buko"...) w tytule i dotyczący spraw kryminalnych. Archiwum z tego dnia ma w ogóle 7 stron (przypomnijmy: siódemka – symbol Boga i boskości).
  • Serwis onet.pl z 26.10.2019 (17:51) można oglądać na http://web.archive.org/web/20191026175156/https://www.onet.pl/. Jego pierwszy nagłówek dnia nasuwa skojarzenia z weteranami (a więc tymi, co to dawno temu robili pożyteczne dla kraju rzeczy). Tuż za nim był artykuł o "lądowaniu w trybie medycznym". Prawdopodobieństwo losowego trafienia się takiego tematu jako sąsiedniego jest oczywiście bardzo nikłe.
    Na miejscu 5, kojarzącym się z 5-ym przykazaniem "Nie zabijaj", artykuł z umieraniem i Banasiem w tytule.
    Do sposobu, w jaki człowiek ten trafił do szpitala, może z kolei nawiązywać nagłówek "Sanok: Zatrucie w przedszkolu. Dzieci w szpitalu" (przy czym pierwsze słowa, jak widać, są kłamliwe, bo nie o żadne "dzieci" tu chodzi, tylko o staruszka; skoro więc tak, to i Sanok, co z angielska oznaczałoby son-OK, czyli "syn jest w porządku", też jest kłamstwem – innymi słowy, owoc tego zatrucia, czyli pobyt w szpitalu, bynajmniej nie jest bez zarzutu, szpital bynajmniej nie był w porządku, jak mogłoby sugerować pojęcie "zatrucie", z którego ktoś mógłby wywodzić, że śmierć to z powodu trucizny się zdarzyła).
    Na przedostatnim miejscu wśród nagłówków dnia jest temat o Rosji (szykującej się pod względem wojskowym). Ponadto pod nagłówkiem WYPOŻYCZALNIA FILMÓW na pierwszym miejscu była premiera filmu "Krew Boga". Umiera Bukowski (Bóg-owski), kojarzący się z Panem Bogiem, to tutaj szczególnie odnotowana musi być "Krew Boga".
  • Serwis wp.pl z 26.10.2019 godz. 15:15 można oglądać na http://web.archive.org/web/20191026114541/https://www.wp.pl/. W centralnym jego miejscu – załamana, znana z wypowiadania się dla mediów (o wielce niby to ważnej rywalizacji PO z PiS-em i vice versa), politolog Staniszkis. Natomiast wśród głównych nagłówków dnia pierwszy zaczynał się słowami "Śmiertelne zagrożenie". Dwie pozycje dalej (zgodnie z typowo watykańską metodą transformowania pozycji w tego typu sekwencjach) – nagłówek zaczynający się słowami "Ksiądz-nauczyciel". Uczy on, jaki tu temat jest w tle: temat religii, Pana Boga, Bukowskiego.
    W środku tych nagłówków jest temat "Zamordowali bezdomnego" (kojarzy się z potencjalnie złymi warunkami życia osób represjonowanych). Tuż powyżej, bezpośrednio nad nim, artykuł kojarzący się z sytuacją, w jaką obecnie próbuje się wpędzić Piotra Niżyńskiego i portal xp.pl: "Ukradł chipsy. Trafił do aresztu" – oczywiście tylko w przenośni. Mianowicie za to, że na blogu o Piotrze Niżyńskim, na którym autor dzieli się swym życiem prywatnym z chętnymi na to osobami, wymienione było imię jego matki czy np. informacja, że matka trafiła do szpitala, brat próbuje zarzucać mu poprzez Policję, a Policja to chętnie podchwytuje, "przestępstwo w dziedzinie danych osobowych". Pomija to fakt, że w sprawach z dziedziny życia prywatnego i domowego przepisy RODO nie nakładają ograniczeń przetwarzania ani obowiązków z tym związanych. RODO wchodzi w grę, gdy jakaś strona jest prowadzona przez instytucję lub firmę. Również na xp.pl można znaleźć pewne informacje o matce Niżyńskiego, ale bez jej danych osobowych i bez naruszenia zasady proporcjonalności (która to zasada, dająca się wyrazić słowami "przetwarzać bez zgody tylko wtedy, gdy jest to konieczne dla dobrego realizowania misji prasy w dziedzinie praworządności", jest jedynym ograniczeniem, jakie ustawa o ochronie danych osobowych nakłada na prasę).
    Nagłówki działu Sport zaczynają się od "kuriozalnego rzutu karnego", co budzi skojarzenia z politycznymi sprawami (postępowaniami karnymi), jakie nieraz politycy potrafią wytaczać dysydentom (pamiętajmy, kim był Bukowski). Tuż pod nim – temat "Polska-Rosja".
  • Należący do "Grupy o2.pl" (nowy właściciel wp.pl z 2014 r.) serwis o2.pl miał 26.10.2019 r. (11:48) wygląd zaprezentowany na stronie http://web.archive.org/web/20191026114854/http://www.o2.pl/. Pierwszy artykuł z działu "Musisz wiedzieć" (są tam zaledwie 4) miał tytuł "Rosja. Masakra w bazie (...)" (w dalszej części dziennikarze chyba sami o sobie piszą jak o czyimś wojsku – gdy jest rozkaz kierownika, nastaje milczenie). Pasuje do śmierci Rosjanina. Kolejny tamtejszy artykuł to "Polityk potrącił (...)" (mianowicie: "rowerzystkę" – to może nawiązanie do Grupy o2.pl).
    Do sprawy istnienia podatku deklarowanego, a mimo to nie wpłacanego (w oparciu o jakieś nieformalne przestępcze uzgodnienia ze skarbówką), zdaje się jeszcze nawiązywać kolejny tam artykuł "39 ciał w ciężarówce. Wiadomo, ile musieli zapłacić" w bardzo dziwny i nienaturalny sposób łączący 2 takie tematy (masakra i, jako sprawa fundamentalna, to, ile należałoby zapłacić).
    Tuż pod głównym fotoreportażem dnia – artykuł "Sąd nie miał litości. Białorusin skazany na karę śmierci". Rosja, Białoruś to w sumie kraje wzajemnie ze sobą się kojarzące, choćby z racji swych nazw, a zatem znowu trafność geopolityczna. Dwa rzędy niżej akcentowano jak gdyby też postawę radia Rydzyka (ksiądz ten, odprawiając mszę, przyjmuje przecież komunię) – "Bez psa nie ma mszy" (podczas gdy w Radiu Maryja, przypomnijmy, głównym eksponowanym tego przedednia artykułem był artykuł o kazaniu na Jasnej Górze, w którym kluczowy, bo eksponowany i w tytule, i streszczeniu, był temat "bez Boga"). Poniżej coś o jednym zaginionym psie ("pies", jako policjant, kojarzy się też ze strażnikiem zasad, może to metaforycznie o religii); 2 inne pozostały, wg nich, bez szwanku.
    Jeszcze trochę niżej znowu coś o Rosji: "SMS-y od ptaka rujnują Rosjan. Orzeł nadaje" – artykuł czytelnie kojarzy się z jakąś państwową instytucją (jest orzełek), zapewne Telewizją Polską, gdyż z kolei "ptak" kojarzy się z Jackiem Kurskim (prezesem TVP) z racji tego, że można na Google'u znaleźć pod hasłami Kurski, penis informację o jego szczególnym zajmowaniu się tematem penisa. Jest to zapewne, jak już swego czasu tutaj głośno podejrzewaliśmy, ślad po sprawie pedofilii przeciwko Niżyńskiemu (patrz odpowiedni nagłówek wewnątrz naszego artykułu o nowym zgonie w Watykanie). Mianowicie "ptaszek" to takie slangowe określenie na siusiaka, tym niemniej małe dziecko w wieku 5 lat tego typowo nie wie, zwłaszcza zaś, gdy słyszy taką sprawę bez kontekstu. Tak też było w przypadku Piotra Niżyńskiego, który świeżo wszedłszy do pokoju w wieku bodajże 5 lat usłyszał ten tekst na filmie, rozkaz związany z "ptaszkiem" i jakimś dotykaniem go (drapaniem czy głaskaniem), a mimo to rzekomo wywarł on na niego już natychmiast ogromny wpływ i spowodował określone czynności seksualne (w rzeczywistości zaś miały one wtedy miejsce, ale pod wpływem przekazu podprogowego). W ww. artykule był zresztą odnośnik do tekstu z podstrony bloga Niżyńskiego, gdzie dokładnie wyliczono skrajnie niskie prawdopodobieństwo losowego trafienia się takiego efektu przy okazji neutralnej sprawy, jaką tutaj był ten włączony telewizor pokazujący pewien film. Toteż wydaje się, że "SMS-y od ptaka rujnujące" kogoś i "Nadawanie przez Orła" w oczywisty sposób naprowadzają na temat komunikacji internetowej przez komunikator Tlen inicjowanej przez półlegendarny ośrodek podsłuchowy Telewizji Polskiej.

4) Ryszard KOWALCZYK (1.11)

Zmarł w wieku 77 lat dnia 1.11.2019 r. (nekrolog wisiał na tym samym kościele, co w przypadku Mąkowskiego, tj. na kościele często przez Niżyńskiego mijanym). Fakt pogrzebu potwierdziliśmy w parafii. Same siódemki, po czym same jedynki w dacie. Z uwagi na jego imię (kojarzące się z Ryszardem Lwie Serce), jak również na to, że osoby w tym wieku mordowane są (jak wynika z zebranych przez nas uprawdopodobnień) najczęściej z udziałem służby zdrowia, a przy tym często śmierć przychodzi nagle i niespodziewanie, można stwierdzić, że oficjalną przyczyną śmierci był najprawdopodobniej "atak serca".

Dwa dni przed jego śmiercią, mianowicie rano 30.10.2019 r., z inicjatywy Piotra Niżyńskiego (zapewne pod wpływem przekazu podprogowego) artykuł zawierający wzmianki o pedofilii, jakiej dopuszczono się przeciwko niemu ok. 27 lat temu ("Nowa śmierć w stylu "grupy watykańskiej": kardynał z Włoch. Trafia w aktualny kontekst"), zaktualizowano w ten sposób, że link do mapy Google pokazującej pewne tereny Warszawy (okolice przystanku Konwaliowa i poprzecznej tam ulicy Kowalczyka, przy zakładzie pracy ojca) zaczął wskazywać na nieco inny (trochę przesunięty względem poprzedniej wersji) obszar, w którym problem ten jest dużo lepiej widoczny (mianowicie: teraz mapa pokazuje tereny tuż przy przystanku od strony ul. Kowalczyka). Jest to zresztą w tym artykule jedna z poszlak wskazujących na realność omawianego problemu (występuje najwyraźniej zakulisowy wpływ na urbanistykę Warszawy, chodzi tu w tym przypadku o grę na skojarzeniach brzmieniowych w rodzaju "ko...wal..." i "walić konia", gdzie drugie z tych sformułowań jest slangowym określeniem na męską masturbację; istnieje mnóstwo tego typu przykładów gry na skojarzeniach w urbanistyce Warszawy, włącznie z "rondem ONZ przy Janie Pawle II", w którym to adresie ONZ brzmi podobnie jak "onanizm" [a zatem "onanizm przy Janie Pawle II"], z których tylko niektóre "dotyczą", po odczytaniu aluzji, tego tematu pedofilii – szczegóły na forum Niżyńskiego: http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=9&t=7754, przy czym tamtejszy wątek czeka na dalszą jeszcze rozbudowę poprzez dodanie kolejnych ciekawostek potwierdzających te tropy, w tym m. in. też właśnie te na temat pedofilii).

A zatem nazwisko poniekąd nawiązuje do sprawy pedofilii przeciwko Niżyńskiemu, tj. podprogowego wywołania masturbacji we wczesnym dzieciństwie (której to sprawy prokuratura oczywiście pod obecnymi rządami w ogóle nie będzie badać).

PRZEGLĄD PRASY:

  • Spójrzmy najpierw na archiwalne artykuły oficjalnego serwisu prasowego Stolicy Apostolskiej, które można przeglądać klikając nazwę działu Papież i następnie link "Czytaj więcej". Jak gdyby do tematu Niżyńskiego i jego rodziny, kojarzonych (jeśli chodzi o podsłuch w Telewizji) zwłaszcza z wpływem jednego papieża: Jana Pawła II, nawiązuje temat z 31.10.2019 r. "Franciszek potwierdza nauczanie Jana Pawła II o rodzinie" (nie tylko o rodziny w ogólności, ale i o jedną konkretną rodzinę może tu chodzić). Z kolei za nawiązanie jak gdyby do tematu "walenia konia", czyli masturbacji – tyle tylko, że takie ukryte i aluzyjne – można uznać artykuł "Papież: dawajcie chorym lekarstwo na duszę" z racji tego, że w swej krótkiej treści zawiera on cytat o "umacnianiu silną motywacją" (początek drugiego zdania cytowanej tam, oznaczonej m. in. specjalnym wcięciem po lewej, wypowiedzi papieża). W każdym więc razie tematy, w których "silna wola" to rzecz kluczowa – jak np. tematy różnych uzależnień – wychodzą wobec tego skojarzeniowo na pierwszy plan.
    Ponadto był też artykuł z 31.10 (przedednia śmierci Kowalczyk) również budzący skojarzenia z rokiem 1992, czyli bodajże rokiem pedofilii przeciwko Niżyńskiemu (patrz fragmenty artykułu xp.pl), gdyż pada tam zarówno data mająca w środku odwrócone cyfry 92 (a mianowicie rok 1294, co można by, na symbolice cyfr, objaśnić jako "pierwszy, 92 odwrócone, czwórka w szkole [»zgoda«, »dobrze«]", gdzie "pierwszy" jest symbolem premiera – z fr. premier, co oznacza nie tylko "premier", ale też właśnie "pierwszy"), jak i data 1920 (czyli, symbolicznie rzecz biorąc, "pierwszy, rok 92, zupełnie nic") związana z Benedyktem XV (Matka Boska stała się wtedy patronką lotników; dla porównania, w roku 1992 Jan Paweł II ogłosił rehabilitację Galileusza przyznając, że Kościół błądził w dziedzinie astronomii).
    A zatem skojarzenia z, zupełnie przecież nie nagłaśnianą w mass mediach, więc trochę trudną do uchwycenia, kwestią pedofilii przeciwko Niżyńskiemu w tym przypadku jak najbardziej widać.
    Można tu jeszcze dodać, że dziwnym trafem dzień przed poprawką naniesioną 30.10.2019 na artykuł xp.pl (a planowaną już od wielu dni) w VaticanNews opublikowano "Abp Paglia: historyczna deklaracja o końcu życia" (przy czym wybrany do tego arcybiskup Paglia, czyt. "palia", kojarzy się, z racji dwóch pierwszych spółgłosek: PL, właśnie z Polską; podobna sytuacja była też zresztą ostatnio ze skazanym za molestowanie seksualne w Australii, czyli kraju "Ptaków ciernistych krzewów", kard. Pellem). Z obwieszczenia "historyczna deklaracja o końcu życia" da się więc wyczytać tyle oto: "Nadchodzi zdarzenie, z którego można by zrobić zapowiedź końca życia Kowalczyka". Zauważmy zresztą, że na stronie O nas xp.pl informuje o tym, że jako portal pełni w Polsce historyczną rolę tego, kto przełamuje zmowę milczenia w mass mediach. Tym bardziej więc czytelne jest zastosowanie sformułowania "historyczna deklaracja" – trafia ono właśnie ściśle w nowinki na portalu xp.pl.
  • Jeśli chodzi o artykuły Onet.pl z przedednia to można je przeglądać wraz z całą ówczesną postacią serwisu na http://web.archive.org/web/20191031162604/https://www.onet.pl/. Pierwszy artykuł jak gdyby o obłudnym stosunku Jana Pawła II do masturbacji (wyrażającym się w treści Katechizmu Kościoła Katolickiego): "Chciał dyscyplinarek dla sędziów krytykujących PiS. Teraz traci szanse na awans?" (zauważmy, że "sędzią" w sprawach codziennych jest właściwie każdy człowiek, bo każdy decyduje i wydaje swój osąd). Tuż za nim jako drugi nagłówek dnia "[PILNE] Kolejny krok w stronę impeachmentu Trumpa" (ktoś ważny i potężny, np. Jan Paweł II; głośne dźwięki; Piotr Niżyński – takie oto 3 skojarzenia można wysnuć, gdy się myśli o Trumpie). Dwie pozycje dalej, zgodnie z zasadą zwiększania o 2, nagłówek "Ojciec Wójtowicza: za zabójstwem stoją księża".
    Żeby nie było wątpliwości, że Jan Paweł II przyświecał nieco temu wydaniu Onetu, tuż pod głównym fotoreportażem dnia (pod nagłówkiem #WIEM Z ONET) jest artykuł cytujący osobę o inicjałach JP (dokładniejsze imię i nazwisko jest nieważne, "można zachować w tajemnicy"): "żadnego »pokolenia JP2« nie ma i nigdy nie było" – kojarzy się to z "tematem, którego bardzo się wypieramy". Tuż obok tego nagłówka – link do fotoreportażu o TVP i zwolnieniu dziennikarki.
    Ponadto w lewym dolnym rogu miejsca listującego te wszystkie aktualne artykuły #WIEM Z ONET jest link do ironicznie brzmiącego (a także zapowiadającego śmiertelne zagrożenie!) fotoreportażu "Poważne problemy Rzeźniczaka. U piłkarza stwierdzono zapalenie opon mózgowych". "Rzeźniczak" to może ten, kto kieruje "rzeźnią" telewizyjną (papież bodajże?), stąd też może to być jedynie drwina i ironia, z tym, że niestety faktycznie u takiego piłkarza zdiagnozowano tę chorobę, w tej dziedzinie Onetowi można zaufać, toteż osoby mające do niego kontakt mogłyby go ewentualnie uprzedzić o zagrożeniu morderstwem. Co ciekawe – i żeby nie było wątpliwości co do interpretacji tego "trafienia w temat" – tuż przed tym fotoreportażem jest tam kolejny o TVP (a nawet i o Niżyńskim). "Skazany za znieważenie policjanta i funkcjonariuszy Straży Ochrony Kolei odchodzi z TVP" – jak o jednym z procesów politycznych Niżyńskiego, relacjonowanym na forum dyskusyjnym prywatnego bloga tej osoby (sprawa niemal zupełnie zmyślona w Policji, w rzeczywistości bowiem – dobrze zresztą utrwalonej na wideo – nie użyto zarzucanego sformułowania znieważającego i nie było, wedle twierdzenia Niżyńskiego, żadnych wulgaryzmów, jak przystało na osobę kulturalną; wątek ten, na forum prywatnego bloga Niżyńskiego, generalnie wprawdzie nie służącego zbieraniu lub publikowaniu jakichś danych, za jakiś czas będzie przeredagowany tak, by czytelnie i wyraźnie listował wszystkie dowody za jego niewinnością). Trafia to, jak mniemam, dostatecznie dobrze w ten kojarzący się ze sprawą podsłuchową przeciw Niżyńskiemu zgon. Temat odejścia z TVP był zresztą także przedmiotem jednego z głównych nagłówków dnia.
  • Spójrzmy teraz na wygląd oficjalnej stronę www Radia Maryja (www.radiomaryja.pl) z przedednia zbrodni (31.10.2019 r. godz. 15:08): http://web.archive.org/web/20191031150835/https://www.radiomaryja.pl/, zaświadcza nam o nim amerykańska dobrze znana instytucja non-profit "Internet Archive" (mająca swe zapasowe serwery m. in. w słynnej Bibliotece Aleksandryjskiej). Na samej górze, tuż pod nagłówkiem INFORMACJE i na prawo od logo "Nasz Dziennik", które wiąże się z tematem sąsiedniego artykułu, jest artykuł z imieniem matki Niżyńskiego oraz nazwiskiem prawie identycznym z nazwiskiem denata (Kowalczyka), o którym tu teraz piszemy: "[TYLKO U NAS] E. Kowalewska (...)". Cóż za cynizm! Pozwolą zamordować też matkę Niżyńskiego? Bardzo to możliwe. Pewne echa znajomości tematu nadchodzących morderstw przeciwko rodzinie Niżyńskiego od strony matki były bowiem w Naszym Dzienniku, zaś licznie nawet występowały one za każdym razem w Katolickiej Agencji Informacyjnej. Jeszcze dalej na prawo jest fotoreportaż o "grobach bohaterów narodowych".
    Ponadto pierwsze miejsca wśród nagłówków zajmują tam tematy relokacji, które nawiązują do tego, o czym mowa będzie w ostatniej sekcji niniejszego artykułu, a mianowicie religijno-światopoglądowego tła tego morderstwa, jako "mordu rytualnego", i jego związków z ideą prześwitującą już w początkach XXI w. w muzyce metalowego zespołu Hunter (najprawdopodobniej prześwitującą pod wpływem rządu i jego zakulisowych kontaktów z hierarchami kościelnymi, np. prymasem). Mówiąc w skrócie, a pomijając tu kwestię muzyki: "tam, gdzie często bywa Piotr Niżyński i często słychać torturę dźwiękową Telewizji, tam też ludzie są mordowani"; "wprowadzi się gdzieś, to tam będą mordować". Nawiązuje to też może do wykorzystywania przekazu podprogowego do celów morderczych, przeciwko starym ludziom, u których zwłaszcza też z racji wieku zrozumiała jest obawa, że ciało im odmówi posłuszeństwa (nakłania to do wezwania karetki), choć w rzeczywistości jest to raczej spora przesada, a cały spotykający ich problem "nagłej zdrowotnej zapaści" jest może jedynie swoistym PR-em Telewizji, efektem stosowania manipulacji podprogowych dla wywołania określonych efektów. Powtórzmy, że sam Piotr Niżyński, czyli ten, kto jest w największym i najczęstszym kontakcie ze zbirami z Telewizji, dobrze zna takie sztuczki: stosowano je niegdyś wobec niego w 2007 r. (włącznie aż z efektem w rodzaju odrętwienia, skorowacienia kończyn – twardo wyprostowanych i nie poddających się świadomej kontroli, zapewne właśnie pod wpływem takich manipulacji), a potem też wielokrotnie z zastosowaniem nieco innych tematów (oddech, bicie serca) w 2011 r. podczas studiów i jeden-dwa razy w 2013 r. (oddech, bicie serca) podczas samodzielnego mieszkania w wynajętym domku. Bardzo drobne manipulacje przy oddechu czy sporadyczne wywoływanie wrażenia arytmii i łomotania serca (np. przy jakimś bieganiu i innych sytuacjach, gdy mogłoby dojść do zadyszki i, potencjalnie, do jakiejś zapaści zdrowotnej lub przerażenia na tym tle) stosowano później jeszcze na przestrzeni lat względem Niżyńskiego wiele wiele razy. – Już dawno przyzwyczaiłem się to lekceważyć – tłumaczy.
  • W centrum (na środku listy) nagłówków dnia wp.pl z dnia 31.10.2019 r., godz. 16:04 (patrz http://web.archive.org/web/20191031160442/https://www.wp.pl/) jest taki oto: "Wypadek (...) w szpitalu, pies nie żyje". Zauważmy, że "pies" kojarzy się też ze stróżem prawa (z uwagi na potoczne nazywanie Policji "psami"), stąd może to być także o mediach, jak również o prokuraturze, która z pewnością odmówi śledztwa lub, w ostateczności (ale to już zupełna ostateczność), zaraz je umorzy – na pewno także i ona nie stawi skutecznie tamy tym zbrodniom. Dwie pozycje nad tym nagłówkiem, zgodnie z typową metodą transformacji pozycji w pewnej sekwencji, jest odnośnik do artykułu o pewnym wspaniałym zamku, z listy dziedzictwa kulturowego, co budzi skojarzenia z monarchami i, w szczególności (bo w Polsce jest to najbliższa nam pod względem popularności jej wpływów monarchia), z Watykanem, po czym znowu 2 pozycje wyżej – kolejny trafny link, tym razem do artykułu o TVP.
    A zatem: "ukryta zła rzecz w szpitalu, stróży prawa zablokowano", po czym gwoli wyjaśnienia – w sposób typowy dla "grupy watykańskiej" – zwraca się uwagę na temat papiestwa, po czym znowu gwoli wyjaśnienia (i znowu w ten sam sposób) nadmienia się jeszcze, że jest to związane z TVP.
    Ponadto interesujące są wyniki wyszukiwania słowa "Kowal" na tej stronie www (przeglądarka w rodzaju Chrome czy Firefox po wciśnięciu Ctrl-F i wpisaniu liter Kowal będzie wyszukiwać także ciągu liter "kował", gdyż polskie litery traktuje się przy wyszukiwaniu jak ich odpowiedniki bez ogonków). Po pierwsze, dziwnym trafem na przedostatnim miejscu listy nagłówków dnia, jest temat "Prezydent USA opublikował fotomontaż" (co budzi skojarzenia z niepewną autentycznością nekrologu), i po drugie – a jest to już ostatnie wystąpienie tych liter KOWAL – temat kojarzący się ze zdrowiem, medycyną itd., a także z dziwnymi "cudownymi" efektami (magią jakąś może, gusłami... pasuje to do przekazu podprogowego): "PrzedawKOWAŁa wodę. Brytyjka cudem uniknęła śmierci. Teraz ostrzega". A zatem trafia się w temat wyjątkowo dobrze pasujący do tego, co miało się stać nazajutrz, czyli po prostu morderstwa.
  • Wygląd portalu o2.pl z dnia 31.10.2019 r. (16:13) uwieczniony przez Internet Archive jest na stronie http://web.archive.org/web/20191031161302/http://www.o2.pl/. Największy fotoreportaż tego dnia to temat "nienaturalnie przerwanego dzieciństwa": "Koszmarna śmierć dziecka. Rodzice oglądali wtedy telewizję" – trafia to dobrze w temat pedofilii przeciw Niżyńskiemu, przyświecający zamordowaniu Kowalczyka, a to z uwagi na powiązanie tego "nienaturalnie przerwanego dzieciństwa" jeszcze z kwestią oglądania telewizji (bo istotnie to w takich warunkach zaczęto wywoływać masturbację). Tuż pod tym fotoreportażem dużo mniejszy – o "Szokującej przemianie wegetarianki". Wiązanie przemiany z "szokiem" oznacza, że w grę wchodzą tu jakieś ważne procesy emocjonalne albo istotne kwestie moralne, inaczej taka zbitka pojęciowa jest niezrozumiała. Pasuje to więc do kwestii wspomnianego wywoływania masturbacji przez operatorów podsłuchu (obecnie głosi się wśród spikerów "Telewizji" wersję, że zrobił to Kurski).
    Na marginesie wyjaśnijmy tu, dla zobrazowania idealnego wpasowywania się tego artykułu w kontekst (mianowicie kontekst "Kowalczyka" i gry na skojarzeniach z "waleniem konia"), że wspomniana ofiara szeroko rozpropagowanego podsłuchu Piotr Niżyński od ok. 1990-1991 r. jest wegetarianinem (realizowało się to stopniowo, najpierw przez odmowę jedzenia śledzi i szynki podawanych przez matkę, bez żadnej konkretnej przyczyny, zapewne pod wpływem przekazu podprogowego, następnie przez zerwanie z jedzeniem kotletów mielonych, a na końcu jeszcze w wieku ok. 11-13 lat Piotr Niżyński praktycznie zaprzestał jedzenia kiełbasy salami, którą jak dotąd jadał, po prostu z powodu mało atrakcyjnego smaku) – niewiele później zamordowano byłego premiera PRL Piotra Jaroszewicza, zapewne od początku (okolice roku 1945) lansowanego w partii właśnie z uwagi na jego nazwisko kojarzące się z ważną a nietypową cechą człowieka, jako że być może, wedle planów Watykanu, taka miała być też cecha przyszłego a od dawna planowanego Piotra Niżyńskiego.
    (W tym temacie polecamy w szczególności zapoznanie się z faktami historycznymi, o których mowa pod końcowym nagłówkiem "Piotr Niżyński jako postać bardzo istotna w polityce najwyższego szczebla" w artykule "Nowy atak prokuratury z Policją na Niżyńskiego. Ślepo do celu wbrew faktom". Piotr Niżyński był, jak wynika z tych danych, niewątpliwie (jako ofiara papieża i dysydent Watykanu) od dawna planowany co do swej daty urodzenia i datę tępodobnie jak w przypadku kilku jego przodkówistotnie osiągnięto, mimo że matka nic nie wiedziała o żadnych takich politycznych planach. Jedynym możliwym wytłumaczeniem tej sytuacji (bez negowania założeń) jest to, że datę tę osiągnięto poprzez podprogowe wmawianie matce, pozostającej w swym mieszkaniu na podsłuchu, że ma skurcze i że już czas rodzić. Oznacza to zarazem, że dziecko podmieniono w szpitalui istotnie, matka ponoć nieraz mówiła, że miała takie przeczucie lub obawę, iż dziecko jej podmieniono: mianowicie wtedy, gdy je zabrano w szpitalu po porodzie w celu obmycia na ok. pół godziny, co podobno zawsze się robialbowiem, o ile chce się być skutecznym w takim działaniu, jak ustawienie daty urodzenia przekazem podprogowym bez jakiejkolwiek w tym świadomej współpracy ze strony rodziców, to do zapłodnienia powinno dojść istotnie później niż 9 miesięcy przed planowaną datą urodzin: wówczas natura nie będzie tu stać na przeszkodzie, tj. naturalna data porodu. Powoduje to jednak, że tak urodzone dziecko jest wcześniakiem; a, jak się okazuje, w 98% przypadkóww Holandii podobno jest to wręcz 100%niemowlęta istotnie przedwcześnie urodzone po prostu szybko giną, nie udaje się ich uratować. Aby nie dać tego odczuć matce i osiągnąć zamierzony cel w postaci danych osobowych dziecko należy więc podmienić po porodzie na jakieś inne. Przy tej okazji pojawia się sposobność, by dobrać jeszcze inne jego cechy, np. albinizm, o ile przygotowano się do tego i "wyhodowano" jakiegoś albinosa. Można tu na koniec dodać, że wiele potwierdza, iż także przodkowie Niżyńskiego byli inwigilowani i stosowano względem nich przekaz podprogowy. Przejawia się to przede wszystkim w ich bardzo trafnych i szczególnie dobranych danych osobowych, w tym zwłaszcza w datach urodzin, ale też nazwiskach. Dobierano m. in. śluby, np. (1) wiążąc nazwisko oparte na słowie "mleko" z nazwiskiem opartym na słowie "usta", w sytuacji, gdy od dawna planowana była data śmierci oparta o liczbę 69mianowicie 69-ty dzień roku, gdy do końca roku pozostaje równo 269 dniczy (2) wprowadzając do rodziny "Wyklętych", mowa tu mianowicie o nazwisku Wiklendt, co przecież dobrze trafia w fakt, skądinąd inaczej jeszcze potwierdzony, że nazwisko Niżyński to właśnie bodajże m. in. przez wzgląd na Nietzschego, jako "Niczyńskiego", wytypowano na nazwisko przyszłego polsko-watykańskiego dysydenta, albo też (3) wiążąc w latach 50-tych XX w. związkiem małżeńskim babcię urodzoną 26.11 z dziadkiem Niżyńskim w sytuacji, gdy drugiemu z dziadków, czyli temu od strony matki, wówczas jeszcze pozostającemu w zgoła "odrębnej" rodzinie z nazwiskiem opartym na słowie "usta", od dawna przypadała udana, dobrze pomyślana i pasująca do niego data śmierci 6.11. Następnie jeszcze (4) te dwie rodziny, Niżyńskich i wspomnianą ww., udało się powiązać węzłem małżeńskim u progu lat 80-tych XX w. Wszystko to w ramach najzupełniejszej konspiracji kryminalnej i krycia tych wszystkich polityczno-kościelnych podsłuchów przez XX-wieczne gazety, radio i telewizję.)
  • Nie pomijajmy też w tej analizie Katolickiej Agencji Informacyjnej (eKAI.pl), czyli serwisu informacyjnego prowadzonego przez fundację podległą (za pośrednictwem odrębnego jeszcze w tym samym budynku zlokalizowanego podmiotu: Fundacji na rzecz Wymiany Informacji Katolickiej) 5 polskim (arcy)biskupom, do których zresztą w sprawie właśnie tu omawianej nierzetelności KAI Niżyński wystosował listy (patrz https://www.youtube.com/watch?v=TTFo66tZ9V8). KAI od dziesięcioleci asystuje nieco przy morderstwach politycznych popełnianych prawdopodobnie z inspiracji grupy watykańskiej – można tam nieraz było odnaleźć bardzo pasujące artykuły dające się odebrać jako celowe granie na skojarzeniach, stąd też stosowne pismo, dotyczące wszakże także w ogólności pomijania w KAI-u istnienia tematów, o których mowa w xp.pl, w tym procederu dźwiękowego dręczenia Niżyńskiego przez kościoły i budynki kościelne. Mniejsza tu jednak z tym, spójrzmy na artykuły związane czasowo z bieżącym tematem.
    W przeddzień śmierci Kowalczyka odnajdujemy m. in. artykuł kojarzący się z dawnym Warszawskim Ośrodkiem Telewizyjnym, którego studio obecnie ponoć w całości zajmują operatorzy podsłuchu: "Żołnierze WOT posprzątali groby poległych obrońców ojczyzny w diecezji Sandomierskiej", ponadto był artykuł kojarzący się w tym kontekście z ojcem Niżyńskiego (przypomnijmy, że ulica Kowalczyka, podobnie jak sąsiadujący z nią przystanek Konwaliowa, oba kojarzące się nieco z brzmienia z "waleniem konia", czyli także z molestowaniem seksualnym Niżyńskiego w dzieciństwie, znajdują się bardzo blisko zakładu pracy jego ojca; podobna sytuacja jest z warszawskim rondem ONZ, które znajduje się przy al. Jana Pawła II, a ma nazwę brzmiącą podobnie do słowa "onanizm"): "Jak budować relacje w rodzinie? – spotkanie abp. Rysia z Łódzkim Klubem Ojca", a ponadto było aż 4-5 artykułów o wojsku (pierwszy, drugi, trzeci – oparty na symbolizującym wspomnianą pedofilię numerze roku 92 zwiększonym o 2, czyli na liczbie 94 – jak również czwarty: o samym papieżu, a nadto jeszcze poniekąd piąty w sposób zawoalowany: na zasadzie skojarzenia z "obroną przed atakami"; nie jest to najwyraźniej przypadek, gdyż 2 pozycje wcześniej, czyli w miejscu artykułu o 2 późniejszego, są słowa samego papieża: "miłość Chrystusa wykracza poza nasze schematy" dotyczące listu św. Pawła do starożytnych Rzymian, kojarzących się przecież zwłaszcza z silną armią) – gdy tymczasem zmarłego Kowalczyka, wedle nekrologu, pochowano na cmentarzu w Legionowie (miasto historycznie związane z legionami Piłsudskiego).
  • W serwisie Fakt.pl (http://web.archive.org/web/20191031180651/https://www.fakt.pl/) jedyne wystąpienie liter KOWAL jest w następującym otoczeniu: "[Ryzy]kował, ale ciągnęło go tam [...]". Faktycznie, coś musiało spowodować wolę wezwania karetki pogotowia; cóż za "pociąg do zmian", mówiąc słowami z Facebooka pewnego radnego, które mu tam poprzez włamanie umieszczono tuż przed wepchnięciem go pod pociąg w 2016 r. (przy czym ilustracją tych słów były tory prowadzące jak gdyby do nieba).
    (Patrz www.nielegalnie.pl/ofiary.html, Ctrl-F, nazwisko Kasiński, wspominane już w tym artykule.)
  • Rzućmy też okiem na portal Interia.pl należący do tego samego właściciela, co RMF FM, w tymże przededniu śmierci (31.10.2019 godz. 23:20) – kopia na http://web.archive.org/web/20191031232024/https://www.interia.pl/. Uderzający jest przede wszystkim wynik wyszukiwania liter KOWAL po wciśnięciu Ctrl-F w przeglądarce: nie licząc drugiego z wystąpień, które dotyczy tego, że GUS coś opublikował, litery te padają jedynie w następującym tytule artykułu: "Naraziła się wielu Polakom. SkrytyKOWAŁa cmentarny zwyczaj". A zatem: litery KOWAL (a właściwie tutaj "kował") i następnie bezpośrednio po nich przymiotnik "cmentarny". Wcześniej też jak gdyby skojarzenia z "wyrokiem śmierci" (ktoś "poważnie podpadł"). Więcej wystąpień tych liter, powtórzmy, brak.

5) Katarzyna WARDZAŁA z domu Żemło (6.11)

Zmarła w wieku 54 lat dnia 6.11.2019 r., czyli w rocznicę zamordowania dziadka Piotra Niżyńskiego (nekrolog jw.) będącą zarazem m. in. rocznicą wyprodukowania pierwszego samochodu w warszawskiej Fabryce Samochodów Osobowych S.A. (Żerań FSO) w 1951 r. (a ponadto wyznaczono ją jako transformację numerologiczną daty 5.10.1938 będącej datą śmierci siostry Faustyny; później też naziści w 1939 r. zorganizowali 6.11 akcję przeciwko polskim pracownikom naukowym, co nadawało się do wykorzystania przy zamordowaniu dziadka Piotra Niżyńskiego, jako że miał on tytuł naukowy dr, a w dodatku do końca życia prowadził w razie potrzeby samochód, a nawet traktor; data to zatem bardzo specyficzna, a przy tym: rocznica rewolucji październikowej; można też dodać – w kontekście historycznym, w którym też data urodzin Niżyńskiego 25.9 ma specyficzne konotacje, bo zrobiono z tej dawno wyliczonej daty także datę II rozbioru Polski, a od dziesięcioleci jest to też Dzień Budowlańca obchodzony przez polski związek zawodowy – że traktaty welawsko-bydgoskie, na mocy których Prusy Książęce uniezależniły się od Polski, podpisano 6.11.1657 r.; mamy zatem co 3 lata ważny rok: 51 jako 1951, czyli pierwszy samochód wyprodukowany na Żeraniu, następnie 54 jako wiek, w którym zmarła omawiana tutaj ofiara, po czym 57 jako rok traktatów welawsko-bydgoskich; na końcu można tu dodać, że data śmierci siostry Faustyny była też niejako zapowiedziana czy też sprowokowana przez datę o miesiąc późniejszą: 5.11 będącą datą śmierci "zasłużonego dziejopisa" uczczonego tablicą pamiątkową w warszawskim kościele sióstr wizytek na Krakowskim Przedmieściu – zapewne miało to symbolizować, że "ta siostra przejdzie do Historii" – albowiem taka "śmierć, po czym równo co do dnia miesiąc później coś ważnego" dotyczyła też Nietzschego, tj. miesiąc po jego śmierci z 1900 r. są w kalendarzu urodziny Piotra Niżyńskiego, a ponadto był już wtedy na świecie jako 3-latek urodzony w 1897 r. przyszły prezydent Włoch Pertini z tą samą datą urodzenia: zaś siostra Faustyna jest z Nietzschem silnie związana co do swych danych osobowych przez to, że urodziła się idealnie co do dnia równo 5 lat po jego śmierci; obie te postaci są też wymienione na liście www.nielegalnie.pl/ponazwisku.html).

Nazwisko denatki kojarzy się z burczeniem w jelitach i intensywnymi bąkami, jakie nieraz wywoływano przez ostatni miesiąc Piotrowi Niżyńskiemu poprzez podtruwanie żywności, zapewne przez jej producentów pozostających w kontakcie z Telewizją, natomiast nazwisko rodowe Żemło kojarzy się z SLD (z uwagi na popularne w Warszawie w czasie kampanii wyborczej plakaty Anny Marii-Żukowskiej, inicjały AMŻ, co można by – z uwagi na to, że spikerzy tortury dźwiękowej stosowanej wobec Niżyńskiego od lat czasem stosują powiedzenie "nie masz marzeń..." ["MŻ"], które niekiedy wplatają w swe monologi i dręczenia – objaśnić jako bez-MŻ, np. "bez-męża" (porównajmy też z: synodem w Amazonii, wykorzystanym też ostatnio przy zabijaniu, i ukrytym jego polskim znaczeniem: "a ma żonę?"; jest tu więc jak gdyby nawiązanie do tej linii tematycznej "o byciu człowiekiem rodzinnym" zestawianej z kontrastującym z nią mordowaniem), a to z uwagi na to, że przedrostek a- często jest stosowany dla wyrażenia braku czegoś, jak np. w wyrazach a-teizm, a-fazja, a-społeczny itp.; a zatem tutaj najpierw była od dawna znana kandydatka "bez-MŻ", po czym zabito osobę o nazwisku rodowym opartym na literach ŻM, zaś odwrócona w przypadku kandydatki SLD ich kolejność mogłaby oznaczać "wiedzę z góry" na temat tej zbrodni, czyli w odwrotnej do normalnej kolejności – jako że normalnie człowiek dowiaduje się o zbrodni dopiero wtedy, gdy jest już popełniona, a nie zna jej temat już z góry – w którą to "wiedzę z góry" może, słusznie czy niesłusznie, próbuje się teraz wizerunkowo wmieszać kierownictwo SLD).

Powyższy trop związany z wyborami i z SLD, zniechęcający jak gdyby do pokładania nadziei w tej partii, "potwierdza się" (jako celowo pomyślany przy tym zabójstwie) o tyle, że przecież dziadka Piotra Niżyńskiego zamordowano za rządów SLD, mianowicie Marka Belki (piszę tutaj "zamordowano", gdyż tak wynika z rachunku prawdopodobieństwa i analizy prasy pod kątem statystyki tematyków artykułów oraz występowania znamiennych lub typowych przy zabijaniu rodziny Niżyńskiego od strony matki wydarzeń i tematów, aczkolwiek oczywiście nikomu na razie nic nie udowodniono – takie sprawy się obecnie "chroni przed śledztwem").

Charakterystyczne jest też to, że wmieszano w sprawę zakład pogrzebowy (czyżby przez telefony od skarbówki?) – przecież na co dzień nie pisze się nazwiska panieńskiego na nekrologu.

PRZEGLĄD PRASY:

  • Najpierw rzut oka na dział PAPIEŻ w serwisie VaticanNews.va (oficjalny serwis prasowy Watykanu prowadzony przez Sekretariat ds. Komunikacji będący dykasterią kurii rzymskiej). Jego archiwum można przeglądać po kliknięciu nazwy działu oraz, następnie, linku "Czytaj wszystko" zlokalizowanego pod fotoreportażami (https://www.vaticannews.va/pl/papiez.pagelist.html). W przededniu zbrodni, czyli 5.11, papież opowiadał (w kojarzącym się nieco wojennie artykule "Papież apeluje o modlitwę w intencji Bliskiego Wschodu") o więzach duchowych i historycznych (a patrz np. pierwszy akapit niniejszego punktu 5 o Katarzynie Wardzała, gdzie wytknięty jest z pozoru dziwaczny związek pomiędzy siostrą Faustyną a niewierzącym i nawet zwracającym się przeciwko chrześcijaństwu filozofem Friedriechem Nietzsche; "no cóż", brzmi tu może odpowiedź, "bywają związki duchowe, a bywają historyczne"). Dalej jeszcze w tekście wypowiedzi papieskiej jest mowa o "wielu wspólnotach". Inny z kolei artykuł, w dziale KOŚCIÓŁ, nawiązywał jak gdyby do kwestii zamordowania siostry Faustyny (można ją znaleźć na liście zabójstw na podstronie bloga Niżyńskiego: www.nielegalnie.pl/ofiary.html), gdyż był o tym, że Kościół pod względem liczbowym traci swych funkcjonariuszy: "Spadek liczby kandydatów do kapłaństwa w Polsce". Ponadto był wówczas też, w dziale KOŚCIÓŁ, artykuł o bardzo znamiennym tytule "II edycja akcji »Polak z sercem«" – budzący skojarzenia z powtórką sytuacji "Ryszarda Lwie Serce", czyli Ryszarda Kowalczyka (poprzedni tutaj na liście trupów). Kolejny wreszcie artykuł, na liście fotoreportaży VaticanNews zlokalizowany tuż przed tamtym (jako bezpośrednio kolejny-nowszy od niego), był o czasach nazistowskich, czyli znowu przejawiał się w nim temat "interesującej daty", "kartki z kalendarza", "historii Niemiec [w tym także Prus]" (przypomnijmy – istnieje sprawa akcji nazistów z 6.11.1939 przeciwko polskim pracownikom naukowym, dziwnym trafem 1 miesiąc i 1 dzień po śmierci siostry Faustyny, jak gdyby znali typowo watykańskie metody transformowania daty; jest parę innych wskazówek na znajomość specyfiki grupy watykańskiej wśród nazistów, w tym np. eksponowanie postaci Himmlera jako dobranego po nazwisku tak, by kojarzył się z problemem nieba kosmologicznego i zarazem religijnego, niem. Himmel, w Biblii, ogólnie to patrz odpowiedni wpis na forum Niżyńskiego, fragmenty dotyczące dat 1939-1944): "Kard. Marx apeluje o walkę z antysemityzmem w Niemczech". Poprzedzał go z kolei na liście (jako od niego nowszy) artykuł o "przywożeniu kogoś gdzieś", jak jakiegoś człowieka ledwo o samym sobie stanowiącego i raczej niewolnego (co budzi skojarzenia z ambulatoryjną opieką medyczną): "Francja: na zebranie episkopatu biskupi przywieźli świeckich".
  • O ile w VaticanNews wyjątkowo demaskatorski był ww. artykuł "II edycja akcji »Polak z sercem«", o tyle w archiwum.gazeta.pl z 5.11.2019 r. (archiwalne artykuły Gazety Wyborczej i jej wkładek) można znaleźć na pierwszym miejscu chyba z analogiczną myślą tam zamieszczony artykuł "Kopia Andrzej rysuje". Pasuje on na kalkę wcześniejszego artykułu "Andrzej rysuje" z przedednia śmierci Mąkowskiego (patrz nr 2 na niniejszej liście trupów). Jest on przy tym we wspomnianym archiwum lokowany na pierwszym miejscu, a pamiętajmy, że kolejność jest chronologiczna (od bodajże artykułów najnowszych). 2 pozycje dalej plasuje się artykuł kojarzący się z nagłym przypływem pobudzenia, jak po jakiejś bardzo silnej kawie: "Z miłości do kawy" (autorką jego jest niejaka Przybylska, przy czym aktorka o takim nazwisku bodajże też została zabita – może to wskazówka, iż zrealizowano to w ten sam sposób).
    Tuż za nim (cóż za idealna styczność! sami policzmy, jak nikłe jest prawdopodobieństwo takiego trafienia w sposób losowy, a nie celowo-dla celów steganograficznych) plasuje się artykuł "Podatnik kontra urząd" (autorstwa... Piotra MIĄCZYŃSKIEGO – porównajmy ze zmarłym tutaj niedawno Mąkowskim, do którego śmierci zdaje się nawiązywać pierwszy artykuł całego archiwum...), pisany moim zdaniem jak gdyby z myślą o układach z administracją rządową i o wewnętrznych problemach Gazety Wyborczej/Agora S.A. i jej współwłaścicielki (dawniej też pani prezes), którą jest polonijna biznesmenka z USA Wanda Rapaczyńska (za pośrednictwem Agora-Holding sp. z o. o.). W ramach dygresji można tu wyjaśnić, iż obecna Agora S.A. powstała w 1991 r. na bazie majątku Gazety Wyborczej działającej jako organ prasowy Solidarności oraz prywatnego majątku Wandy Rapaczyńskiej, będącej w momencie jej poproszenia o pomoc w 1990 r. zapewne już "znanym sojusznikiem rządu amerykańskiego", osobą na wysokim stanowisku mającą jak najbardziej komfortowe warunki w dziedzinie pozyskiwania kapitału, pozyskiwania kredytów, czyli mogącą łatwo tworzyć i rozwijać biznes za cudze pieniądze i na cudze ryzyko. (Inwestor xp.pl oczywiście takich warunków, w naszym stotalitaryzowanym kraju, bynajmniej nie ma.) Tymczasem, co godne odnotowania, Gazeta Wyborcza już od początku swego istnienia (powstała w maju 1989 r.) sprawiała wrażenie pomocnicy rządu w dziedzinie krycia zbrodni politycznych związanych bodajże z grupą watykańską (choć to nie takie oczywiste; oczywiste mogłoby tu być co najwyżej np. niepłacenie podatku), jak na to wskazuje np. sprawa zamordowania Stanisława Maślanki już w 9-tym miesiącu jej istnienia (przypomina to wręcz jakiś poród: powstała GW, jest to swoista ciąża, po czym wydała na świat swe dziecko – świadomie zlekceważone morderstwo) – który to Maślanka zresztą swymi danymi osobowymi przypomina opowieść o historii GW jako równoległej z jego własną historią ("narodziny 5-5; śmierć [1] 2-2"). Oczywiście nie ma tu żadnej pewności ani ścisłego dowodu na czyjekolwiek świadome sprawstwo, tym niemniej w obliczu tego, że jest to sprawa kryminalna jeszcze niewyjaśniona, możliwe są różne zapatrywania i swobodna ocena sytuacji. Dowody przemawiające (w świetle rachunku prawdopodobieństwa) za tym, że istotnie tak było, jak tu zarysowano powyżej, przytacza, na zasadzie cytowania archiwum prasowego, blog www.nielegalnie.pl we wpisie o sądach z 2017 r. Rzuca to aż poważny cień na samą Solidarność (wiadomo, że np. to właśnie sam Wałęsa wybrał nieprzywiązanego do judaizmu Żyda Adama Michnika, a więc w każdym razie innowiercę, na redaktora naczelnego nowej gazety Solidarności, po czym zaraz takie oto efekty...) i jej ówczesne kierownictwo, jak również na świat wielkiego kapitału związany z Wandą Rapaczyńską. (Choć to przecież dawne czasy i nie było jeszcze telefonów komórkowych Samsunga w dzisiejszym stylu – ani też kryminalizowania personelu firm w dzisiejszym stylu, tj. robienia z pracowników agentów, uczenia ich obsługi urządzeń Rohde&Schwarz itp. – to jednak sojusz podsłuchowy z Ameryką właśnie stawał się aktualny i kluczowy dla dalszych losów Niżyńskiego, a przy tym są też pewne przejawy tego, że ogólnie różne spółki z kapitałem już od dawna przygotowywano do pewnych projektów grupy watykańskiej, jeszcze przed ich rzeczywistym wdrożeniem na masową skalę: patrz np. od dawna istniejąca w Polsce spółka Echo Investment S.A. budująca następnie hotele, np. hotel Ibis w Warszawie, a kojarząca się przez swą nazwę z radarowym-radiolokacyjnym amerykańskim systemem podsłuchowym, tzw. Echelonem; podobnie też jeden z obecnie najlepiej ulokowanych w Warszawie kantorów, nawet chyba z wieloma lokalizacjami w Warszawie, nazywa się REDAR; pokazuje to, że od dawna inwestowano w sojusz także z sektorem prywatnym, nawet wtedy, gdy wydawałoby się to jeszcze mało użyteczne).
    Wróćmy do tematu. Na s. 3 archiwum z tego przedednia śmierci Wardzały jest sporo artykułów kręcących się wokół liter WAR* jako kolejnych (często też początkowych) liter kluczowej związanej z nimi jakiejś nazwy własnej. Mamy zatem artykuł "W SKRÓCIE" z tytułem pisanym wielkimi literami, który zaczyna się od słów "UL. WARSZAWSKA", mamy tuż za nim artykuł "Ulica FolWARczna wyremontowana", a także, pod koniec tej strony, artykuł "Warchoł na galerii" (o wiceministrze sprawiedliwości). Na tejże samej stronie – lekarz w roli... ofiary. Ów aluzyjny – a więc przekręcający właściwą prawdę, o którą tu chodzi, a mimo to kojarzący się z nią – artykuł ma tytuł "Zmarł na dyżurze"; tuż za nim informacja o parze powiązanych ze sobą zgonów: "Śmierć dwóch kierowców" (znowu jak gdyby ten Mąkowski w tle).
    O "włoskiej" (czyt. watykańskiej) genezie zabójstw można poczytać na s. 5 archiwum, kojarzącej się wszak z 5-ym przykazaniem: "Nie zabijaj"; jest tam bowiem najpierw na samej górze artykuł "CHCIAŁ MIEĆ WŁOCHY WE WŁOCHACH", po czym tuż za nim "Bayern zaczął sprzątać".
    Końcowe artykuły w całym archiwum z tego przedednia zgonu mają tytuły pisane wielkimi literami i dotyczą zdrowia (oficjalnie jako część wkładki "Jesienne infekcje", ale sami spójrzmy, cóż to za dziwnie głębokie i mądre tematy, jak najbardziej na miejscu w takiej sytuacji, gdy ktoś umiera przez wywołaną mu zapewne podprogowo hipohondrię): "TO NIE MUSI BYĆ [...]", "CZYM SIĘ RÓŻNI GRYPA OD PRZEZIĘBIENIA", "CZY BÓL GARDŁA TO »PRAWDZIWA« CHOROBA", "GORĄCZKA - ZBIJAĆ CZY POCZEKAĆ" (jak ktoś się pospieszy, a nie przeczeka, to może jakieś "zabijanie" jest opcją, a brak "a" w tym słowie to tylko przeoczenie...), "MASZ GRYPĘ? LEŃ SIĘ!". Bardzo dobre rady w tym kontekście, aczkolwiek nie dla każdego, tylko dla tych, co mają szczególnie trafne nazwiska (przypominające jakieś słowa z języka polskiego o potencjalnie istotnym znaczeniu) i albo są postaciami szerzej znanymi, choćby tylko w pewnych kręgach (osoby poniekąd publiczne, z jakimiś osiągnięciami), albo mieszkają w okolicach, w których bywa słyszalne tortura dźwiękowa przeciw Niżyńskiemu. Tak czy inaczej zalecamy podejrzliwość w dziedzinie "nagłych zapaści zdrowotnych", kompletnie dziwnych i zaskakujących, oraz zaufanie do naturalnej homeostazy, tj. zdolności organizmu do samoregulacji i ewentualnie samonaprawy.
  • Jeśli spojrzeć na kopię strony Onet.pl z 5.11.2019 r. godz. 13:32 utrwaloną przez Internet Archive (http://web.archive.org/web/20191105133258/https://www.onet.pl/) i wyszukać w niej liter WAR (przypomnijmy, służy do tego kombinacja klawiszy Ctrl-F; po jej wciśnięciu należy w pokazującym się polu wpisać litery WAR i wyszukać kolejne wystąpienia), zgodnych z pierwszymi literami nazwiska osoby planowanej w "TV-mafii" do zamordowania (WARDZAŁA), to trafi się na taki oto nagłówek: "Google pracuje nad »lekarską wyszukiwarką«".
    Bardzo znamienne, a to przecież nie jedyny taki temat. Np. na 5-ym miejscu (kojarzącym się z przykazaniem "Nie zabijaj") wśród listy głównych nagłówków dnia jest temat o politycznej diagnozie: "Kopińska: diagnoza PiS była dobra". Tuż przed nim – nagłówek o "finale kontroli" ("na czym stanie", "jakie będzie ostateczne stanowisko"; kojarzy się to też ze wspomnianą sprawą zamordowania ministra sportu Dębskiego i archetypu kobiety-gangsterki w postaci Inki, którą to sprawą również wskazywano na mafijno-morderczą rolę właśnie podsłuchowego ośrodka Telewizji... zauważmy, że Jacek Dębski urodził się tego samego kalendarzowego dnia 6. kwietnia, który przypada matce Niżyńskiego jako przyszła data śmierci z 2021 r. na podstawie jej daty urodzeniajej data urodzenia podpada bowiem pod ten sam schemat ciągu 8 cyfr narodziny-śmierć, co w przypadku babci Niżyńskiego od strony matkia ponadto urodził się ów minister w Łodzi identycznie, jak matka Niżyńskiego, co dodatkowo utwierdza to skojarzenie, stąd też, podsumowując to, że data 6 kwietnia pojawia się tu raz w roli daty urodzin, po czym w następstwie skojarzeń także drugi raz w roli daty śmierci, można tę sytuację omówić słowami: "od tego się zaczęło, na tym się skończy"). Ów artykuł o "finale kontroli" dotyczył, co znamienne, Kościoła, a mianowicie krakowskiej kurii biskupiej (kojarzonej np. z oknem papieskim przy Franciszkańskiej, gdzie zresztą Niżyński spotkał się, wprawdzie bez osobistej rozmowy, ale jednak w asyście spikerów tortury dźwiękowej, z papieżem Franciszkiem).
    Można zatem wytknąć, że w nagłówkach Onetu z tego przedednia jest taka sytuacja, że 5-ty nagłówek, kojarzący się z przykazaniem Nie zabijaj, jest o politycznej diagnozie, a nagłówek bezpośrednio z nim styczny (poprzedzający go) jest o Kościele oraz, co jeszcze ważniejsze, nasuwa skojarzenia z jakimiś kontrolami, a zatem – w kontekście tego, o czym ostatnio w mass mediach było głośno – w szczególności z Najwyższą Izbą Kontroli i jej nowym kierownikiem Banasiem, przy czym jego nazwisko, jak już nieraz wspominaliśmy, jest przecież symbolem afery w łódzkim pogotowiu, gdyż był tam taki sanitariusz, co nawet celowo zabijał pacjentów, by zarobić na sprzedaży informacji o zgonie firmie pogrzebowej, a jego nazwisko to właśnie Banaś.
    A zatem łatwo dostrzec powiązane w jedno bliskim położeniem oraz usytuowane przy trafnym 5-ym miejscu artykuły o diagnozie pochodzącej od polityków, o Kościele i o zabijaniu pacjentów.
    Ponadto był artykuł o księdzu Kowalczyku ("[OPINIA] Ks. Kowalczyk: 13-latek z hostią w kieszeni") na 4-ym miejscu od końca wśród głównych nagłówków dnia – co kojarzy się poniekąd z przykazaniem "Czcij ojca swego i matkę swoją", gdyż Ryszard Kowalczyk to wszak tutaj bezpośredni poprzednik (a zatem w rodzinie powiedzielibyśmy: "ojciec") tego obecnego zabójstwa.
    I, aby nie było wątpliwości, że to właśnie o takie skojarzenia, o taki efekt psychologiczny chodziło w tym wyborze pozycji artykułu, wśród fotoreportaży znajdujemy – na wysokości końca listy głównych nagłówków dnia – fotoreportaż właśnie o księdzu, a jego tytuł jest taki, że przywodzi na myśl właśnie duplikat czegoś wcześniejszego: "To historia jednego z największych skandali na Podlasiu. Ksiądz oskarżany o plagiat". Z plagiatem zresztą kojarzy się nie tylko nazwisko Kowalczyk, ale i ta znamienna data: 6.11.
  • Spójrzmy teraz na oficjalną stronę internetową Radia Maryja (www.radiomaryja.pl) zarchiwizowaną 5.11.2019 o godz. 15:11 przez Internet Archive: http://web.archive.org/web/20191105151125/https://www.radiomaryja.pl/. Wkrótce ma zostać zamordowana Katarzyna WARDZAŁA, a tutaj kto bryluje w głównych nagłówkach dnia? "Senator A. Warzocha: Nie możemy sobie pozwolić na obrazę naszych uczuć religijnych". Ponadto nieco niżej był też nagłówek "Warszawa: Radni dzielnicy Włochy (...)" – a zatem może: we Włoszech są bardzo "radzi" z tego powodu. Cieszą się, mówiąc inaczej, i mają to w nosie. Tak to można odczytać.
    Ponadto, zważywszy na to, że nazwisko WARDZAŁA ma jako dwie pierwsze spółgłoski głoski W i R, a to samo można powiedzieć o czasowniku "wierzę", to supertrafny jest na tym tle pierwszy w ogóle fotoreportaż, prezentowany w lewym górnym rogu tej strony internetowej: "O. dr T. Rydzyk CSsR dla tygodnika »Sieci«: Ja wierzę, że Polski nie złamią". Tuż obok – artykuł o "decyzji prezydenta" (którego jednym z bohaterów jest, kojarzący się popularnie z nieufnością, podejrzliwością, insynuacjami i służbami specjalnymi, polityk A. Macierewicz); zauważmy, że prezydent kojarzy się też z głową państwa, alternatywą dla prezydenta jest monarcha, w Polsce zaś najbardziej wpływowym monarchą jest oczywiście papież. Blisko więc od myśli "prezydent" do myśli "papież". Tamże, jeszcze dalej na prawo – ostatni, trzeci artykuł w tym pierwszym rzędzie fotoreportaży: o aborcji eugenicznej, czyli (wedle nauki Kościoła) zabijaniu. To w mediach takich, jak te ojca Rydzyka, klasyczny ciągle powracający temat "tego, co nam moralnie jest totalnie wrogie" i co jest "najgorszym rodzajem zabójstwa".
  • Katolicka Agencja Informacyjna znowu jak gdyby była w temacie, a w każdym razie wpływowe ośrodki kościelne (w rodzaju hierarchów, prymasa, papieża) przygotowały dla niej całkiem trafny w obliczu nadchodzącego morderstwa tematy. Przykładowo, jedynym artykułem na stronie www.ekai.pl/wydarzenia (obecnie jest to jej s. 2) z przedednia zgonu Wardzały (tj. z 5.11) był artykuł o nowej książce prof. Derdziuka z pięknymi słowami w tytule. W Telewizji ma zginąć (najpewniej zamordowany, patrz m. in. trafna data) Wardzała, które to nazwisko opiera się na spółgłoskach W R DZ, a tam w eKAI zajmują się profesorem o nazwisku opartym, zupełnie podobnie, na spółgłoskach z kolei D R DZ. Mała to różnica – W-R-DZ czy D-R-DZ. Zapewne więc to nie przypadek. Analogiczny temat – o nowej książce Derdziuka – był też na www.ekai.pl/informacje, gdzie od lat zawsze jest dużo więcej artykułów każdego dnia, mimo że typowo bynajmniej nie są powielane tematy z pierwszej z tych stron na drugiej ani vice versa.
  • Na należącej jeszcze niedawno do "Grupy o2.pl" (kojarzącej się z podsłuchową mafią komunikatorową skupioną wokół Telewizji) stronie o2.pl (znamiennie zatytułowanej "Serce Internetu") ostatnie słowo z dnia 5.11.2019 godz. 13:33 brzmiało "warto" i było częścią cytatu z Marka Jakubiaka o Pawle Kukizie. Po pierwsze więc usytuowanie tego słowa na końcu wszystkiego budzi skojarzenia z tym, co następnie z niego wynika (gdyż jest to jakby niedopowiedziane, a wygląd portalu nie stwarza podstaw do odwracania uwagi od tego tematu i kierowania jej w stronę czegoś innego, czyli otwartym pozostaje pytanie o jakieś rzeczy, które z owego "czy było warto" mogą wynikać), a po drugie – przecież słowo to trafia w główną cechę nadchodzącej zbrodni w postaci nazwiska ofiary: WARdzała również zaczyna się na WAR. (Informacje powyższe pochodzą z kopii publikowanej na http://web.archive.org/web/20191105133303/http://www.o2.pl/.)
  • Serwis Fakt.pl należący do dziennika "Fakt" zawierał tylko jedno wystąpienie liter WAR (patrz http://web.archive.org/web/20191106001806/https://www.fakt.pl/; jest to kopia zrobiona tuż po północy 6.11, czyli w czasie, gdy teoretycznie jeszcze nikt nie powinien wiedzieć o zgonie, jeśli to nie było morderstwo). Mianowicie – w artykule o dramacie pewnej wymienionej z personaliów osoby (patrz odnośnik). Jego tekst zaczyna się słowami "{{uszawa, centrum miasta. (...) jest na kawie z koleżanką. Chce jej opowiedzieć ważną historię, otwiera usta i... kompletne zaćmienie!"}}, co nasuwa na myśl jakiś nagły problem – coś w człowieku nagle "nie kontaktuje". Więcej artykułów z literami WAR brak.
  • Pogróżkowe z kolei konotacje przy okazji wystąpienia liter WAR można znaleźć w kopii serwisu wp.pl z 5.11 godz. 13:33 (http://web.archive.org/web/20191105133301/https://www.wp.pl/). Zapowiedź olbrzymiego zasądzenia... Cóż za "Himalaje intelektu", cóż za głębia i moc rzucających na kolana argumentów!... (Przypomnijmy tu więc tylko nasze stanowisko, które można znaleźć pod punktem o Mąkowskim, tuż za wyliczeniem artykułów Faktu, od słów "Kolejna poszlaka co do konspiracji w Onet.pl": jest ono podane po kilku zdaniach wstępu, tuż przed omówieniem artykułów wp.pl.) Co ciekawe, pod nagłówkiem BIZNES kluczowy news tamtego dnia brzmiał "Ostatnie dni (...). Rząd u progu decyzji", 2 zaś pozycje dalej był znowu ten sam jak gdyby pogróżkowy ton "Nie dostaniesz paragonu przy kasie" (paragon kojarzy się z rachunkiem raczej za coś taniego, droższe bowiem rzeczy kupują raczej tylko firmy i wtedy są na nie faktury, zresztą to miła rzecz mieć dowód imiennie wymieniający cię jako nabywcę).
    Drugie wystąpienie liter "war", nawet "Ward" było w tytule fotoreportażu "Bójka steWARDes. Jeden z wielu (...)" – nader trafne to, gdyż pewne artykuły wedle codziennej statystyki w ogóle nie powinny były się w sposób losowy zdarzać, a tymczasem zdarzają się zawsze, gdy idzie jakiś bardzo podejrzany zgon, najprawdopodobniej morderstwo (sprawa Wardzały to tylko przypadek jeden z wielu); i problem ten jest z przyczyn, które trudno wytłumaczyć inaczej niż spiskiem z państwem, zjawiskiem powszechnym w tej branży. Szukając czegoś podobnego, równie szokującego, i próbując ten problem wyjaśnić można co najwyżej sięgnąć po starą "aferę łowców skór", w której pacjentów (często starych ludzi) służba zdrowia zabijała pawulonem: chodzi po prostu o "handel" informacjami o zgonach, jest coś za coś, a gdy nie wiadomo, o co chodzi, polska mądrość doradza, by obstawiać, że chodzi o pieniądze.
    Dodajmy, że tuż obok ww. artykułu ulokowany był artykuł o gigantycznym życiowym błędzie – zaufaniu do szeroko pojętej służby zdrowia: "Turystki zażyły lek. Kilka godzin później już nie żyły". Jeśli więc przypuścimy, że powyższy przypadek ze steWARDesami (kojarzący się z Wardzałą), w którym pierwsza linijka tytułu kończyła się słowami "Jeden z wielu", to celowe zrządzenie, to tuż obok znajdziemy jeszcze dodatkową trafność. O ile więc wydawca celowo zrobił jedno, to i drugie praktycznie na pewno nie jest przypadkiem, bo zauważył to również. Prawdopodobieństwo zdarzenia się takiego układu przypadków wskutek konspiracji kryminalnej jest zatem w gruncie rzeczy mniej więcej identyczne, jak prawdopodobieństwo zdarzenia się tylko jednego z fotoreportaży: nie ma tu podstaw, by dochodziło do dra
  • (n/n, zmieniony: wczoraj 03:17)

×

Dodawanie komentarza

TytułOdp. na:
Treść:
Podpis:
KOMENTARZE (0)Skomentuj
Brak komentarzy do tego artykułu. Możesz napisać pierwszy.
Nowi użytkownicy dzisiaj: 0.© 2018-2019 xp.pl sp. z o. o. i partnerzy. Publikowane materiały wyrażają opinie ich autorów.RSS  |  Reklama  |  O nas  |  Zgłoś skandal